Audiofilskie perypetie z wentylatorem w HTPC

Jesienią 2014 roku Adam Golański opublikował artykuł pt "Smart TV cię nudzi? Zbuduj własne HTPC. Część 1: wybieramy sprzęt". Autor bardzo trafnie to motywował. „Nawet jeśli producent zdecyduje się na zainstalowanie w swoim telewizorze komputerka z Androidem, to zazwyczaj dostajemy starsze wersje tego systemu, uruchamiane na słabym hardware. Dlatego wciąż wierzymy w sens budowania niewielkich komputerków do salonu, Home Theater PC, które mimo swoich skromnych rozmiarów powinny zadowolić nawet wymagających użytkowników.”

System operacyjny nie przekonuje do tego projektu. Wybrany został Linux, który lepiej tu pasuje od Androida. Wiekszą swobodę doboru podzespołów i oprogramowania może jednak zapewnić Windows. Wiele ciekawego sprzętu nie ma wprawdzie wsparcia z nowymi okienkami, ale można jeszcze liczyć, że producenci nie przegapią okazji, by dostosować swoją ofertę. Trudno mieć taką nadzieję dla OS, które nie są od Microsoft.

Przypomniałem sobie o tym artykule, gdy dostałem maila z zapytaniem o możliwość dodatkowego wyciszenia HTPC na potrzeby odtwarzania muzyki. Temat miał już istotny wpływ na modyfikację PC, który potrzebny był przy odsłuchu w pracy z obróbką nagrań zaprzyjaźnionych muzyków. Stał na biurku między aktywnymi kolumnami dwudrożnymi Philips Motional Feedback Speakers, gdzie odgłosy pracującego wentylatora nie były pożądane.

W opisach HTPC nie brak sugestii dla drogich rozwiązaniami, by wyciszyć wentylator na CPU. Nie on jest jednak głównym sprawcą zakłóceń. Jest nim wentylator w zasilaczu. Technicznie ten problem jest relatywnie prosty do rozwiązania, ale ingerencja w zasilacz oznacza naruszenie certyfikatu bezpieczeństwa sprzętu podłączonego do sieci 220 V, a to jest istotne np z powodu ubezpieczenia mieszkania.

Obecnie zasilacze w komputerze mają już cichsze wentylatory. Wcześniejsze problemy z nim pokazały jednak, jaki wentylator ma wpływ na jakość odtwarzania muzyki. Stwierdziłem to trochę przez przypadek. Robiłem testy PC z zasilaczami poza obudową. Wybrałem ten, który wypadł najlepiej, a zamontowany w obudowie okazał się gorszy. Trzeba było przetestować różne kombinacje zasilaczy z obudowami. Rezultaty były całkowicie zaskakujące.

Próby pokazały, że niski hałas z komputera nie gwarantuje lepszego odsłuchu. Wentylatory generują wibracje obudowy, które dla nas mogą być niesłyszalne. Drgania przenoszone są jednak na podzespoły elektroniczne. Rozwiązaniem na to jest optymalne wyciszenie obudowy. Jest to tylko bardzo czasochłonne. W każdym przypadku trzeba podejść do tego indywidualnie. Obudowy PC powstają głównie w Azji i mają bardzo przypadkową jakość wykonania. Nawet wysoka cena nie daje gwarancji, że konkretne egzemplarze zasilacza i obudowy nie stworzą wyjątkowo głośnego zestawu.

W związku z tym trzeba było określić, które podzespoły są szczególnie wrażliwe na drgania Najbardziej newralgicznym punktem jest gniazdo mini jack. Drugim bardzo słabym ogniwem są gniazdo rozszerzeń dla karty dźwiękowej. Omijając te dwie najgroźniejsze pułapki jakość odtwarzani muzyki jest tak dobra, że szum z wentylatora zasilacza w mniejszym już stopniu przeszkadza w pracy z obróbką plików muzycznych.

Podsumowanie

Praktycznym rozwiązaniem problemów z gniazdem mini jack stał się adapter BenOx, który jest zgodny ze standardem Intel HD Audio. Procesor dźwięku na płycie głównej wyklucza natomiast drgania z kartą rozszerzenia. Pozostają słyszalne zakłócenia, które tworzy obudowa z wentylatorem zasilacza. Najbardziej prostym sposobem na ich wyciszenie okazała się dodatkowa obudowa z drewna, tak jak oferowano to już od lat z najdroższym sprzętem Hi-Fi.