r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Battlefield 1 złamany – znów stoją za tym Włosi z CPY. Denuvo jest już nic nie warte?

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Trudno będzie teraz sprzedawcom Denuvo Software Solutions GmbH namówić kolejnych producentów gier do zakupienia ich znienawidzonego przez graczy systemu zabezpieczeń DRM. Ledwo co usłyszeliśmy o złamaniu Denuvo w grze Resident Evil VII w rekordowo krótkim czasie, a oto znów ci sami Włosi z grupy CONSPIR4CY (CPY) chwalą się kolejnym crackiem. Słynny Battlefield 1 już wolny od zabezpieczeń krąży w Internecie, w niemal 50-gigabajtowym obrazie ISO.

Może to nie pięć dni, jak w wypadku REVII, ale biorąc pod uwagę że mamy początek lutego, a wydany pod koniec października zeszłego roku Battlefield 1 wciąż jest na liście najlepiej sprzedających się hitów, crack jest poważnym ciosem i dla producenta Denuvo i dla wydawcy Battlefielda, firmy Electronic Arts (a także Origin, którego zabezpieczenie bez trudu ustąpiło crackerom).

CPY nie ujawniło szczegółów, ale w Sieci spekuluje się, że pomocne tu było doświadczenie zdobyte przy najnowszym Resident Evil – i CPY wzięło się za Battlefielda 1 dopiero teraz. Znów możemy więc mieć do czynienia z crackiem kilkudniowym. Jak daleko odeszliśmy od czasów, kiedy Denuvo uważane było za definitywny koniec piractwa… Niemieccy użytkownicy donoszą w każdym razie, że gra działa bezbłędnie, ma jedynie problem z instalatorem.

r   e   k   l   a   m   a

To jednak nie koniec problemów austrackiego producenta coraz bardziej bezzębnego DRM-u. Kilka dni temu wskutek karygodnego zaniedbania admina Denuvo, który nie umiał odpowiednio skonfigurować praw dostępu do katalogów na serwerze, wyciekło z tej firmy sporo dokumentów, w tym e-maile od partnerów, potencjalnych klientów (m.in. kogoś z zespołu bezpieczeństwa Google, kto chciał demo tego zabezpieczenia), ale przede wszystkim od wściekłych graczy, którzy narzekają, że przez Denuvo nie mogą wygodnie grać w zakupione gry.

Chodzą słuchy, że to nie wszystko, że ze strony wyciekły oprócz e-maili także jakieś pliki wykonywalne. Co w nich było? Trudno powiedzieć, nie uzyskaliśmy do nich dostępu. Scena crackerska jest jednak niezwykle podekscytowana – i niewykluczone, że to już koniec Denuvo. Zresztą co tu się dziwić, tak wyczekiwany Conan Exiles, który już we wczesnej wersji testowej został udostępniony z austriackim DRM-em, trzy dni temu pojawił się w Sieci bez Denuvo – i wspiera funkcję prywatnych serwerów, dzięki której gracze mogą sobie bawić się dokładnie w takim świecie, w jakim im się podoba.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.