Akustyka to temat rzeka od Stonehenge przez studio z Dolby do umeblownego pokoju

Odtwarzania muzyki zyskało nowe możliwości z cyfrowymi technologiami i szczególną rolę odgrywa tu oprogramowanie. Serwis internetowy o oprogramowaniu jest przez to dobrym forum dla tego tematu. Widać tu przy okazji w komentarzach, że warto jest szerzej zwrócić uwagę na temat akustyki.

Jest to jednak temat rzeka. Każde zagadnienie rozwidla się na kolejne. W komentarzach widać, że ta wielowątkowość utrudnienia zrozumienie tematu. Zagadnienia są powiązane, ale dotyczą różnych wątków. Są na ten sam temat, ale na każde zagadnienie trzeba spojrzeć także osobno, chociaż są tak silne powiązanie. Temat akustyki powinien stać się bardziej czytelny, jeżeli zostanie podzielony na bloki.

Pierwsza muzyka grana była najprawdopodobniej w wolnej przestrzeni, a odbiorcami byli ludzie zebrani wokół ogniska. Nie można oczywiście wykluczyć, że była już wcześniej, gdy nie umieliśmy nawet wskrzesić iskry, czy przenosić płomienia. W tych praczasach wykonawca mógł korzystać z jakiegoś wzmocnienia akustycznego, mając za plecami np. duże drzewo, czy skałę. Później ludzie zamieszkali w grotach i mieli już konkretną akustykę pomieszczenia, gdy słuchali muzyki przy ognisku.

Tajemnicze kręgi z prehistorii, jak te megalityczne ze Stonehenge cieszą się dużym zainteresowaniem. To mogło być także miejsce spotkań przy muzyce, chociaż nie ma takiej teorii, że były to pierwsze amfiteatry. Nie należy jednak wykluczać tego muzycznego wątku. W naturalny sposób okazję do tego dawały wczesne formy jarmarków, gdzie wymieniano się towarami i poznawano przyszłe żony. W grotach było na to zbyt mało miejsca. Głazy mogły wyznaczać "loże" dla ważnych rodów. Poruszenie tego wątku nie ma tworzyć kolejnych teorii o kręgach. Chodzi tylko o to, że amfiteatry nie powstały z niczego i wcześniej musiała być jakaś działalność w tym zakresie, a kamienne kręgi dają odpowiednie skojarzenia.

Amfiteatr jest najstarszą powszechnie znaną "salą koncertową". Występujący tam mieli
już od początku wypracowaną technikę przekazu, ale była na potrzeby zabawiania mniejszego grona gości w pałacu. To wskazuje na rozwój muzyki w dwóch kierunkach. Jedni rozwijali instrumenty i grę na nich, by zaimponować znaczącym osobom. Inni potrzebowali skoncentrować się na przekazie, by zgromadzić jak największą publiczności.

Pomimo takiego podziału, było to jednak przez wieki całkowicie uzależnione od stałego udziału muzyków. Relatywnie niedawno pojawiło się coś, co pozwoliło ograniczyć to
uzależnienie. Występy można nagrać i potem odtwarzać jednocześnie w niezliczonej ilości miejsc. Ograniczały to przez kilkadziesiąt lat możliwościami dystrybucji, ale teraz ta bariera została zredukowana do minimum i nowe nagrania mogą błyskawicznie dotrzeć do milionów ludzi. Festiwal w Opolu oglądała początkowo tylko niewielka grupa, ale przy wzroście popularności telewizji liczba widzów ciągle się zwiększała. Teraz TV ma już za wysokie koszta rozpowszechniania i jej rola będzie malała. Alternatywą jest znacznie tańsza forma dystrybucji, czyli YouTube.

Odtwarzanie nagrania Jedni korzystają z tandetnych głośniczków, a inni wolą dobry zestaw audio? Nowoczesny sprzęt RTV dla kina domowego może w niewłaściwym
pomieszczeniu okazać się beznadziejny do odtwarzania muzyki. Problem ogarnięto w salach kinowych, ale są to nadal normy dotyczące dźwięku, a nie muzyki. Zaadaptowano je dla DVD i tą drogą zawędrowały pod strzechy, a przy okazji zostały także odziedziczone w komputerach. W kinach problem został zredukowany wymogiem profesjonalnej instalacji. Na rynek RTV trafiają natomiast rozwiązania kształtowane przez działy marketingu, którym brak zainteresowania dla rzetelnych rozwiązań na potrzeby muzyki.

