Audiohobby to pasja, czy tylko mieciostwo i czym jest ta tajemnicza impedancja?

Rozwój urządzeń do odtwarzania nagrań z muzyką spowodował, że stała się ona wszechobecna i najwspanialszych artystów możemy sobie słuchać w kapciach. Muzyka była już z nami od wieków, ale bardziej od święta. Wydarzenie takie Mickiewicz opisał w XII księdze "Pana Tadeusza" pt "Koncert nad koncertami". Wówczas ludzie ubierali się odświętnie i podobnie było przez lata przy wyjściu do np. opery.

Teraz muzyka to element życia codziennego. Drogę ku temu utorowały orkiestry podwórkowe, lecz u nich jakość muzyczna nie była zbyt istotna. Chodziło tylko, by słuchacz rozpoznał szlagier i rzucił kilka monet. Płyty i radio skutecznie wyeliminowały takie orkiestry, a melomani zainteresowali się inwestowaniem w sprzęt do odtwarzania muzyki, co dało podstawę do jego dynamicznego rozwoju. Ostatnio serwisy z muzyką w Internecie reanimują koncepcję orkiestr podwórkowych. Oczekują kilku monet, ale już bez wysiłku, by słuchacz rozpoznał szlagier. Podane jest przecież - czego słuchamy.

Internet zapewnia o każdej porze dnia i nocy dostęp do wszystkich szlagierów. To nie zaspakaja jednak całego pożądania. Szlagiery serwowane są masowo na najróżniejszych scenach z megawatami wzmocnienia i udziałem oryginalnych wykonawców. Trzeba tylko dać za to trochę więcej monet. Duża liczba szlagierów ma gwarantować rentowność takiego wydatku. To wymaga różnych wykonawców i nikt nie zastanawia się, czy ich muzyka jakoś ze sobą pasuje. Podobnie oferowane są w marketach płyty w koszach, gdzie korzystniej jest kupować je „na pęczki”. Z logicznego punktu widzenia wykonawcy z własnymi szlagierami upodabniają się przez to do orkiestr na "mega podwórka" i produkcja muzyczna zostaje do tego dostosowana.

Bardziej wymagająca publiczność preferuje koncerty konkretnego wykonawcy lub jakąś wizję artystyczną. W tej grupie odbiorców nie brak zainteresowanych, by zainwestować we własną kolekcję płyt i sprzęt do ich odtwarzania. Problemem stała się różnorodność nośników z nagraniami. Na płytach CD wydano mnóstwo muzyki, ale nie wszystko. Unikalne nagrania mogły nigdy nie trafić poza winyl, czy nawet taśmę. Odtwarzanie ich może być przez to utrudnione, a sprzęt do tego zajmuje sporo miejsca w domu. Problem jest także z miejscem, by zapewnić sobie wygodny dostęp do kolekcji płyt na CD.

Komputer może to wszystko bardzo ułatwić. Nie trzeba z tego powodu skazywać się na serwisy internetowe. Muzykę z CD, winylu i taśm można zgrać na dysk. Laptop w roli domowego serwera muzyki i słuchawki są najbardziej prostym rozwiązaniem, ale jakość odtwarzania muzyki pozostawia tu trochę do życzenia. Lepiej jest korzystać ze wzmacniacza i głośników w domowym zestawie audio. Najlepiej jest mieć do tego sprzęt klasy hi-fi i optymalnie skonfigurowany PC. Dobrej klasy słuchawki z takim PC to dla wielu osób najbardziej praktyczny kompromis, bo mają ograniczone warunki w blokach, by móc się w pełni delektować muzyką.

Komputer bez oprogramowania jest tylko bezużytecznym pudłem. Szukałem tutaj w wortalu inspiracji dla ciekawego oprogramowania na potrzeby odtwarzania muzyki. Postanowiłem, że udostępnię notatki na temat ulepszeń PC w roli współczesnego magnetofonu, by optymalnie korzystać z oprogramowania. To okazało się zbyt abstrakcyjne dla niektórych czytelników. Nie potrafili zrozumieć, o co chodzi. Była to garstka komentatorów, w liczbie prawie nieistotnej w stosunku do ilości odsłon. Pokazało to jednak, że przekaz w tej formie jest trudny. W komentarzach powielano mity, które szerzą się w temacie odtwarzania muzyki, a bierne propagowanie czegoś takiego nie jest przecież absolutnie moim zamiarem. Poruszam przez to teraz temat w znacznie szerszym zakresie.

Impedancja

Wokół tematu impedancji pojawia się chyba najwięcej nieporozumienia i z tego powodu zrodziło się z pewnością wiele mitów. Na szczęście słownik PWN bardzo zwięźle i precyzyjne ujmuje to zagadnienie: impedancja «opór pozorny układów elektrycznych, akustycznych lub mechanicznych» 

W komentarzach widać jakieś zaplątanie, które trudno jest konkretnie uchwycić. Wydaje się, że powinna wystarczać znajomość prawa Georga Simona Ohma, gdzie stosuje się grecką literę omega i czyta się ją, jak nazwisko tego fizyka. W Polsce może to nie zawsze być z nim kojarzone, bo dla związanej z tym jednostki miary używa się nazwy Om. Zasady ortografii w języku polskim są jak widać ważniejsze od zachowania oryginalnej pisowni tego nazwiska. To był fizyk niemiecki, więc taka dbałość o gramatykę może być efektem jakiś kompleksów w PRL, które spowodowały przy okazji mniejszą dbałość o wiedzę, gdy pojawia się to nazwisko.

