320 kbps z 48 kHz w AoD Polskiego Radia dla szelakowej nostalgii i 100 lecie Tyrmanda na horyzoncie

Zdjęcie powyżej zrobiono z "odciętej od gości" francuskiej restauracji Cyrano & Roxane. To zdarzenie spowodowało także, że nie usłyszałem na żywo początku audycji "Dancing, salon, ulica". Odszukałem ją dopiero w Internecie i ta oferta Polskiego Radia jest mniej znana od VoD dla TV. Audycja z jakością 320 kbps i 48 kHz udostępniona jest non-stop, a Jan Emil Młynarski prezentuje w niej muzykę, która zachęciła do głębszej refleksji nad opisanymi w najpopularniejszej książce Leopolda Tyrmanda początkach kibolstwa w latach 30 ubiegłego wieku. Oddział policji na zdjęciu spowodował więc, że znalazłem retransmisję radiową i nowy wymiar zbliżającej się 100 rocznicy urodzin Tyrmanda.

Wizytę policji zawdzięczaliśmy grupie frustratów, których widać na filmiku powyżej. To niewielkie grono kibiców uważa, że są ważniejsi od tysięcy innych, którzy przychodzą na stadiony dla relaksu w grupach kolegów lub z rodziną, czy też tylko na randki. W Sopocie ta mniejszościowa grupa zemściła się na tych, którzy nie relaksują się na stadionach, a wolą pójść na niedzielny spacer na Molo. Pokazuje to najlepiej, jak trudna do zrozumienia jest logika frustratów.

Próbki podobnej logiki można znaleźć również w komentarzach na blogach. Przykładowo jaki sens w serwisie o oprogramowaniu ma komentarz, którego autor zaznacza, że napisał go "by bolało". Podobnie jak próby wzbudzenia jałowej dyskusji przez szantaż w stylu przedszkolaka, że autor "nic nie umie, jeśli nie odpowie". Nie brakuje także klasycznych objawów frustracji, czyli wyzywania innych komentujących.

Sfrustrowani potrafią "nabić" statystyki z kilkudziesięcioma komentarzami pod jednym wpisem i to widać. Ilość wizyt czytelników jest jednak w tysiącach, czyli proporcja jest jak na stadionach. Jest tu także jeszcze bardziej istotna różnica. Pojedynczy czytelnik, który skorzysta chociaż z części treści wpisu jest dla normalnego autora ważniejszy od grona próbujących się tylko "pokazać" i deklarujących w związku z tym, że nie ma ochoty na lekturę, bo to dla nich zbyt trudne.

W stadionowej patologii od lat nie ma nic nowego i ponad 6 dekad temu Tyrmand precyzyjnie opisał jej mechanizmy w powieści pt "Zły". To jest z pewnością ważniejsza sprawa od samego faktu, że ten pisarz urodził się 100 lat temu. Warto zastanowić się nad mechanizmami agresji kiboli. Rozmawiałem ostatnio z emerytowanym pedagogiem, który wskazał na jeszcze jeden ważny element. Pokolenia Polaków musiały w czasach PRL przeczytać w podręczniku szkolnym fragment książki "Chłopcy z Placu Broni". Miało to przygotować obywateli do roli "mięsa armatniego w wojnie z kapitalistycznym Zachodem". To mogło zainspirować w czasach PRL do wielu uczniowskich bijatyk, które na szczęście kończyły się najczęściej drobnymi urazami, ale teraz obrosło to legendami i zyskuje nowe życie.

Takie bijatyki były np. między szkołami po stronie wschodniej i zachodniej Nowego Światu w Warszawie. Tam znalazł się sfrustrowany uczeń, który "zamówił" na bijatykę wsparcie młodocianych bandytów "z prowincji" i w efekcie tego wielu uczniów trafiło do szpitali z poważnymi obrażeniami, a kilku zostało inwalidami. Chciał "pójść za ciosem" i zorganizować kolejną ustawkę ze szkołą z "północy", ale na szczęście zadziałała poczta pantoflowa. Postawiony został warunek, że najpierw ma być narada "osób decyzyjnych", na której frustrat zjawił się w glorii, ale został zupełnie inaczej przyjęty. Za robinie bagna na Śródmieściu "rozliczono" go w taki sposób, że długo doskwierał mu ból, ale nie miał żadnych śladów, by gdziekolwiek to zgłosić. Takiej empatii i solidarności trudno teraz szukać wśród uczniów zagubionych w Internecie. Na dodatek już wcześniej nie dało rady powstrzymać mechanizmów działających przy patologii stadionowej. Prowincjonalni przestępcy uznali region Nowego Światu za swój, by nękać zwykłych ludzi. Próba czegoś takiego z kibolami mogła mieć także miejsce w Sopocie. Na podobnych zasadach przestępcy działają również w globalnej wiosce.

Internetowa patologia bazuje na wykreowanym przez przestępców micie bezkarności. Symboliczne jest przez to, że tak myślano przy szkalowaniu polskich sędziów, ale łatwo zdemaskowano sprawców, bo była ku temu dostateczna determinacja. Watro przy okazji zwrócić uwagę, że podejmujący bezpośrednie ryzyko dostawali tylko grosze, chociaż mieli "wejścia na najwyższe szczeble". Jest tak, bo szacunek dla hejterów jest abstrakcją.