To podejście do sprawy jest dość nowe, ale podział zrodził się z już systemem redukcji szumów na taśmach magnetofonowych do studio i na kasety, czyli Dolby A i B. W wersji
studyjnej filtry z kompresją zostały tak podzielone, by zapewnić optymalne działanie analogowych układów elektronicznych. Natomiast Dolby B było dla spartańskiego układu elektronicznego, którego siłą była marka. Zreflektowano się z czasem, że to degraduje wiarygodność marki i zaoferowano Dolby C z większym fragmentem rozwiązania studyjnego. Wzięto tylko za mało pod uwagę ograniczenia kasety i niezależne firmy szukały rozwiązań pod nazwą Dolby HX. Najlepsze rezultaty osiągnięto w B&O z Dolby HX Pro, gdzie z pomocą elektroniki uwzględniono specyficzne ograniczenia głowicy magnetofonowej, która musi się zmieścić w obudowie kasety.

Dolby w komputerze nie uwzględnia wcześniejszych rozwiązań z redukcją szumu. Cyfrowy zapis lepiej rozwiązał ten problem. Chodzi o technologie dla kina domowego i jego rozwiązania z akustyką, które zaoferowano na rynku RTV. Poważnym problemem jest dostosowanie do konkretnych warunków w domu. Wielu osób zainwestowało w drogie urządzenia do odtwarzania muzyki z wbudowanym Dolby i może jedynie je włączyć lub wyłączyć. Właściciele tańszego sprzętu nie zwracają zbytnio uwagi na ten problem, a jeżeli już, to stwierdzają, że wyrzucenie urządzenia nie jest większą stratą.

Na szczęście w komputerach możliwości konfiguracji akustycznej są znacznie szersze. Microsoft wycofał w Windows 7 obsługę Dolby i teraz duża nadzieja jest w niezależnych producentach oprogramowania.

Muzyka w pokoju. Analogowa kwadrofonia była jednym z wielu sposobów na ogarnięcie akustyki w nagraniach. Ortodoksyjne wskazania dla jej odtwarzania w pokoju zakładają, że wszystkie głośniki mają być identyczne, a słuchacz ma siedzieć w precyzyjnie określonej pozycji. Odstąpiliśmy od tego w prezentacjach dla większego grona słuchaczy, które były w zaprzyjaźnionym barze w vis a vis hotelu Sheraton w Sopocie. Było warto.

Używaliśmy przy prezentacjach analogowej kwadrofonii jeden z najbardziej ekskluzywnych dekoderów Sansui QS-1. Później było z nim również wiele innych testów i nie ma żadnych wątpliwości, że jego możliwości są bardzo ograniczone w stosunku do potencjału jaki ma w tym zakresie komputer. Były przez to także testy odtwarzania nagrań wielokanałowych z pomocą flagowej przystawki Creative Labs SB0510, którą oferowano do ich kart muzycznych. Wiele lat temu ta przystawka dawała pewne inspiracje dla odtwarzania muzyki w mieszkaniu. Teraz inspiruje tylko, by szukać innych rozwiązań w oparciu o software. Podobne inspiracje daje analogowy korektor JVC SEA 80, który ma wejście mikrofonowe dla pomiarów. Możliwości korektora zapewnia już mnóstwo oprogramowania, lecz bez możliwości rzetelnego skalibrowania trudno jest uzyskać z tym optymalny efekt.

Windows 10 jest jeszcze w intensywnej fazie rozwoju, ale jest duża szansa, że w ramach tego systemu zrodzą się możliwości dla lepszej kalibracji akustyki na potrzeby odtwarzania muzyki. Niezależne firmy mogę skorzystają z doświadczeń z analogową kwadrofonią, by lepiej zaadoptować technologie, które rozwijano już dla kart Sound Blaster. Światełkiem w tunelu może być Dolby Atmos.