Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Akustyka pomieszczenia i muzyka latem

W lato słuchamy więcej muzyki na żywo, ale jest to prawda z pewną modyfikacją, bo teraz niezwykle rzadko słucha się śpiewu i gry na gitarze przy ognisku. Najczęściej słuchamy odtwarzania sygnału elektronicznego i dociera do nas dźwięk, którego zgodność z oryginałem zależy od ustawień użytego sprzętu. Szanse na posłuchanie muzyki bez pośrednictwa elektroniki ma bardzo wąska grupa, jak np osoby odwiedzające filharmonie, ale taki repertuar jest w lato bardzo ograniczony.

Na różnego typu festynach kapele serwują muzykę z kilowatami wzmocnienia, a w klubach muzycy też nie odważą się grać bez nagłośnienia. Nawet podczas koncertów zwanych akustycznymi używane są mikrofony. Uliczni muzykanci korzystają również bardzo chętnie ze wsparcia elektronicznego.

Słuchając muzyki w domu odtwarzamy sygnał elektroniczny na podobnej zasadzie. Różnica jest głównie w tym, że w domu korzystamy ze sprzętu, który sami wybraliśmy, a na zewnątrz jesteśmy całkowicie zdani na profesjonalizm organizatora imprezy. Niestety, z tym profesjonalizmem różnie jednak bywa.

2 lata temu ludzi leżących w ciągu dnia na plaży w Sopocie ktoś przez kilka godzin katował waleniem w bęben taktowy. To sprawdzona metoda na rozpoczęcie ustawiania nagłośnienia na koncert, ale normalnie trwa to znacznie krócej. Wieczorem okazało się, że dźwięk na koncercie był koszmarny, chociaż organizator imprezy zapewnił imponujący sprzęt estradowy. Widocznie brakowało osoby, która umiała go ustawić. To walenie w ciągu dnia miało prawdopodobnie udowodnić, że komuś należy się duże wynagrodzenie za wielogodzinne próbowanie z ustawianiem drogiego sprzętu.

Innym razem testowanie bębna taktowego brzmiało donośnie bez mała przez 2 godziny w całym dolnym Sopocie. Przygotowywana była scena na przedstawienie teatralne, które Polskie Radio miało transmitować na cały kraj. Ustawienia dla emisji radiowej są jednak inne od tych na potrzeby nagłośnienia dla publiczności zgromadzonej przed sceną. Sądzę, że jakaś firma dostała lukratywne zlecenie na wynajem sprzętu nagłośnieniowego i miała bardzo silną potrzebę prymitywnego zareklamowania jego mocy.

W tym roku na przełomie maja i czerwca w cichym regionie willowym w górnym Sopocie dudnił ponad godzinę głos konferansjera. Okazało się, że w ogródku jakiegoś przedszkola zorganizowano imprezę dla niewielkiej garstki dzieci. Tandetne teksty i piskliwy głos konferansjera nabrały magicznej mocy, gdy nagłośnienie zostało maksymalnie przesterowane i powielone echem dźwięku odbijającego się od domów. Wszystkiego musieli wysłuchać nie tylko zaproszeni rodzice, ale także setki okolicznych mieszkańców.

Właściwe dostosowanie dźwięku ma również istotne znaczenie, gdy nie korzysta się ze sprzętu elektro-akustycznego. Uczestniczyłem kilka dni temu w myszy w gdańskiej Bazylice. Byliśmy sami w kilkuosobowym gronie, a mszę odprawiało dwóch księży. Jeden z nich był tam gościnnie i nie słyszeliśmy go wyraźnie, bo jego głos wzbudzał niewłaściwy pogłos. Natomiast miejscowy kapłan potrafił idealnie dostosować się do akustyki w tym monumentalnym pomieszczeniu, gdy nie jest ono wypełnione ludźmi. Wymaga to z pewnością ogromnej praktyki. Imponował również profesjonalizm z grą na organach i śpiewem. Było absolutnie idealne dostosowanie do niewielkiego grona osób żegnających się ze zmarłą. Akustyka Bazyliki dawała mszy unikalne dostojeństwo chwili, a jej intymności nie zakłóciły zbyt intensywne dźwięki organów i śpiewu.

W lato wielu turystów nad morzem korzysta z okazji, by posłuchać organów w Katedrze Oliwskiej. Zbyt często zdarza się tam jednak, że grający chcą jedynie ozdobić swoje CV i nie mają czasu, a może nawet ochoty, by dobrze zapoznać się ze specyficzną akustyką w tym kościele. W innych kościołach sytuacja może być jeszcze gorsza. Wszędzie można jednak czasami trafić na coś wspaniałego i na tym właśnie polega urok wakacji.