Hasło w Wikipedii podaje: Om  – jednostka rezystancji w układzie SI. Idąc dalej do hasła Rezystancja przeczytamy: W obwodach prądu przemiennego rezystancją nazywa się część rzeczywistą impedancji zespolonej. Natomiast pt: Impedancja zaznaczone jest: Uwaga: Czasem skrótowo i błędnie impedancją jest nazywany moduł impedancji czyli zawada, ale także odwrotnie – impedancja zawadą. Widać tu bez szczególnego zagłębiania się w zagadnienie, że niejasności pojawiają się właśnie na poziomie nazw.

Mniej dziwi przez to, że tak często można przeczytać o problemach, które powoduje wysoka impedancja słuchawek, co z perspektywy praktyka brzmi trochę dziwnie. Wzmacniacz mocy "obciążony" wyższą impedancją nie jest narażony na takie wyzwania, jak przy niskiej. Czytelne wyjaśnienie tego nie jest chyba możliwe dla wszystkich. Wiele lat temu szwedzki producent aktywnych głośników zastosował w tym temacie rozwiązanie ACE-BASS i używał przy tym określenia "negatywna impedancja". Rozwiązania były chronione patentami, przez co próby z przekazaniem informacji o tym stworzyły niezły zamęt. Szerszy opis tych rozwiązań udostępniony jest w języku angielskim. 

Szukając informacji o impedancji z ukierunkowaniem na odtwarzanie muzyki można trafić do słownika hi-fi. Jest tam hasło: Impedancja jednostka: om, gdzie podane jest: Parametr ten wpływa na techniczne dopasowanie zestawów głośnikowych i wzmacniacza. Opublikowano również dość obszerny opis pod hasłem: Pomiar impedancji wyjściowej źródeł i przedwzmacniaczy.

W dziale marketingu sieci sklepów RTV/Euro/AGD zauważono widocznie problemy ze zrozumieniem tematu impedancji. W ich serwisie można trafić chyba na właściwy trop wybiórczej wiedzy, która króluje w szerokim gronie konsumentów:

Impedancja - słuchawki

Impedancja – występuje w obwodach prądu przemiennego. Im wyższa impedancja, tym więcej mocy trzeba dostarczyć słuchawkom, aby osiągnąć pożądany poziom głośności. W praktyce oznacza to, że słuchawki z małą impedancją podłączone do konkretnego źródła dźwięku (np. iPoda) będą grały głośnie, niż modele z wyższą impedancją. Im więcej omów, tym słuchawki będą bardziej odporne na wszelakie szumy, ale jednocześnie będą brzmiały nieco ciszej. Przy niższej impedancji słuchawki są bardziej podatne na szumy i uszkodzenia, ale za to są głośniejsze.

Impedancja - kolumny

Parametr wyrażony w omach wpływający na techniczne dopasowanie zestawów głośnikowych i wzmacniacza. Impedancja znamionowa przyjmuje zawsze konkretną wartość. Najczęściej jest to 8 omów, 6 omów lub 4 omy, rzadziej inne wartości. Generalnie bezpieczniejszym wariantem jest zastosowanie kolumn o impedancji znamionowej wyższej niż nominalna impedancja obciążenia wzmacniacza. Mniej wskazany jest wariant odwrotny, czyli stosowanie kolumn o impedancji niższej niż zalecana do danego wzmacniacza. Informację o impedancji znamionowej amplitunera znajdziesz w tylnej części jego obudowy lub w danych technicznych sprzętu.

Podsumowanie

Audiohobby z kolekcjonowaniem nagrań jest pasją, która różni się od "mieciostwa" z obsesją posiadania tego, co jest wszędzie serwowane. Pasją pozostaje, gdy chodzi o ciekawość, by wreszcie w pełni usłyszeć, co zawierają te popularne nagrania.

Natomiast różnego typu licytacje z cyferkami impedancji nie mają żadnego sensu, gdyż jest to tylko informacja, która ma ułatwić dopasowanie sprzętu. Dobrze widać to na przykładzie wzmacniacza Edward, który jest w nowej ofercie "Unitry" za 10 tys. zł. i można mieć bez problemu oddzielne gniazda z dopasowaniem dla głośników 4, 8 i 16 Om.

Żadnej impedancji nie podaje natomiast producent słuchawek Sennheiser Orpheus, bo za ćwierć miliona złotych są zawsze sprzedawane z idealnie dopasowanym do nich wzmacniaczem. W tej cenie jest także optymalnie dostosowany DAC, by nawet z prostym laptopem mieć maksymalny komfort słuchania muzyki. 

PS
trafiłem na info polskiego producenta wzmacniaczy zatytułowane "Krótko o sprzężeniu zwrotnym", które zaczyna się: "Technologie układów wzmacniaczy tranzystorowych można z grubsza podzielić na dwie epoki, których granice wyznaczały przełomowe opracowania fińskiego naukowca, doktora Matti Ottali".