Kingston DataTraveler 410 - darowanemu koniowi w zęby

Tytułowym urządzeniem zostałem nagrodzony na tym vortalu za wpisy w Styczniu 2011 roku. Pod newsem dotyczącym nagród miejsce miała drobna dyskusja o jakości nagrody. Pozwolę sobie przytoczyć kilka komentarzy:

Nie żebym był niemiły, ale Kingston produkuje naprawdę badziewne pendrive serii DataTraveler. W porównaniu z OCZ, SanDisk, czy Pretec, to one są po prostu, jak Fiat Panda, do Audi A8 :D
Rzeczywiście jest jak piszesz, mam dwa pendrajwy, jeden SanDisk, drugi Kingston i rzeczywiście SandDisk lepiej się sprawuje, a ten pendrajw Kingstona, który dawał pan z Microsoftu na 3 HotZlocie z prezentacją na temat wstążki, to padł mi już po 2 miesiącach i nie nadawał się do użytku.
Jedna jaskółka wiosny nie czyni - nie wiem skąd Microsoft wytrzasnął te pendrive'y na HotZlocie 2009 ale to była jakaś wybrakowana seria. Ja mam od kilku lat DataTravelera i nigdy mnie nie zawiódł, nie słyszałem też aby stało się to komuś ze znajomych (pomijając tą serię z HZ naturalnie). Nie można więc generalizować.

Kto ma rację? Czas się przekonać.

reklama

Co fabryka dała

Aby mieć punkt odniesienia do wyników testów, postanowiłem zestawić DataTravelera 410 z moim Patriot Xporter XTBoost 16 GB. Ta sama objętość, podobny segment cenowy, w obu przypadkach producentem jest znana firma.

Nie wiem, jak to możliwe, ale udało mi się znaleźć oryginalne pudełko po Patriocie, mimo że od zakupu minął szmat czasu. Jak widać na zdjęciu opakowanie od Kingstona jest o wiele bardziej kompaktowe. Oczywiście nie bez powodu. Kingston zawiera z tyłu tabelkę kompatybilności z różnymi OS-ami. Nie wiem, jak pendrive może być niekompatybilny (to tylko pamięć przenośna), ale miło zobaczyć na opakowaniu ptaszek obok słowa "Linux" :)

Patriot do Xportera dorzucił "przedłużacz" USB i białą smycz. Kingston z kolei postawił na dodatki wirtualne (stąd mniejsze opakowanie) - pendrive zawiera wgrany fabrycznie plik .exe będący instalatorem prostego programu do szyfrowania. Osobiście takich rzeczy nie używam, ale to dobry ukłon w stronę użytkowników.

Tutaj mała dygresja - osobiście bardzo chętnie zobaczyłbym serię pamięci przenośnych z wgranymi fabrycznie demami znanych gier, zwłaszcza z tymi obszerniejszymi demami. Niektóre wersje demonstracyjne zajmują zdrowo ponad 1 gb i na wolniejszych łączach to dramat. Może w niewielkim stopniu ukróciło by to piractwo - znam osoby, które ciągną z torrentów całe tytuły, bo skoro i przy grze, i przy demie trzeba poczekać aż się ściągnie, to wolą poczekać raz a dłużej i mieć całość.

Szybki test

Nie lubię benchmarków. Generowane przez programy wykresy i cyferki nie zawsze znajdują przełożenie podczas normalnego użytkowania. Na potrzeby tego wpisu postanowiłem się jednak przełamać i zrobić szybki test.

Co ciekawe, na Linuksa nie ma żadnego sensownego narzędzia do tego celu z GUI. Konsolowe hdparm i bonnie++ z kolei wypluwają tylko mnóstwo suchych danych w mało atrakcyjnej dla oka formie. Jeżeli przeoczyłem jakąś aplikację, to przepraszam i zapraszam do Komentarzy. Na szczęście właśnie na takie okazje mam w domu (3 komputery) na najstarszym komputerze niewielką partycję z XP, gdzie odpaliłem najbardziej znane narzędzie, czyli HDTune:

Jak widać, maksymalna prędkość odczytu w obu przypadkach jest bardzo dobra. Kingston jest jednak o wiele bardziej stabilny od Patriota - najniższa zanotowana u DataTravelera 410 prędkość to 29,9.

Test zapisu w HDTune nie chciał się włączyć, co w połączeniu z moim praktycznym podejściem do testów zaowocowało najprostszym możliwym rozwiązaniem - wziąłem folder o rozmiarze 2,1 gb (1 565 plików, 33 katalogi) i zacząłem kopiowanie (już pod Kubuntu). DataTraveler 410 uporał się z tym zadaniem w równo 3 minuty 53 sekundy. Patriotowi zajęło to 3 minuty i 7 sekund. Różnica jest zauważalna.

W testach remis - Kingston wygrywa w odczycie, Patriot w zapisie. Potrzebna jest nam...

Dogrywka!

W trybie Last Drive Standing. Jakby nie było, pamięć przenośna musi znosić nieraz ciężkie próby :)

Obie konstrukcje poddałem następującej serii testów:

- Spotkanie z nożyczkami
- Spotkanie ze scyzorykiem (stal nierdzewna)
- Spotkanie ze sporych rozmiarów kataną
- Ostrzał z broni ASG (AK i PPK/S, kulki 0,12 0,20 i 0,36 grama)
- Kilka lekkich rzutów o ścianę
- Nastąpnięcie w normalnym obuwiu
- Lekkie przypalanie zapalniczką
- Wrzucenie do plecaka z kilkoma tomiszczami i porządne wytrząśnięcie

Testy ekstremalne (imadło, zrzucanie z 10 piętra, żrący kwas, ostrzał z Dragunowa 600 FPS) sobie podarowałem - jeżeli inny zwycięzca zechce udostępnić swoją nagrodę, to zapraszam do współpracy ;) W tym miejscu chciałbym też zapewnić przerażony dział PR Kingstona, że jeżeli wygram SSD, to nie będę go tak dręczył :P

Guma Patriota zapewnia lepszą ochronę przed obrażeniami "uderzeniowymi" - nie widać na niej żądnych śladów po rzucaniu o ścianę ani ostrzale. Z kolei tworzywo Kingstona lepiej znosi nacięcia i zapalniczkę - co prawda dolna pokrywa (ta bez loga) wygląda jak po upojnej nocy z Wolverinem, ale żadna rysa nie jest głęboka.

Obie konstrukcje są bardzo solidne i przeżyły testy. Według mnie minimalnie wygrywa jednak Patriot - jest (podobno) wodoodporny i ma dożywotnią gwarancję (Kingston - tylko 5 lat). Pełne zakrycie styku USB daje też nieco większy komfort psychiczny.

Obie konstrukcje dosyć ciasno, ale bez większych problemów wchodzą do portów USB Samsunga R580. Obie naraz mieszczą się też w dwóch portach po prawej stronie, umiejscowionych pionowo jeden nad drugim. Podczas pracy w obu przypadkach świeci się taka sama, niebieska dioda.

Podsumowania nadszedł czas

Kingston DataTraveler 410 to bardzo solidne urządzenie. Nie zachwyca w żadnym aspekcie niespotykanymi osiągami, ale porządnie robi swoje i był wyzwaniem dla mojego Xportera. Naprawdę nie ma co narzekać, a ja sam jestem z nagrody bardzo zadowolony :) 

sprzęt
reklama

Komentarze