Ambicja wiernego odtwarzania muzyki ma inny wymiar przy pakiecie Orange

Pakiet Orange pomógł mi zrozumieć, czemu pozornie nietrudny temat może być niejasny. Miałem u nich wcześniej tylko telefony, bo kablówkę wolałem z UPC, gdzie mieli w ofercie na Polskę szwedzki kanał TV. Dostawcę Internetu wybrałem po sąsiedzku, by w razie jakieś awarii mieć z nimi bezpośredni kontakt. Jednak ta precyzyjnie zaplanowana struktura szybko stała się nieaktualna. UPC zlikwidowało w swojej ofercie interesujący mnie kanał, a dostawca Internetu sprzedał mnie, a później to samo zrobili kolejni, aż ostatecznie stałem się klientem Vectry, której oferta nigdy mnie nie interesowała.

Pomimo utraty decydujących zalet w wybranych ofertach nie zrezygnowałem z nich, bo pozostawała mi szeroka swoboda korzystania ze sprzętu. Z dekoderem UPC mogłem sobie wybrać stosowne wyjście analogowe i cyfrowe, a w przypadku jakiegoś wyłączenia prądu, co jest dość częste w Sopocie, zawsze działał telefon stacjonarny. Problemem stała się dopiero skandaliczna obsługa awarii przez Vectrę. Bardzo sprawna instalacja lokalna została przez kolejnych właścicieli tak zmodyfikowana na potrzeby zdalnego zarządzania, że brakuje już chyba techników, którzy są to w stanie ogarnąć.

W zaistniałej sytuacji uznałem, że bardziej sensowne będzie przejście w całości do Orange ze światłowodem. Rozważałem długo ofertę UPC z wieloma usługami, ale u nich stabilność transmisji poszczególnych kanałów TV pozostawia sporo do życzenia i chyba jeszcze długo nie unowocześnią archaicznej struktury koncentrycznej, co stwarza większe ryzyko awarii dla wszystkiego co dostarczają w pakiecie. Znam już z autopsji, że koszmar z awarią zaczyna się na poziomie przyjmowania zgłoszenia, a potem przy dalszej obsłudze i w końcu mogą być nawet problemy z powodu braku techników. Uznałem, że przy uzależnieniu się od jednego dostawcy, który zapewnia Internet z obsługą telewizji kablowej i telefonu stacjonarnego najmniejsze ryzyko dla wszelkiego typu problemów będzie chyba jednak u Orange.

Potwierdził mi to pozytywny kontakt z handlowcem Orange, chociaż już na drugi dzień po podpisaniu umowy przekonałem się, że nie jest z tym aż tak różowo. W pakiecie rozszerzyłem usługi dla telefonów komórkowych i opłata ich jest teraz znacznie droższa od tego, co miałem u nich wcześniej. Zadziałało to od ręki z jednym numerem. Z drugim muszę poczekać miesiąc, a akurat do niego dałem się przy okazji namówić na zakup u nich bardziej zaawansowanego sprzętu. Korzystanie z jego zalet przez ten miesiąc wydawało mi się niepotrzebnie drogie, a rozdzielenie uruchomienia ofert jest całkowicie nielogiczne, bo oba numery rozliczane były we wspólnej fakturze i od dawna nie mają jakiś ograniczeń terminowych.

Zainterweniowałem w sprawie terminu uruchomienia nowej oferty i liczyłem, że od ręki wprowadzą stosowną korektę, ale rozmowa zboczyła na umiejętność konfiguracji telefonu na poziomie dla klientów całkowicie zagubionych w tym zakresie. Szkoda było tracić czas na tłumaczenie, że nie chodzi o taką pomoc, a tylko o koszta intensywnego korzystania z Internetu w roamingu wg archaicznej taryfy. Niespodziewane rozwiązanie tego problemu zapewnił mi Premier Morawiecki, bo w piękną czerwcową noc po prostu odwołał moje loty na bliżej nieokreślony czas i nim pojawię się zagranicą zdąży już zadziałać nowa taryfa w Orange.

Pozytywny wydawał się także kontakt z instalatorami światłowodu, chociaż ich wizja poprowadzenia kabelka była mało logiczna Nie upierali się jednak przy niej i zrobili bardzo elegancką instalację. Nie dali tylko rady zainstalować TV, bo zabrakło do tego stosownego kabelka. Dekoder w pakiecie ma jedynie wyjście HDMI. Kabelek do tego łatwo może się rozłączyć np. przy bardziej dokładnym sprzątaniu, a w tym konkretnym przypadku nie sprawdził się także z dużym monitorem zamiast telewizora, gdyż zabraknie fonii.

