Autonomiczny motocykl BMW potrafi jeździć bez kierowcy. Oto mała rewolucja

Strona główna Aktualności
Motocykl BMW skręca, hamuje i przyspiesza bez kierowcy. (depositphotos)

O autorze

Popularnym tematem stały się autonomiczne samochody, które mają przynieść rewolucję w transporcie. Będą bowiem poruszać się bez kierowcy, a większość z nich będzie dostępna w ramach carsharingu. Co jednak z innymi pojazdami? BMW zaprezentowało właśnie autonomiczny motocykl.

Motocykle, zwłaszcza latem, zalewają drogi. Wysokie osiągi i niewielkie rozmiary zachęcają do bardziej dynamicznej jazdy. Niektórzy jednak przeceniają swoje możliwości, co w przypadku motocyklu może skończyć się tragicznie. W związku z tym, systemy wspomagające stosowane w nowoczesnych samochodach, jak najbardziej mogą znaleźć zastosowanie w jednośladowych pojazdach. Zawsze to dodatkowa ochrona, która nawet może uratować życie. Co jednak, jeśli by stworzyć motocykl jeszcze bardziej zaawansowany, który będzie potrafił jeździć bez kierowcy?

BMW Motorrad pochwaliło się technologią, która trafiła do autonomicznego motocyklu. Prace mają trwać od ponad dwóch lat, a ich efekt możemy zobaczyć na udostępnionym krótkim wideo. Motocykl R1200GS jeździ po testowym torze, pokonując zakręty, utrzymując równowagę, przyspieszając i autonomicznie zmniejszając prędkość przed zakrętem.

BMW nie zamierza jednak, przynajmniej w ciągu najbliższych lat, wprowadzać do oferty autonomicznego motocykla. Prowadzone testy mają na celu rozwój technologii, która będzie wspomagała kierowcę podczas jazdy. W tym także podczas krytycznych sytuacji, które mogą skończyć się straceniem panowania nad maszyną. W niebezpiecznych momentach ma wkraczać elektronika, która będzie starała się nie doprowadzić do wypadku. Możliwe, że nowości obejmą także udoskonalony system utrzymania pasa ruchu lub automatycznego hamowania po wykryciu innego uczestnika ruchu na tym samym pasie.

Najwidoczniej po samochodach, przyszedł czas na większe zmiany w motocyklach, które pozostawały w tyle za skomputeryzowanymi autami. Miejmy nadzieję, że elektronika faktycznie zmniejszy liczbę wypadków, a nie tylko będzie ciekawym gadżetem. Oczywiście wciąż najważniejszym elementem systemów bezpieczeństwa pozostaje kierowca. Jeśli ten nie będzie posiadał wyobraźni i będzie chciał być tym najszybszym na drodze, to nie pomogą nawet najbardziej zaawansowane systemy. Jak sama nazwa wskazuje, obecne rozwiązania mają tylko wspierać kierowcę, a nie go zastępować.

© dobreprogramy

Komentarze