Komputerku, nie umieraj! (po raz kolejny)

Jest 17 czerwca w szkole ostatnie poprawianie ocen i już prawie koniec. Przychodzę do domu włączam komputer i zaczynam przeglądać internet, a tu pyk. Nie wiadomo dlaczego moja skrzynka się wyłączyła, a nie zaobserwowałem, żeby coś z prądem się działo. Niestety mój blaszak nie chce reagować na usilne wciskanie włącznika. Minęła może jakaś godzina, a ja ponowiłem próbę. Jest! Komputer uruchomił się, a na ekranie ujrzałem informację, jakobym przegiął z podkręcaniem.

Tak się zastanawiam, przecież nic nie robiłem oprócz włączenia czwartego rdzenia w moim procesorze, zamiast fabrycznie włączonych trzech - ale to było wieki temu. Trochę się przestraszyłem, włączam raz jeszcze, nic się nie zmieniło. Za trzecią próbą już nawet ekran się nie zaświecił, za to dał o sobie znać brzęczek systemowy. Trochę spanikowałem, że coś się z prockiem stało i w końcu napisałem do command-dos, a on do mnie, że to błąd pamięci. Tak spanikowałem, że nawet zapomniałem o długim dźwięku, jaki wydawał brzęczek, a przecież to oczywista, oczywistość.

Wyjąłem jedną kość RAM-u ale sytuacja się nie zmieniła, włożyłem tamtą, którą wyciągnąłem i wyciągnąłem drugą. Wstał! Okazało się, że z jakiegoś powodu padła mi jedna kość 2 GB DDR3 RAM-u od GOODRAM-a. Pomyślałem, no to świetnie zostałem z jedną kością RAM-u. Jednak za chwilkę przypomniałem sobie, że może ten RAM ma dłuższą gwarancję niż 2 lata. Pobiegłem na piętro i znalazłem opakowanie z RAM-u (dwupak), jak się okazało na pudełku była informacja o dożywotniej gwarancji. Co więcej znalazłem paragon sprzed 3,5 roku, trochę wyblaknięty ale jest. Z jednej strony szczęśliwy, bo mogę oddać pamięć na gwarancję, a z drugiej wkurzony, bo zostanę przez 2 tyg. z niedziałającą skrzynką.

W sklepie jeszcze zanim powiedziałem o co chodzi, to już jeden pracownik do drugiego z uśmiechem na twarzy: "To ten co tak wszystko psuje". Tym drugim pracownikiem okazał się mój sąsiad, który pracuje tam od niedawna. Trochę nie dziwię się, że zaczęli mnie tak w tym sklepie postrzegać, wystarczy przeglądnąć moje starsze wpisy, a tam znajdzie się cała kopalnia wpisów, w których opisuje swoje gwarancyjne przeprawy. Oczywiście gwarancja została uwzględniona przez sklep i RAM pojechał do producenta.

Mam wyjątkowego pecha i jak jestem w strefie jakichś urządzeń, to bardzo prawdopodobne, że moje Bananowe promieniowanie wkrótce je zniszczy. W tym roku już padł mi zasilacz, a w lipcu 2012 roku karta graficzna, teraz jeszcze RAM. Przez dwa tygodnie nie mogłem choćby pisać newsów czy montować filmików =( Jednak wczoraj sąsiad dał mi znać na Facebooku, że dzisiaj będzie RAM i w końcu moje męki i cierpienia bez PC-ta się skończyły. Jak miło =)

Powoli zbieram pieniążki na nowe podzespoły do swojego komputera, bo te zbyt długo przebywały już w mojej aurze. Chciałbym uzbierać jakieś 3 tysiące z tym, że zasilacz i dyski już mam i nowy komputer by je odziedziczył. Myślę o komputerku do montażu i renderowania filmików. To miał być wstęp do podsumowania miesiąca na blogu dobrychprogramów ale coś mi się za dużo napisało, dlatego lecę pisać podsumowanie. Pozdrawiam, Banan =)