5G, Android TV i Spotify nie stworzono dla naszego relaksu — podobnie jak facebook

Spotify jest dla jednych czymś absolutnie niezbędnym, a dla innych symbolem złej jakość. Wielokrotnie już poruszałem temat tego serwisu muzycznego, lecz pojawił się nowy wątek. Koleżanka zamieściła na facebook "news", że nagrania z jej płyty są na Spotify. Zdziwiłem się, że tak długo o tym nie wiedziała. Na terenach byłej Czechosłowacji nie jest anonimową osobą. Była wokalistką zespołu, który miał wiele hitów. Na jej temat pojawiają się nadal ploteczki w kolorowej prasie i sporo napisano o jej solowej płycie. Czemu nie dotarła do niej informacja, że jej płyty można za darmo słuchać na Spotify?

Liderzy zespołu w którym była wokalistką blokowali z dużą determinacją tandetne nagrania z koncertów, które udostępniano na YouTube. Można założyć, że sprawdzili również Spotify. Jeżeli mają zawartą jakąś umowę, to powinny być w niej dane o artystach, czyli także koleżanki. Sentymentalne odtwarzanie piosenek w jej wykonaniu generuje z pewnością jakieś statystyki, więc zastanawiające jest, czemu ona nic o tym nie wie. Działalność Spotify była przez lata deficytowa i wydawało się, że powodowały to rozliczenia z artystami, które nie są z pewnością prostą sprawą. Jak mogli jednak rozliczać się z tymi, którzy nie mieli nawet pojęcia, że ich płyty są udostępnione?

Wiele wskazuje, że Spotify ma inne mechanizmy biznesowe, które przypominają facebook. W Polsce rząd chce opodatkować taką działalności, co jest ogromnym wyzwaniem logistycznym, a na dodatek skutek będzie jak przy wprowadzeniu niedziel bez handlu. Lokalna działalność zbankrutuje, a globalne korporacje zaleją nas masówką tanich reklam. Już teraz można za dosłownie kilka złotych kupić dotarcie z reklamą do setek osób. Za kilka tysięcy można zalać reklamą pół Polski. Chętnych na wysłanie takich reklam nie zabraknie i będą ich z pewnością setki tysięcy. Konieczne jest tylko zapewnienie dla takiej nawałnicy najszerszego możliwego dostępu do odbiorców, czyli użytkowników Internetu.

Teoretycznie ma to zapewnić 5G, które wg szacunków osiągnie w 2035 roku wartość trzech i pół biliona dolarów. Sam przesył nie zapewnia jednak dotarcia do odbiorcy. W praktyce szerszy dostęp zapewnią dopiero ograniczenia komfortu użytkowników. W dochodowej działalności Spotify mniej będzie już czasu na serwowanie muzyki. Czy stanie się ona tylko pretekstem dla przesyłania reklamy? W telewizji też kiedyś nie było potopu reklam, a teraz dla widzów jest czymś absolutnie oczywistym. Serwuje się im w ciągu roku kilkadziesiąt godzin prania mózgu. Molestowani twierdzą, że tego nie słuchają. O to właśnie chodzi, by atakować odbiorcę, gdy jest nieświadomy.

Warto zwrócić tu przy okazji uwagę na artykuł Anny Rymszy, który zatytułowała "W Polsce kończy się przepustowość internetu mobilnego. Wyższe limity PEM są konieczne". Chodzi o 5G, bo nasze potrzeby są teraz większe. Na ile są one jednak prawdziwe? Największy ruch generują automaty, a nie my.

Skłania to do refleksji, że obchodzący właśnie 30 rocznicę Internet uwiódł ludzi jako atrakcyjne źródło wiedzy i usług, a stał się ściekiem, przy którym żerują żywiołowo rozmnażające się "szczury wirtualne" . Patologia w Internecie stała się smutą codziennością. Oskar Ziomek opublikował niedawno tekst pt "Media społecznościowe narzędziem oszustów: przez rok skradziono ponad 3,25 mld dolarów" Tego samego dnia autor opublikował kolejny artykuł pt "Rośnie liczba ataków z użyciem mobilnego oprogramowania. Uważaj na swój smartfon".

