Bamboo Stylus dla iPada - palce precz!

Strona główna Lab Inne

O autorze

Jedną z cech iPada, które najmocniej przyczyniły się do jego rewolucyjności w chwili wprowadzenia na rynek było doskonałe dopracowanie obsługi palcami, bez użycia jakichkolwiek rysików. Wykorzystując równie dobrze zaimplementowaną technologię multitouch Apple uzyskał efekt, który do dzisiaj jest praktycznie niepowtarzalny w żadnym innym urządzeniu. Okazuje się jednak, że i dla iPadów powstały dedykowane rysiki - do pisania, rysowania czy po prostu pracy z Internetem. Kto może z nich skorzystać?

W moim przekonaniu trzeba zaczać od wyróżnienia dwóch typowych użytkowników piórka do iPada. Są bowiem tylko dwie rzeczy, których nie da się zrobić (lub jest to utrudnione) na iPadzie palcami - rysowanie (bądź malowanie, szkicowanie) i pisanie. W przypadku tabletów Apple o ile dusza artysty nie do końca jest skazana na nudę (malowanie palcami ma swoje uroki i może przynieść świetne rezultaty), tak jednak wyznawca odręcznych notatek będzie musiał wykazać się albo ogromną dozą desperacji i pisać palcem, albo przeprosić się z wirtualną klawiaturą. I jednemu, i drugiemu przydałby się więc rysik.

Sytuację utrudnia nieco fakt, że w iPadach zastosowany jest ekran pojemnościowy, po którym, w przeciwieństwie do popularnych w poprzedniej dekadzie ekranów rezystywnych, nie da się stukać ołówkiem, widelcem czy pierwszym z brzegu rysikiem. Steve Jobs był otwartym przeciwnikiem rysików na iPadzie argumentując, że to kłóci się z ideą tego urządzenia. Przedstawiał też iPada jako urządzenie wolne od pornografii. Tak samo jednak jak branża pornograficzna przepisała swoje witryny z Flasha na HTML 5, tak producenci rysików wymyślili piórka działające z ekranami pojemnościowymi. Są one zbudowane w całości z metalu przenoszącego ładunek elektryczny z ręki do końcówki takiego rysika, której zadaniem jest w jak najlepszy i najdokładniejszy sposób odwzorować dotyk palca na ekranie.

Testowane przez nas piórko pochodzi od firmy z wieloletnimi tradycjami w zakresie tabletów graficznych, więc spodziewałem się dobrego projektu i wykonania. Faktycznie Bamboo Stylus for iPad leży w dłoni idealnie i jest doskonale wyważony, choć w związku z wymaganiami co do stosowanych materiałów jest nieco ciężki - waży 20 gramów. W redakcji słyszałem też opinię, że mógłby być nieco dłuższy niż 12 cm, ale dla mnie nie stanowi to żadnego problemu. Metalowe wykonanie budzi przyjemne skojarzenia z przedmiotami piszącymi o większym wyrafinowaniu niż długopisy-reklamówki. Na górze piórka mamy zaczep pozwalający umieścić je w kieszeni koszuli czy marynarki - możemy go jednak zdjąć całkowicie, jeśli nam nie odpowiada. Na dole zaś znajduje się niewielka silikonowa gąbka odpowiedzialna za kontakt z ekranem, nieco mniejsza niż w konkurencyjnych piórkach do ekranów pojemnościowych. Ciekawostką jest fakt, że możemy odkręcić dolną część metalowej obudowy piórka, przez co możliwe staje się rysowanie pod znacznie wiekszym kątem (unikając kontaktu metalowej części z ekranem). Może się to przydać np. podczas cieniowania rysunku, ale brak czułości na nacisk i brak wykrywania kąta nachylenia piórka względem ekranu sprawiają, że będzie to mało przydatne udogodnienie.

Jak w praktyce wygląda praca z piórkiem Wacomu? Na początku rewelacji nie ma. Nie ma co ukrywać, że iPad oraz jego system, iOS, nie były projektowane do pracy z rysikami. Korzystanie z piórka do codziennej pracy takiej jak przeglądanie stron internetowych i poczty czy po prostu pracy z z popularnymi aplikacjami raczej kompletnie mija się z celem. Ja przynajmniej nie widzę powodu, dla którego warto przedłużyć swoje palce o rysik podczas surfowania po menu iPada czy stronach internetowych. Pozornie sytuacja zmienia się, gdy uruchomimy aplikacje umożliwiające wprowadzanie rysunków. Problem polega na tym, że większość tego typu aplikacji - zwłaszcza tych darmowych - jest kompletnie nieprzygotowana do rysika i może się pogubić, brak też funkcji pożądanych podczas korzystania z rysików, np. mechanizmu chroniącego przed przypadkowym naniesieniem wirtualnego atramentu przez nadgarstek oparty na ekranie podczas pisania.

Jeśli chcemy skorzystać ze wszystkich możliwości oferowanych przez piórko w iPadzie, trzeba poświęcić kilka euro i kupić aplikacje, których twórcy choć przez chwilę myśleli o zastosowaniu rysików. Na potrzeby naszego testu przyjrzeliśmy się bliżej aplikacjom Penultimate do tworzenia odręcznych notatek oraz Sketchbook Pro do szkicowania, rysowania i malowania (nie tylko rysikiem).

