Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

FreeGish - krótka recenzja

Sesja powoli się kończy. To dobrze. Miesiąc też się kończy, a drugiego wpisu mojego autorstwa nadal nie ma. To niedobrze. Przyznam szczerze, że ostatnimi czasy nie mam za wiele pomysłów na blaga. Na szczęście nie jestem tutaj sam, tym razem jako muza wystąpił....wpis skandyna.

Pisząc te słowa nie wiem jeszcze, czy napisanie recenzji na blagu i rzucenie linkiem zostanie zaakceptowane jako zgłoszenie. Nie piszę jednak dla nagród, tylko dla własnej przyjemności oraz...czytelników.

Dla dobra tych ostatnich postanowiłem odpuścić sobie sztandarowe gry otwartoźródłowe, opisywane do znudzenia w każdym artykule o grach na Linuksa. Chciałem czegoś oryginalnego, mało znanego, a jednocześnie naprawdę wartego uwagi. I znalazłem.

r   e   k   l   a   m   a

Tło

FreeCiv i FreeCol to wolne wersje starych hitów, i podobnie ma się sprawa z przedrostkiem "Free" w tym przypadku. Sama gra Gish pochodzi sprzed kilku lat i była już w Humble Indie Bundle. Ba, uwolniono jej źródła! Czemu więc nie opiszę oryginału?

Po pierwsze, FreeGish jest w repozytoriach wielu dystrybucji - Debiana Sid, AUR na Archu oraz Ubuntu. To ostatnie oznacza, że ktoś niewiele rozumiejący z takich pojęć jak "źródła" może sobie ją zainstalować poprzez Centrum Oprogramowania i odpalić bez problemów. Po drugie, samo otworzenie źródeł oryginału nie oznacza, że jest on w pełni liberalny i można z nim robić co się komu żywnie podoba. Jak zaznacza autor FreeGisha:

Gish was featured on the first Humble Indie Bundle. When HIB#1 made over a million US dollars, the sourcecode to Gish was released to the public. I was one of the people who took the code and attempted to create a freely redistributable game out of it.

Ad meritum

Niestety wolna wersja nie zaznacza nigdzie swojej fabuły, zapewne zostawiając do domysłu gracza iż jest to kalka oryginału. Trzeba przyznać, że ogólny scenariusz pierwowzoru jest dość zabawny, zachęcam do poczytania.

Instalacja przez apt-get install nie nastręcza żadnych problemów, domyślnie gra startuje w oknie. Menu nie napawa optymizmem, wygląda spartańsko, straszą dziwne różowe kwadraty (zapewne tam mają być grafiki danego poziomu?):

Sama rozgrywka jest jednak naprawdę fajna. Sterujemy blobem i za pomocą strzałek oraz 4 klawiszy (spacja, A, D i S) mamy doprowadzić go do końca poziomu. Wtedy ładuje się kolejny i tak do końca, czy to gry czy naszej cierpliwości na dany dzień.

A sprawia, że nasz blob może przylepiać się do powierzchni dookoła niego. Wystarczy jakiś punkt styku i trzymanie klawisza aby sunąć po ścianach.

S przekształca strukturę głównego bohatera w półpłynną. Trzymając ten klawisz sprawiamy, że blob może prześlizgnąć się przez wąskie szpary, niedostępne dla niego w innych stanach.

D to odpowiednik "Maximum Armor" z Crysisa. Nasz blob tężnieje i przybiera na wadze. Jest on wtedy odporny na wiele zagrożeń czyhających dookoła (np. zgniatarka), do tego może przeważać szale niczym ciężki odważnik.

Spacja to po prostu skok. Klawiszologia jest mało skomplikowana i dobrze pomyślana.

Grafika utrzymana jest w ciekawej, nieco kreskówkowej konwencji. Robi dobre wrażenie, szczególnie na tle wielu innych tytułów z repo. Udźwiękowienie niby jest, ale wyłączcie je lepiej i zapuśćcie sobie ulubione radio w tle. Poziomy zaprojektowano z pomysłem i nigdy nie wiadomo, co nas czeka na kolejnym.

Kampania dla jednego gracza kończy się jednak stosunkowo szybko, co zresztą jest największą wadą gry w moich oczach.

Świetny jest natomiast tryb Versus. Działa na zasadzie hotseata, czyli gracze muszę fizycznie być przy sobie. Staroświeckie? Może, ale wolę hotseat w HoMM od multiplayera większości obecnych gier. Konkurencje są bardzo pomysłowe, przykład poniżej - futbol z blobami o ciekawych zdolnościach, polegający na wbijaniu goli ciężką kulą zawieszoną na łańcuchu:

Werdykt

Jeżeli ktoś zna już na pamięć całe World of Goo, albo (o zgrozo!) nigdy w ten tytuł nie grał, FreeGish jest na pewno rzeczą wartą instalacji. O fanach samego Gisha wspominać chyba nie muszę, dla nich oczywistością jest sprawdzenie klona oryginału. Oczywiście jeżeli ktoś nie lubi WoG albo Gisha, nie polubi także FreeGisha.

Na pewno jest to ciekawy tytuł oparty na oryginalnych pomysłach. Osobiście polecam.

Zalety


  • Darmowe

  • Dostępne w repozytoriach Ubuntu

  • Oryginalne

  • Multiplayer wciąga

Wady


  • Mało poziomów dla pojedyńczego gracza

  • Udźwiękowienie

  • Menu

 

linux gry

Komentarze