Awaria Facebooka pokazała, co sztuczna inteligencja "widzi" na naszych zdjęciach

Strona główna Aktualności
Awaria Facebooka pokazała, jak sztuczna inteligencja widzi twoje życie
Awaria Facebooka pokazała, jak sztuczna inteligencja widzi twoje życie

O autorze

W środę po południu w systemach Facebooka doszło do poważnej awarii. Na Facebooku, w Messengerze, WhatsAppie i na Instagramie nie pokazywała się większość grafik. Awarię odczuli mieszkańcy wielu krajów, w tym Polski.

Na awarię można patrzeć z różnych stron. Obecni na Open'erze pewnie są wkurzeni, bo nie mogli pochwalić się selfie na Instagramie, a my zauważyliśmy, że zamiast wielu zdjęć pokazują się ich opisy. Sztuczna inteligencja Facebooka analizuje bowiem zawartość wszystkich udostępnianych tam zdjęć.

Opisy zamiast zdjęć. Wyjaśniamy, do czego służą

Zwykle te opisy są ukryte w kodzie strony, ale dzięki awarii, wiele osób zobaczyło je po wejściu na Facebooka lub uruchomieniu Messengera. To trochę jak spojrzenie wgłąb Matrixa. Awaria zdradziła nam, co się dzieje z każdym zdjęciem i jak widzi je potężna machina, przetwarzająca informacje o każdym z nas.

Sztuczna inteligencja Facebooka od kilku lat uczy się rozpoznawać zawartość naszych zdjęć, robi to także na Instagramie. Program rozpoznający obrazy opisuje obiekty na zdjęciach i warunki, w jakich zostały zrobione. Sztuczna inteligencja "wie", czy masz brodę i czy byłeś na weselu. Teraz ty też wiesz, jak widzi cię sztuczna inteligencja.

To nie było żadnym zaskoczeniem. Mateusz opisywał nawet rozszerzenie dla przeglądarek, które pokazywało te opisy. Już w 2017 roku były zaskakująco trafne, ale widzieliśmy je tylko w anglojęzycznej wersji Facebooka. Przy okazji środowej awarii dowiedziałam się, że są dodawane także po polsku.

– Niektórzy ludzie oraz firmy mogły doświadczać problemów z dodawaniem i przesyłaniem zdjęć, filmów oraz innych materiałów za pośrednictwem naszych platform i aplikacji. Problem został już rozwiązany, a funkcjonalności powinny być z powrotem dostępne dla 100% użytkowników. Przepraszamy za wszelkie niedogodności z tym związane – skomentowało biuro prasowe Facebooka w rozmowie z naszym portalem.

Awaria została usunięta w czwartek w godzinach porannych naszego czasu. Przyczyną był błąd przy planowanych pracach konserwacyjnych.

Co się dzieje z tymi opisami?

Do myślenia dało jednak coś innego – po co sztuczna inteligencja generuje opisy? Facebook wyjaśnia, że chodzi o ułatwienia dla niewidomych, wymagane przez organizację W3C. Słowa kluczowe są umieszczane jako alternatywny opis dla zdjęć.

Zaczęłam się jednak zastanawiać, czy to na pewno jedyny cel. Na myśl przychodzą mi jeszcze reklamy kierowane – w końcu na Facebooku wszystko dzieje się dla zysków z reklam. Nie tylko ja podejrzewam, że chodzi o profilowanie użytkowników.

Czy mam czym się martwić?

Oficjalnie nie wiadomo, czy Facebook wykorzystuje te opisy w celach komercyjnych. Na pewno na zdjęciach może znaleźć mnóstwo dodatkowych informacji o użytkownikach, które nie są dostępne w postaci tekstu czy polubień. Facebook może dowiedzieć się, gdzie spędzasz wakacje, czy masz psa, kolczyk i może dogłębnie zbadać twoje hobby. To kopalnia dodatkowych danych. Trzeba być ślepym, by tego nie zauważyć.

Bez względu na to, czy Facebook rzeczywiście używa tych danych do kierowania reklam, przeglądanie opisów jest fascynujące. Rozpoznawanie obrazu Facebooka przeszło długą drogę od 2016 roku, gdy zostało uruchomione. Cieszę się też, że więcej osób zobaczyło, że SI Facebooka generuje opisy. To pokazuje, w jakim stopniu nasze zdjęcia są "czytelne" dla programów.

Facebook nie jest w tej kwestii transparentny, a powinien być. Szkoda, że trzeba było globalnej awarii, by o opisach dowiedziało się więcej osób.

© dobreprogramy