AveTRIP - HotZlot 2014

Nowy rok, nowy Zlot i nowa relacja! Zaczynamy standardowo od podróży. Obyło się znowu bez specjalnych przygód jeśli chodzi o dotarcie do Wrocławia (o drugim kierunku za chwilę), zaś na miejscu przekonałem się nieco do miasta. Okazuje się, że wystarczy pójść w odpowiednia miejsca, żeby zamiast meneli i komerchy znaleźć takie oto widoki:

W tym roku po raz kolejny spędziłem w mieście trochę czasu celem odpoczynku i spokojnego zbierania energii na Zlot właściwy. Bardzo mocno zalecam to wszystkim aspirującym do edycji 2015.

LanguageTool - sprawdzanie pisowni na sterydach

Nikt nie jest nieomylny, a nawet mistrzowie poprawnego pisania i grammar nazi (pozdrawiam taką jedną) czasem sadzą literówki albo nie są pewni użycia danego słowa w kontekście. Producenci oprogramowania wychodzą tutaj naprzeciw oczekiwaniom użytkownika i tak oto pisząc tę notkę w Firefoksie wszystkie babole podkreślone są czerwoną linią.

Jak podbić agregatory treści i teoria posta idealnego

Jakiś czas temu miała miejsce następująca historia: wróciłem spokojnie z gry ASG do domu i po upchnięciu sprzętu w szafie rozsiadłem się przed laptopem celem odpoczynku. Zajrzałem m.in. na główną Wykopu, bo chociaż zdecydowanie preferuję Reddita i to tam oddaję swoje kliki, czasem dobrze jest być zorientowanym, co w rodzimych socjalach piszczy.

Możecie chyba wyobrazić sobie moje zdziwienie, kiedy na stronie głównej zobaczyłem nic innego, jak

Giffing Tool - wygodne narzędzie do tworzenia GIFów

Język internetu jest wybitnie specyficzny, bardzo szeroko rozpowszechnione są takie środki przekazu jak slang czy graficzne ozdobniki. Od jakiegoś czasu wysoko w hierarchii stoją reaction GIFy, czyli krótkie, zapętlone animacje mające na celu zobrazowanie miny komentującego. Powstają nawet blogi złożone tylko z takiego medium.

Sam format GIF powstał 27 lat temu, z początku nie umożliwiał tworzenia animacji.

Mini DV: Szpiegowska kamerka za 15 zł

Testów sprzętu na blogach DP przybywa z każdym dniem - i bardzo dobrze. Zawsze chętnie czytam o najnowszych dziełach sowicie opłacanych inżynierów korporacji notujących zyski idące w miliony dolarów. Z wpisami mam jednak trochę jak z jedzeniem, łaknę niezmiennie odmiany i dań nieszablonowych. Dzisiaj przedstawię wam taki rarytas, a konkretnie tytułowe urządzonko Mini DV.

Co ciekawe, nazwa ta nie figurowała ani na stronie sklepu, z którego owo cudo zamówiłem, ani na opakowaniu, ani na obudowie.

Echa przeszłości: S.T.A.L.K.E.R.

Wpis o Warhammerze 40,000 spotkał się z dość ciepłym przyjęciem, postanowiłem więc napisać małą serię tekstów o tych seriach gier (seria=co najmniej 3 tytuły), które uważam za warte wyróżnienia z perspektywy czasu.

Dzisiaj zmieniamy nieco klimat, opuszczając przestrzeń kosmiczną i futurystyczne bronie plazmowe na rzecz pól, lasów i bagien oraz tarzania się w nich ze starym, pordzewiałym kałachem. Jednym słowem - Zona wita!

"Wiemy, kim jesteś"

Są takie newsy, które po prostu powinny obiec świat i dotrzeć do jak największej liczby osób. Jedną z takich rzeczy są oczywiście aktualne protesty na Ukrainie. Bez obaw, nie mam zamiaru wchodzić w politykę czy socjologię, zostaję przy tym, na czym się znam - nowych technologiach. Dorzucę też trochę własnych przemyśleń.

Dear subscriber, you are registered as a participant in a mass disturbance.

Jak donosi The New York Times

Echa przeszłości: Warhammer 40,000: Dawn of War

Nigdy nie uważałem się za gracza komputerowego. Nie mam po prostu pieniędzy, czasu ani nawet chęci na regularne śledzenie wszystkich wychodzących nowości. Ciężko powiedzieć, skąd taki a nie inny stan rzeczy (teoretycznie spełniam wszystkie warunki potrzebne do powstania no-lajfa), być może przyczyną są moje początki przygody z komputerami.

Jak już kiedyś wspominałem, chodzi o lata 1999/2000. Pasjans i Pinball wbudowane w nieszczęsnego Windowsa Millenium to w zasadzie moja pierwsza styczność z wirtualną rozrywką w domowym zaciszu.

Ludzie-jaszczury bawią i uczą

Einstein stwierdził kiedyś, że tyl­ko dwie rzeczy są nies­kończo­ne: wszechświat oraz ludzka głupo­ta (a tej pierwszej nie był pewien). Osobiście skłaniam się raczej ku poglądowi, że końca nie mają głupota i kreatywność gatunku homo sapiens. To właśnie z takiej mieszanki powstają tak uwielbiane przeze mnie 4chanowe historyjki, z których jedną związaną z tematyką nowych technologii aż muszę przytoczyć:

Eurodeputowany

No dobra, pośmialiśmy się, mam swój abstrakcyjny wstęp, a więc do rzeczy.