Organy i śpiew w kościele pierwszy raz usłyszałem podczas mojego chrztu w parafii Św. Krzyża w Warszawie, ale tego nie mogę oczywiście pamiętać. Na szczęście miałem później okazję wielokrotnie ich słuchać i odbierałem zawsze pozytywnie. Jeszcze lepiej pamiętam z dzieciństwa muzykę w kościele, który jest trochę dalej na Krakowskim Przedmieściu. U Wizytek moja mama w młodości bardzo często słuchała muzyki i przekazała mi swoją fascynację. Okazało się to pomocne, gdy wiele lat później nagrywałem chóry w różnych kościołach w Skandynawii. Świątynie były tam mniejsze i często brakowało w nich ciekawej akustyki dla nagrań z chórem. Nie były to jednak produkcje z wysokim budżetem i w chórach nikt nie oczekiwał zapłaty za każdą minutę obecności. Potrafili docenić każdą poświęconą im chwilę, by zapewnić ciekawe nagranie.

Wierne odtwarzanie nagrań w domu jest również sporym wyzwaniem, Jest to zawsze kompromis, bo w domu mamy całkowicie inną akustykę od tej w np Katedrze Oliwskiej, ale nie wstawiamy przecież organów do pokoju, by posłuchać gry na nich. Wystarczy nam wiarygodne odtworzenie zarejestrowanej muzyki z ich dźwiękiem i naturalną akustyką. Podobnie jest z innymi nagraniami. Jest tylko pewna istotna różnica z muzyką nagraną w studio. Akustyka w nich jest wytwarzana sztucznie, według koncepcji danego realizatora dźwięku. Efekty tego mogą być bardzo mylące, gdy korzystamy z lepszego sprzętu od używanego przez realizatora.

Niezależnie od miejsca nagrania warto jest zadbać, by podczas słuchania do zarejestrowanej muzyki jak najmniej czegoś dodał sprzęt i akustyka w domu. Teoretycznie najlepsze jest korzystanie z całkowicie wytłumionego pomieszczenia i wielu producentów drogich głośników podaje parametry mierzone w takich warunkach. W praktyce odtwarzanie nagrań z muzyką nie jest przyjemnością w takich pomieszczeniach. Maksymalne wytłumienie pomieszczenia pochłania również cześć dźwięków odtwarzanych z nagrania. Konstrukcje głośników i nagrania muzyki realizowane są przez to z dużą różnorodnością, by uzyskać najlepszy możliwy kompromis.

Odtwarzanie muzyki ze słuchawkami przypomina warunki w całkowicie wytłumionym pomieszczeniu. Jest to jednak tylko pozorne, bo wygłuszenie dźwięków jest w mniejszym stopniu. Są inne zakłócenia akustyczne, których nie możemy słyszeć tak wyraźnie jak pogłosu w pustym pomieszczeniu, chociaż są pokrewne. Te zakłócenia mają podobny wpływ na jakość odtwarzania muzyki, jak niewłaściwie działające układy elektroniczne. Wiele osób przyzwyczaiło się do tego, bo tak poznało nagrania z ulubioną muzyką. Dopiero na koncertach mogą przekonać się, że muzycy w rzeczywistości serwują inne brzmienie.
 

porady hobby inne

Komentarze

0 nowych
marcinek1992   6 #1 10.07.2017 06:58

Ciekawy tekst ale nas chyba bardziej interesowałaby akustyka w mieszkaniach a nie na koncertach gdzie dźwięk odbija się od bloków.

AudiofilPC   6 #2 10.07.2017 11:13

@marcinek1992: Wierne odtwarzanie nagrań w domu jest również sporym wyzwaniem, Jest to zawsze kompromis ...

Tak rozpoczyna się 10 akapit tego wpisu. Chodzi o to, że nie ma genialnych rozwiązań. W tym obszernym wpisiem chcę właśnie to pokazać i oznaczyłem go, jako poradę dla hobbystów. W tej grupie spodziewam się więcej osób, które chcą głępiej poznać istotę sprawy.

Początkowo zamieszczałem wpisy z wieloma różnymi i oszczędnymi w treści notatkami. Generowało to bałagan w komentarzach, który utrudniał udzielanie odpowiedzi. Sytuacja poprawiła się, gdy temat poruszam szerzej

AudiofilPC   6 #3 15.07.2017 14:49

We wpisie świadomie ograniczyłem temat akustyki w domu. Wyjaśnienie jest w notatce pod tytułem "Akustyka pomieszczenia i muzyka latem, gdy informacja o tym jest dla czytelnika blogu"

@ http://audiofilpc.blog.onet.pl/2017/07/15/akustyka-pomieszczenia-i-muzyka-latem-.../

AudiofilPC   6 #4 21.07.2017 11:49

Latem temat akustyki w domu jest też mniej intersujący. Ciekawszym wyzwaniem jest np ewent ze słuchaniem muzyki w ogródku sopockiej kawiarenki artystycznej "Młody Byron".

@ http://audiofilpc.blog.onet.pl/2017/07/21/audycja-siesta-ewentem-w-dworku-sierak.../