Złodzieje potrzebują z pewnością zwiększenia przepustowości, żeby było im łatwiej. Globalny biznes również. Piotr Urbaniak opublikował niedawno informacje pt "Google Images stanie się jednym wielkim bilbordem reklamowym dla sklepów". To nie jest jakaś przypadkowa akcja Google. Jest to konsekwentna strategia. Android kojarzy się z "niezależnym" OS dla producentów sprzętu, a tak nie jest i nigdy nie było takich założeń w Google.

Tutaj w wortalu zainteresował mnie niedawno news o soundbarze JBL i okazuje się, że dotyczy również Android TV. Zastanowiło mnie o co w nim chodzi z tą niepewnością dotyczącą tego produktu. Mam pozytywne nastawienie do Smart TV, chociaż sam nie korzystam z takich rozwiązań. Uważam, że mogą być pomocne, bo odtwarzanie muzyki z tradycyjnym płaskim telewizorem pozostawia wyjątkowo wiele do życzenia. Moc obliczeniowa komputera wbudowanego w telewizor może wiele zdziałać z soundbarem.

Z tego tekstu o JBL nie zrozumiałem w czym jest problem. Potrzebowałem zgłębić temat. Trafiłem w ten sposób na ciekawy artykuł pt "Kilka powodów dla których nie warto interesować się Android TV w telewizorze". Na wstępie jest w nim bardzo jasno napisane:


Android TV to system od Google, a producenci telewizorów robią telewizory. Warunkiem udanej współpracy Android TV z telewizorem jest właściwe wykorzystanie API i dopracowanie zarówno systemu jak i sprzętu. Nie bez powodu producenci telefonów decydują się na własne nakładki zamiast czystego Androida, aby móc lepiej wykorzystać potencjał swojego urządzenia. 

W dalszej części autor opisuje własny przypadek z telewizorem Sony. Z treści wynika, że renomowany producent nie ma szans, by zadbać o klienta, bo nieostrożnie uzależnił się od Google. Można zrzucić winę na niewiedzę Google w zakresie telewizorów, ale bardziej jest to przypadek braku tego, co nazywano kiedyś uczciwością kupiecką. Google chce jeszcze silniej zmonopolizować rynek. Problem Sony i użytkowników nie jest już ich. Mają prawników, by udowodnić to przed każdym sądem. Bez sensu jest więc szukanie z tym jakiejkolwiek konfrontacji.

Sensowniej jest we własnym zakresie unikać wpadania w takie sidła. Jedynym sposobem na to jest zdrowy rozsądek i świadomość skali zagrożenia. Przykład z Sony pokazuje jaką to ma skalę. Idealnie odnalazła się w tym przestępczość zorganizowana. Przekonano się o tym w Szwecji, gdzie właśnie zostało to wykryte w działalności banków, a powodem był brak zdrowego rozsądku. Przez to waluta tego kraju drastycznie teraz traci na wartości, co spowoduje inflację, a to nawet załamanie się budżetu.

Drastycznych przykładów nie brak także w Polsce. Świętujemy właśnie 20 lat członkostwa w NATO, a w grudniu 2015 polscy żołnierze włamali się do warszawskiego biura tej organizacji. Wyjaśniono to dziennikarzom: "Polscy żołnierze powinni być gotowi do akcji o każdej porze dnia i nocy". Rozkaz był ministra obrony, o którego tajemnicach ukazała się książka, a jej treść sprawia wrażenie nieprawdopodobnej teorii spiskowej. Niemniej minister jest tu sprawą wtórną, która jest dla sądów itd, bo to do śledczych należy łączenie faktów z konkretną osobą. W tej książce to tylko jeden epizod. Bardziej istotna jest opisana tam przestępczości na globalną skalę, którą trudno sprecyzować. Organy ścigania w żadnym kraju nie są w stanie temu przeciwdziałać, bo przestępcy mogli bez problemu zakamuflować się wśród globalnych korporacji, które mają również niejawną działalność.

