Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

1/2 Socjalistyczny eksperyment - SciPhone

Witam,

Możliwe, że pamiętacie jeden z moich poprzednich wpisów. Otóż nie tak dawno temu opisany przeze mnie telefon samoczynnie oddał ostatnie tchnienie - podczas włączania mignął i zgasł na wieki (diagnoza pewna).

W ogóle ostatnio obserwuję straszny spadek jakości telefonów mobilnych - prawie każdy z moich znajomych ma jakieś problemy, mimo że przekrój firm i modeli jest imponująco duży. Widziałem już Nokię nie dającą się odciszyć , Samsunga niewysyłającego SMSów i wiele innych cyrków.

r   e   k   l   a   m   a

No, ale jakiś następca mojego SE jest zwyczajnie potrzebny. Koniecznie niedrogi (studia...). Zastanawiając się nad potencjalnymi kandydatami przemknęło mi przez myśl wyśmiane przeze mnie kiedyś urządzenie, czyli tytułowy SciPhone.

What?

Gwoli wyjaśnienia - SciPhone to budżetowe podróbki najbardziej popularnych smartfonów świata, czyli iPhone'ów. Produkowane są w Chińskiej Republice Ludowej - bodaj tylko to państwo może jawnie olewać prawa autorskie i patenty.

Producent wyraźnie ma ambicję i robi kopie zarówno starszych 3G, jak i najnowszego 4G. Przynajmniej jeżeli chodzi o interfejs oraz obudowę - mechanizmy wewnętrzne muszą być powiązane z Nokią 3510i (takie ustawienia MMS i WAP łyka SciPhone), a częściowo to inwencja azjatycka (dual SIM, dwie kamery).

They call me crazy

Jak już wspominałem, kiedyś to cudo socjalizmu zwyczajnie wyśmiałem. Ale im więcej myślałem, tym bardziej skłaniałem się do wypróbowania SciPhona. Skoro nawet znani producenci robią teraz chłam (a pamiętam, jak ładnych kilka lat temu wuj przejechał po jakiejś starej Nokii traktorem 2 razy i nic jej nie było...), a SciPhone kosztuje ułamek ceny dobrego telefonu, to czemu nie spróbować? Zwłaszcza, że wygląd "Ajfona" mnie się osobiście podoba (nie muszę dodawać, że cena nie), a potencjalny zysk w przypadku pozytywnego zaskoczenia byłby spory.

Telefon zakupiłem razem z wysyłką z....Chin za ~150 pln. Tak, dobrze widzicie - Chin. Konkretniej z Shenzhen. Mój telefon miał więc do przebycia ~ 10,000 KM. Przezornie nie wpłacałem pieniędzy z góry - szanse na to, że maszynka do mnie dotrze oceniałem na 1:300.

Globalna wioska

Jakież było moje zdziwienie, kiedy dzisiaj rano listonosz przyniósł do mnie przesyłkę z Chin. Bardziej zdziwiony był chyba tylko biedny listonosz ;)

Euforii nie było - wiadomo, czy nie dostałem socjalistycznej cegły? Jednak, ku mojej uldze, w środku paczuszki znajdowało się tylko pudełko.

Trochę to niesamowite - w 2 tygodnie dostałem paczkę z kraju położonego straszliwie daleko i z innym ustrojem politycznym, w dodatku paczka była nienaruszona. Globalna wioska to jednak nie tylko slogan.

2 tygodnie to niewiele, ale przez ten czas zdążyłem sprawdzić, jak to jest żyć bez telefonu - możliwe, że kiedyś spłodzę o tym notkę.

Wyrób socjalistycznej klasy robotniczej

Sam telefon zapakowany jest w niezgorszej jakości pudełko. Gdyby nie drobne krzywizny srebrnej naklejki na górze, opakowanie nazwałbym perfekcyjną kopią iKartonu. Kopią, bo na boku zamiast "iPhone 3GS" widnieje napis..... "Phone 3GS". Pomysłowe :D

W środku na samej górze leżał mój nowy nabytek, oddzielony od leżących pod nim akcesoriów kawałkiem białego plastiku. Niewiele myśląc, wziąłem to cudo do ręki.

Po zerwaniu folii ochronnej wrażenie jest oszałamiające - to coś naprawdę wygląda jak iPhone. Jedyna różnica to tylna klapka - brak loga z nadgryzionym jabłkiem i nieco inne napisy. Srebrna obwolutka na obudowie to najprawdziwszy metal (sprawdzone magnesem), i to bynajmniej nie ZnAL zwany szitmetalem. Waga całego urządzenia jest wyczuwalna, ale nie mogę nazwać go ciężkim. Zastosowany czarny plastik zbiera odciski palców, ale jest przyjemny w dotyku. Wymiary zgadzają się z produktem spod znaku nadgryzionego jabłka - wymierzyłem linijką ;)

Ku mojemu zdziwieniu, wszystko jest świetnie spasowane - nic nie trzeszczy ani się nie ugina.

Do telefonu dołączono 2 baterie (nomen omen, od Nokii), ładowarkę, kabel USB i słuchawki. Te ostatnie sprawdziłem na starym odtwarzaczu MP3 - szału nie ma, ale grają znośnie. Poza tym, na dnie pudełka znajduje się instrukcja nazwana "Quick Start Guide", w dwóch językach - Chińskim i Angielskim. Prawie cała wykonana jest perfekcyjnie - zero błędów (wiem, co piszę, studiuję ENG), kolorowe ilustracje, świetny papier. Prawie, bo ostatni akapit, o konfiguracji Wi-Fi to jedyna rzecz zrozumiała dla mnie mniej od książek fonetycznych Petera Roacha ;) - napisana jest chaotycznie i samą sieć będę rozpracowywał na przysłowiową pałę.

Wi-Fi w telefonie za 200 pln? Ano tak. Jeżeli chodzi o stosunek specyfikacja/cena, SciPhone bije konkurencję na łeb na szyję - 64 GB pamięci wewnętrznej (!!!), 2 kamery cyfrowe 0,3 mpx....ciekawe, czy cokolwiek z tego działa :)

Ciekawe, bo dzisiaj nie będę telefonu uruchamiał - i tak ten wpis jest przydługi, ja mam jutro wolne, a przed włączeniem chcę przenieść numer do Play.

Stay tuned! 

Komentarze