Awaria GitHuba i fatalna komunikacja zmarnowały kilka godzin pracy programistów

Strona główna Aktualności
Awaria GitHuba
Awaria GitHuba

O autorze

Programiści, którzy postanowili zacząć poniedziałkową pracę wcześniej albo dopinali na ostatni guzik niedzielne projekty dostali niemiłą niespodziankę. Repozytorium kodu GitHub od kilku godzin ma poważną awarię. Wiele osób ma problemy z korzystaniem z jego zasobów i zmarnowało kilka godzin pracy. Dla programistów z Japonii i Australii to fatalny początek tygodnia.

Awaria zaczęła się w poniedziałek, krótko po 1 w nocy polskiego czasu. Pierwszym jej objawem były przycięcia i błędy na stronie GitHuba. W dalszej kolejności pracujący z repozytoriami kodu zauważyli, że GitHub, choć działa, przez stronę serwuje tylko starsze wersje plików. W niektórych repozytoriach przestały być widoczne odgałęzienia projektów, a wysłane zmiany w kodzie niekiedy są ignorowane. Znikają także wysłane zgłoszenia błędów i różne inne zmiany, a część użytkowników nie może się zalogować.

Zachowanie repozytoriów jest jednak niespójne i zdarza się, że zmiany jednak udaje się zapisać. Wygląda to, jakby GitHub serwował niektórym użytkownikom starsze kopie serwisu w wersji tylko do odczytu albo korzystał z kopii zapasowej. Warto jednak dodać, że zepsuty jest tylko interfejs WWW, a korzystając z usług Git można pracować normalnie.

Ze strony statusu GitHuba wiemy, że awarii uległ system przechowywania danych. By temu zaradzić, administratorzy przenieśli dane strony w inne miejsce, a w międzyczasie serwowali użytkownikom starsze wersje plików. Migracja zaczęła się około godziny po wykryciu awarii. Niedługo potem pojawił się komunikat o próbie naprawy dysków i ostrzeżenie o potencjalnych problemach.

O ile o samą awarię sprzętu trudno mieć do prowadzących GitHub pretensje, komunikacja z użytkownikami pozostawia wiele do życzenia. Nie było żadnego wyraźnego komunikatu o awarii. Nikt nie pomyślał, by wysłać do zarejestrowanych e-maile z ostrzeżeniem o problemach, nie było też o tym widocznych informacji na stronie. Dowiedzieć się o problemach można było dopiero po znalezieniu strony statusu, do czego użytkownicy zabierali się zwykle dopiero wtedy, gdy sami zauważyli problemy – na przykład znikające gałęzie projektu.

Co ciekawe, na Twitterze awarię udało się powiązać z Microsoftem, który planuje przejąć GitHub. Transakcja nie została jeszcze sfinalizowana, ale wzmianki o firmie i tak pojawiły się przy wpisach o awarii.

© dobreprogramy