Brak stosownego telewizora dla dekodera Orange spowodował, że sam muszę wszystko sobie zainstalować, by móc korzystać z opłaconej usługi telewizyjnej. Nie jest to dla mnie problemem, ale jeżeli jakość dźwięku generowana z płaskiego odbiornika TV nie wystarczy także legendarnemu Kowalskiemu - to może być już spore wyzwanie i koszta. Musi być jakiś "rozdzielacz", a telewizory w tej roli różnie się sprawdzają i często trzeba w związku z tym kupić droższy model, czyli zapłacić za niepotrzebne funkcje.

Najprawdopodobniej zamieszanie z kabelkiem dla TV było przyczyną, że instalatorzy nie podłączyli także telefonu stacjonarnego, czyli kolejnej opłaconej usługi. Aparat telefoniczny pozostał w starej instalacji i pod wieczór przestał działać, a przecież korzystanie z niego jest dla klienta tego pakietu bardzo istotne. W moim przypadku chodzi o niezwykle ważny dla mnie kontakt ze starszą osoba. Dość szybko rozwiązałem ten problem z telefonem, ale nawet z moją wiedzą techniczną pojawiły się momenty stresujące, których źródłem była urzędnicza logika, że klient to tylko petent - nawet w przypadku ustawiania zadań dla robota.

Uświadomiło mi to przy okazji coś, o czym nie pomyślałem w rozmowie z handlowcem, że przy jakimś odłączeniu prądu ten stacjonarny telefon nie będzie już działał. Takiego problemu nie ma w ofercie Orange z bardziej archaicznym modem DSL, czyli ponownie jest tu przykład braku zainteresowania dla faktycznych potrzeb klienta, ale po doświadczeniach z Vectrą postrzegam to już tylko jako drobną niechlujność, którą będę umiał skorygować sobie z zasilaniem awaryjnym.

Innym tematem jest oferta telewizji kablowej w pakiecie. Nie jestem przekonany, że był sens ją zamawiać, chociaż wyglądała podobnie do oferty UPC. Różnica polega na tym, że w UPC kilka kanałów mogło mi czasami zapewnić miły relaks. Teraz jest z tym trudniej i straciłem przez to ochotę, by zapewniać sobie lepszą jakość z fonią. Zrozumiałem dzięki temu, że dla użytkowników takich pakietów moje pomysły wiernego odtwarzania muzyki muszą być całkowicie abstrakcyjne. Jeszcze dziwniejsze muszą być dla korporacyjnych handlowców i techników, jak ci w Orange. Najbardziej dziwne są chyba jednak dla tysięcy sprzedawców internetowych i w marketach.

Przecież zadaniem większości sprzedawców nie jest już od dawna zachęcenie klienta do kupna dobrego sprzętu, a do skorzystania z atrakcyjnego kredytu. Dotyczy to w równym stopniu sprzętu i usług. Jeden kanał TV za grosz dziennie nie jest przecież dla klienta żadnym obciążeniem kredytowym. Koszt bezpłatnych rozmów przez telefon można również łatwo sobie rozdzielić na ilość znajomych oraz dni w miesiącu, które składają się jeszcze z 24 godzin, 1440 minut i ponad 84 tys. sekund. Tym samym oferowane "w dniowym kredycie" rozmowy są rzeczywiście z mikroskopijną stawką w najbardziej atrakcyjnym kiedyś rozliczeniu sekundowym. Nic przecież nie ogranicza klienta, by przez cały miesiąc rozmawiał sobie nieprzerwanie przez calutką dobę z wieloma osobami jednocześnie. Nawet jeżeli zechce być czasami rozrzutny i pospać sobie, to dla "ambitnych" sekundowe rozliczenie będzie nadal z mikroskopijna stawką.

Podsumowanie

Rozumiem teraz, że klientom pakietów tracenie czasu na konfigurowanie PC dla wiernego odtwarzania muzyki wydaje się zupełnie nierozsądna inwestycją, ale na szczęście jeszcze nie wszyscy szukają tylko okazji za bezcen. W moim przypadku nad lepszą fonią dla transmisji TV zastanowię się chyba dopiero w 2022 roku, gdy skończy się umowa na 24 miesiące ;-)