Na szczęście prywatnie możemy zachować zdrowy rozsądek. Decydujemy np, czy potrzebny jest nieograniczony dostęp do całej muzyki świata, by za nią bezmyślnie gonić, czy lepiej mieć własną kolekcję dla przyjemność i relaksu. Wystarczy uświadomić sobie, że w pierwszym przypadku nie wiemy w czym uczestniczymy. Popsucie komputera wirusem było zabawą dla amatorów, a teraz przestępcy wolą go sobie "zagospodarować".

Urządzenia tysięcy słuchaczy muzyki to niezła armia, by zaatakować jakiś system. Kiedyś do walki wysyłano rycerzy, ale postęp cywilizacyjny stworzył zapotrzebowanie na "mięso armatnie". Wojna w cyberprzestrzeni tego nie zmienia. Wcześniej trzeba było stawić się u komisji poborowej, a teraz wystarczy się zalogować. W filmie "Jak rozpętałem II wojnę" Franciszek Dolas dał się nieświadomie zwerbować na stronę wroga, a teraz skuteczniej może to zrobić automat. Cyrograf wystarczy podpisać przez logowanie.

Musimy liczyć się z konsekwencjami, jeżeli okaże się, że uczestniczyliśmy w cybernetycznym przestępstwie. 

Zdrowy rozsądek i racjonalne działanie to jedyna ochrona, gdy pojawiają się informacje, jak w artykule Anny Dymszy pt "763 mln adresów w bazie bez hasła i nieuchwytna firma. Jak tu nie mieć paranoi?"

Mobile World Congress w Barcelonie miało ostatnio szansę zwrócić większą uwagę na bezpieczeństwo, ale najważniejsze stało się, że Samsung i Huawei utarły nosa Apple. Ten szum świadczy o braku świadomości, że cudowne odrodzenie Apple bazowało na azjatyckich dostawcach. Tam są zasoby produkcyjne, a Apple było ich platformą marketingową, która teraz jest już niepotrzebna, bo stworzono własne. W Chinach nie muszą się już kryć ze swoim potencjałem, bo ich przywódca ogłosił w październiku 2017 nową doktrynę.

W artykule pt" Ericsson na MWC: Jeszcze w 2019 roku włączymy 5G na całym świecie" Anna Rymsza podkreśliła, że w Barcelonie były ważne ogłoszenia z branży łączności. Trzeba tylko pamiętać, że Ericsson jest znaną marką, ale niewiele wiemy o jej strukturze. Volvo i SABB są również reklamowane jako szwedzkie produkty.

Wiki o pierwszym podaje: szwedzkie przedsiębiorstwo produkujące samochody osobowe, będące częścią firmy Geely Automobile, a o tej: (chiń. upr. ????; chiń. trad. ????; pinyin: Jíli Qiche) – chiński producent samochodów osobowych z siedzibą w Taizhou, w prowincji Zhejiang.

O tej drugiej marce szwedzkich samochodów nie ma już tak jasnej informacji, ale szefem jest: "Kai Johan Jiang (born 1965) is a Swedish-Chinese businessman and company operator with business interests in Sweden and China. In 2004, Jiang founded State Power (Dragon Power Company), a Chinese energy company active in the sustainable energy sources, mainly biomass. He is the CEO of State Power Group".

Podsumowanie

W Szwecji zreflektowano się wreszcie, że globalna działalność nie zawsze jest uczciwa. Trwają bardzo intensywne prace legislacyjne dotyczące bezpieczeństwa 5G. Natomiast w Czechach ma w temacie 5G wystarczyć wizyta przywódcy Chin, chociaż są silne protesty ekspertów. W Polsce decyzje mogą zapaść w zaciszu gabinetu polityka, więc najpewniej będzie liczyć na własny rozsądek.