Krążące mity o bezkarności i zyskach zostały sprytnie zakorzenione przez przestępców robiących "włamy" na zasobne konta. Zostawiali na nich "reszki i uchylone drzwi dla hien", by śledczy uznali za zbyt czasochłonne szukanie wielu sprawców w różnych miejscach. Mówiąc inaczej "wpuszczano w kanał jeleni", by zatratowali wszystkie tropy. Tymi "jeleniami" stawali się najróżniejsi frustraci, którzy chętnie budowali sobie mity wokół zysków z "włamów" w całości, a nie tych groszy, które im wpadły. W końcu uwierzyli w bezkarność, co w praktyce staje się prawdą, lecz życie pokazuje, że nie zawsze tak jest.

Tyle w nieciekawym temacie sfrustrowanych i przechodzę do milszego wątku z odtwarzaniem muzyki. Ta prezentowana w Polskim Radio przez Jana Emila Młynarskiego dobrze pasuje w Zaduszki, ale o jego audycji wspominałem już w lipcu. Żałowałem wówczas, że można jej posłuchać tylko z transmisji, która ma próbkowanie 44,1 kHz. To audycja dla muzyki bez CD. Odtwarzana jest z płyt "prewinylowych" i jest w ADC przetwarzana ze studyjnym standardem próbkowania 48 kHz. Brak tu sensu konwertowania tego na próbkowanie CD, które miało rację bytu przy sprzedaży płyt. Wystarcza, że transmisje w Internecie udostępniane są w formacie stratnym. Zmiana parametrów transmisji całego programu Polskiego Radia może być trudna, ale na szczęście z "Audio On Demand " dla tej konkretnej audycji z 20 IX 2019 ktoś "poszedł po rozum do głowy".

Odtworzyła się w apce, jak przy normalnym odtwarzaniu bieżącej transmisji programu Polskiego Radia. Muzyka ze starych płyt w porównaniu ze zwykłą transmisją wydawała się jednak bardziej wiarygodnie odtwarzana. Sądziłem, że to tylko jakieś złudzenie i zadałem sobie trochę trudu, by sprawdzić parametry. Trzeba było ściągnąć udostępniony strumień na dysk. Okazało się, że to 320 kbps z próbkowaniem 48 kHz i stałą przepływnością (CBR).

Odtworzenie z takimi parametrami transmisji, która powstała ze studyjnym sprzętem jest bardzo miłą niespodzianką. Rodzi się nadzieja, że podobne udostępnienia pojawią się z koncertów na żywo. Ofert z wysoką jakością transmisji z koncertów spodziewam się już od lat, ale nie sądziłem, że to może pojawić się w nieco skostniałej strukturze Polskiego Radia. Próbowałem kiedyś załatwić w imieniu przyjaciół kopię z ich koncertu w studio na Myśliwieckiej, ale zniechęciły mnie bezmyślne procedury.

W lipcu zwróciłem we wpisie uwagę, że Radio Maryja zapewnia lepszą od Polskiego Radia jakość techniczną transmisji DAB+. Nie można przez to wykluczyć, że taka "konkurencja" może być inspirująca i koncerty organizowane w studiach Polskiego Radia zaczną być udostępniane z wysoką jakością techniczną. W Szwecji koncerty udostępniane są z 192 kbps i 48 kHz, ale tylko przez kilka miesięcy i cieszą się sporym zainteresowaniem. Retransmisje non-stop z koncertów Polskiego Radia będą z pewnością miały jakieś restrykcje, ale udostępnienie tego w apce pozwala pozyskać reklamodawców, czyli można korzystać z rozwiązań, które funkcjonują z VoD.

Restrykcji nie trzeba z audycją prezentującą wiekowe nagrania, które stały się naszym dobrem narodowym. Gościem audycji 27 października był spec od tematu korzystania z nagrań i wspominał o poszukiwaniu spadkobierców itd. Dotyczyło to jednak użycia nagrań w produkcji filmowej, gdzie potrzebne są umowy, które ustalają zyski wszystkich twórców. Entuzjaści mogą w domu zrobić sobie kopie audycji dla łatwiejszego dostępu do tych nagrań, które są dla nich najciekawsze. Wyłuskać mogą je sobie z np programem mp3DirectCut.

Podsumowanie

Pozyskanie z domowym sprzętem takiej jakości z nagrań na szelakowych płytach jest dużo trudniejsze od użycia PC, jako współczesnego magnetofonu i odbiornika transmisji z Internetu. YouTube ma w tym zakresie także ograniczone możliwości.

PS 24 XI 2019

W serwisie Wirtualnemedia opublikowano artykuł "Polskie Radio w przyszłym roku postawi na podcasty", gdzie można przeczytać m.in


Rozwój aplikacji Polskiego Radia

Obecnie mają trwać prace na ulepszeniem aplikacji Polskiego Radia. Miano by do niej wprowadzić możliwość odtwarzania programów online z funkcją time-shift (cofnięcie audycji trwającej na żywo, aby odsłuchać ją od początku), wprowadzić podcasty, które można by nie tylko odtwarzać, ale też tworzyć własne playlisty, miałaby istnieć możliwość odsłuchania offline oraz pobrania.

PS 20 XII 2019

Ciekawym uzupełnieniem stadionowego wątku jest artykuł na str 60 Polityki nr 49(3329) z podtytułem "Kolejne siły polityczne w Bułgarii wykorzystywały kiboli do swoich celów. Ale dziś bułgarscy ultrasi mają już własne interesy". Jest tam m. in cytat z ujawnionej przez Wiki-Leaks depeszy ze stycznia 2010 r, którą wysłała pracownica ambasady USA w Sofii:


prawie wszystkie kluby są rządzone przez osoby ze świata zorganizowanej przestępczości albo mają z nią związki'