Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Moja przygoda z zestawem Microsoft Wireless Desktop 3000

Około trzech lat temu kupiłem w sklepie Alsen zestaw bezprzewodowy klawiatura i myszka pod pełną nazwą Microsoft Wireless Desktop 3000. W skład zestawu wchodziły: klawiatura Microsoft Wireless Keyboard 3000 v1.0, myszka Wireless Optical Mouse 2.0A, nadajnik bezprzewodowy do komunikacji z komputerem, płytka i instrukcja.

Bardzo dobrze mi sprawował przez pierwsze 2 lata. Następnie kółko do przewijania czyli scroll zaczął dziwnie chodzić. Jak zwykle wybrałem się zgłosić to na gwarancje, bo Microsoft dał na ten zestaw aż 3 lata. Gdy minęło kilka dni to sprzedawca w Alsenie poinformował mnie, iż mój zestaw został wymieniony na nowy i mogę go już zabrać, gdyż aktualnie mieli go na stanie.

Po roku dokładnie końcem kwietnia przy wpisywaniu mojego długiego hasła ciągle miałem błędy i musiałem poprawiać. Upłyną tydzień i cały czas to samo. Przecież nagle nie mogłem zacząć się tak drastycznie mylić przy haśle, które wpisuje codziennie i tak często. Począłem się zastanawiać co może być przyczyną. MAM! To pewnie wina klawiatury. Czwartego maja udałem się do Alsena razem z kolegą.

r   e   k   l   a   m   a

Teraz piszę w nowym akapicie, bo to mnie najbardziej rozbawiło w tej historii. Otóż jeden ze sprzedawców (jakiś nowy) rozpoczął sprawdzanie klawiatury. Pisze, pisze sprawdza każdy przycisk. Po chwili zwraca się do mnie, że jest wszystko w porządku. Ja się nadal upieram przy swoim. Za moment ponownie to samo. Ja na to, że nagle nie mogłem zacząć się tak bardzo i często mylić przy wpisywania hasła. Teraz sprawdzanie klawiatury nabrało tępa, ponieważ znacznie szybciej stukał w literki na klawiaturze, a wyglądało to dokładnie tak:

Ciąg pisania:

|------------------------------------------------------------------------------->
gsdfasfsd
gfsgfa
pbfifrawwsea

itd.

Mnie i kolegę bierze na śmiech, a wcześniej chyba sprzedawca myślał, że marnuje tylko jego czas, bo mówi do drugiego z takim niedowierzaniem w głosie "Ty, on ma rację". To mnie rozwaliło. Z resztą kolegę również.

Po kilku dniach (prawie dwa tygodnie) otrzymałem wreszcie decyzję. Mówię wreszcie, gdyż musiałem tam chodzić codziennie po szkole z kolegą Dominikiem. Nie jest to strasznie daleko od szkoły lecz codzienne nadrabianie drogi z ciężkim plecakiem i świadomością, że decyzja jeszcze nie zapadła było męczące. Decyzja, którą otrzymałem była następująca. Zwrot pieniędzy! Dlatego oddali mi pieniądze zamiast nowego zestawu, ponieważ ten już został wycofany z produkcji. Pieniążki dostałem na podstawie paragonu sprzed 3 lat. Dostałem tyle samo pieniędzy za ile kupiłem wtedy ten sprzęt.

Skoro do 3 razy sztuka dopłaciłem i wybrałem również produkt Microsoftu. Zestaw Wireless Comfort Desktop 5000 bardzo mi się spodobał i mam nadzieję, że nie będę mieć takiego pecha jak wcześniej. Wiem, że produkty Micorsoftu są dobrze wykonane tylko nie miałem za wiele szczęścia. Nawet kiedyś pendrive Kingston powędrował na gwarancję i jeszcze zwrócili mi kasę ale to już inna historia.

Wnioski:

- Nie zakładaj z góry, że nie uwzględnią ci reklamacji.
- Pamiętaj by zabrać ze sobą rachunek to ważny dowód zakupu.
- Błahostka to dam sobie spokój jakoś z tym przeżyje - czemu przecież masz gwarancje i możesz dostać nowiutki sprzęt i jeszcze kolejny tak samo długi okres gwarancji =) 

Komentarze