Penultimate to bardzo popularna, jeśli nie najpopularniejsza aplikacja do pisania odręcznego na iPadzie. Może to być pisanie naprawdę "odręczne", ale jeśli mamy piórko, użyteczność aplikacji znacznie wzrasta. Jest ona bowiem wyposażona we wspomniany mechanizm ochrony dla nadgarstka, można więc oprzeć rękę na ekranie i swobodnie pisać niemalże z taką samą wygodą, jak na zwykłej kartce, zwykłym długopisem. Niektórzy twierdzą, że nawet nie opierając nadgarstka da się komfortowo pisać na iPadzie rysikiem - niestety nie bardzo mogę w to uwierzyć. Tak czy inaczej pisanie z piórkiem Bamboo w Penultimate idzie całkiem sprawnie, choć jest kilka mankamentów. Jedną z mniejszych wad trzeba zapisać po stronie programu - mechanizm ochrony nadgarstka nie działa idealnie i czasami zostają na ekranie kropki w niepożądanych miejscach. Poza tym gdy piszemy na dole wirtualnej kartki, oparcie ręki na fragmentach interfejsu samego programu, na przykład na przycisku do zmiany strony, będzie skutkować opłakanymi rezultatami. I tak jest jednak o niebo lepiej niż w programach, które takiej ochrony są pozbawione. Druga wada leży prawdopodobnie też po stronie samego iPada czy Penultimate, ale jest szczególnie zauważalna w tandemie z piórkiem - przy szybkim wprowadzaniu tekstu mamy do czynienia z minimalnym opóźnieniem i to nawet na dwurdzeniowym iPadzie 2. Spróbujcie się na przykład podpisać - litery na ekranie będą zdecydowanie w tyle za piórkiem.

Nawet biorąc to wszystko pod uwagę, pisanie odręczne dla mnie osobiście jest dużo lepszą alternatywą dla stukania w wirtualną klawiaturę i na dłuższą metę, do notowania podczas spotkania czy prezentacji, jest w miarę (nie stuprocentowo) wygodne. Praca z piórkiem wymaga oczywiście nieco przyzwyczajenia, także w kontekście precyzji - kierując rysik intuicyjnie, jak w przypadku ołówka czy długopisu, wywołamy przesunięcie rzędu dwóch milimetrów (patrz środkowy rysunek). Musimy sobie uświadomić, że końcówka rysika Bamboo jest okrągła, ale bardzo spłaszczona, więc celując trzeba założyć, że rysik spotka się z ekranem niejako bokiem, a nie środkiem końcówki. Dopiero wtedy uda się uzyskać zadowalające rezultaty - jak na ekran pojemnościowy oczywiście, który w kwestii precyzji znacząco ustępuje swojemu rezystywnemu bratu.

Sketchbook Pro to zbierająca bardzo wysokie noty aplikacja graficzna do malowania, rysowania i szkicowania oparta na tym samym silniku co jej desktopowy odpowiednik. Na uwagę zasługują w niej między innymi obsługa do 12 warstw i pamięć do 20 czynności w historii (w iPadzie 2), bogaty zbiór pędzli, ołówków, pisaków i innych narzędzi, a także wygodny interfejs - w pełni korzystający z technologii multitouch i bardzo przyjazny jeśli chodzi o obsługę palcami. W związku z tym z aplikacji najprzyjemniej korzysta się podczas malowania - można np. swobodnie mieszać farby korzystając z palców, a co za tym idzie także z piórka. Malowanie dużych powierzchni jest w porządku.

Niestety piórko gorzej spisuje się podczas szkicowania - końcówka, pomimo rozmiarów mniejszych niż opuszek palca (6 mm), nadal jest po prostu zbyt gruba i daleko jej do naturalnych narzędzi typu ołówek czy kredka. Powstaje więc ten sam problem co podczas pisania - precyzja pozostawia wiele do życzenia i gdy trzeba coś pokolorować, bardzo często zdarza się wyjechać kolorem poza kontury rysunku. Osoby przyzwyczajone do piórek w tabletach graficznych mogą też złapać się na nawyku odwracania piórka, gdy zachodzi potrzeba skorzystania z gumki. Rysik Bamboo do iPada, co oczywiste, takiej funkcji nie posiada, a niska precyzja dodatkowo komplikuje proces gumowania. Piórko ponadto nie ślizga się po ekranie z pełną swobodą, często objawia się też problem przypadkowego bohomazu wykonanego nadgarstkiem.

Podsumowując, rysik do iPada należy rozpatrywać w kategorii fajnego, ale nie niezbędnego gadżetu - podobnie zresztą jak samego iPada ;) Konkluzja jest taka, że oprócz pisania odręcznego wszystko, co możemy zrobić rysikiem, da się równie dobrze zrobić palcami. Rysowanie czy tym bardziej malowanie mimo wszystko wcale nie wychodzi lepiej niż przy pomocy palców, a do szkicowania iPad z uwagi na brak rozpoznania siły nacisku i niską precyzję pojemnościowego ekranu po prostu raczej się nie nadaje. Jeśli ktoś chciałby korzystać z iPada jako notatnika, to zakup Bamboo Stylus for iPad z czystym sumieniem polecam. Piórko Wacomu zawsze możemy też wykorzystać w iPhonie lub innym urządzeniu z pojemnościowym ekranem. Jego cena jest wysoka w porównaniu do konkurencji, ale w zamian dostajemy produkt bardzo dobrze wykonany - i pod kątem wyglądu, i ergonomii pracy.

© dobreprogramy
s