Kontenery i bajery

Ubuntu można lubić lub nienawidzić i podobnie jest z pomysłami Marka Shuttlewortha. Jednak chyba każdy przyzna, że to właśnie ta osoba stoi za dystrybucją Linuksa, która spopularyzowała pingwina, a można nawet śmiało rzecz, że wprowadziła go na biurko.

Świadkowie upadku

Na dzień dzisiejszy Windows jest bez wątpienia najpopularniejszym na świecie systemem operacyjnym w domowym zaciszu. Dla każdego przeciętnego homo sapiens sapiens to właśnie biurko jest synonimem komputera. Mac OS X są drogie (bo przecież nie darmowe ;]) i dość hermetyczne, zaś Linuksy owinięte w czarny PR z niewielką ilością oprogramowania (w stosunku do Windows), pomimo tego że już od dawna gotowe są sprostać oczekiwaniom ZU.

Internetowa defekacja

Dawno, dawno temu... Za siedmioma skrętkami, za siedmioma routerami i za siedmioma ogniomurkami, był sobie internet wolny od ludzkiej głupoty, złośliwości i niewiedzy.

Czyli tak mniej więcej w czasach niedługo po powstaniu. Większość osób - w tym ja - zna tę opowieść wyłącznie z ludowych podań pełnych nostalgii za bbs, irc, gopherem i głębokich westchnień. W tej bajce były smoki, kilku bohaterów, a nawet niejeden morał.

Miętowy przewodnik

Każdy kto zaczynał przygodę z informatyką jeszcze zaledwie te kilkanaście lat temu, na pewno trafił na przynajmniej jednego nawiedzonego „ewangelistę Linuksa”, który próbował każdemu fanatycznie instalować dzieło pana Torvaldsa i społeczności optymistów, by zaraz potem po wysłuchaniu peanów na cześć Pingwina, zderzył się z nim jako namiastką wygodnego systemu na biurko.

A może po prostu dopiero wspinałem się po „Piramidzie Użyszkodników

O papudze na ramieniu

Temat piractwa na całym świecie został już przemaglowany niezliczoną ilość razy i prawdopodobnie jeszcze nieskończenie wiele kolejnych będzie powracać jak bumerang. Już sam dźwięk tego słowa podczas czytania obrzydł mi tak bardzo, że niemal automatycznie rolka w myszce omija cały blok komentujących wojowników ścierających się o nasze portfele i sumienia. Masochistycznie jeszcze raz włożę kij w mrowisko, zbierając wszystkie mity i fakty w jednym tyglu, konfrontując z moją oceną rzeczywistości.

Infantylizacja i wściecz kolorów!

Niniejszy krótki ezoteryczny wpis kieruję wyłącznie do estetów i frustratów mi podobnych.

Świat informatyki, a konkretnie interfejsy graficzne, od niedawna chorują na zespół nowotworów: przesadny minimalizm, zubażanie, wręcz wściekle kontrastową grafikę. A jakby tego było mało to na dodatek jeszcze na wszechobecny infantylizm. Jak do tego doszło? Dlaczego, po co i dla kogo? Quo vadis GUI ?

RemixOS, czyli Android systemem na biurko

Panowie i Panie, stanęliśmy o to w obliczu długo oczekiwanego przetasowania na rynku. Detronizacji Windowsa i Mac OS, zrzucenia ich do ról OS-ów uruchamianych na komputerach dla profesjonalistów wykorzystywanych już tylko do tworzenia treści, zamiast ich konsumpcji. Nie bez znaczenia okazały się ceny procesorów kolosów świata x86, schizofrenii Windows 10 dominatus, niewielkiego apetytu na prąd ARM i potopu Androidowych cudaków.

Składamy tani komputer dla gracza!

Na wstępie pragnę życzyć wszystkim szczęśliwego nowego roku, nadchodzącego, już przecież bagatela, dwa tysiące czterdziestego siódmego! Chwała Imperium Lechickiemu!

Nie tak dawno na łamach "bardzodobreprogramy.pub.lech" (węzeł fa77a16d90b2bafd), opublikowany został poradnik prowadzący za rękę świeżo upieczonych graczy chcących za relatywnie niewielkie pieniądze zbudować swoją jednostkę centralną.

NUCnik, pogromca ATX

Standardy ITX (i ich mutacje) znane są od lat, ale dopiero teraz za sprawą miniaturyzacji względnie wydajnych i energooszczędnych procesorów, nabierają sensu. Zaraz po Chińczykach i Jabłku, okazję wyczuł Intel odkrywając na nowo mini komputery (umownie dotychczas nazywane HTPC ).

Piramida użyszkodników

Dawno temu, jeszcze za czasów nieodżałowanego programu pt. „Sonda ”, w odcinku traktującym o „płytach wizyjnych” (Laser Disc i Compact Disc), jeden z prowadzących przewidział pojawienie się nowego człowieka – „człowieka informatycznego”. I rzeczywiście, dziś każdy z nas jest nim w mniejszym lub większym stopniu. W niniejszym wpisie przedstawię podział tego nowego „sapiens sapiens” na kategorie - lub może lepiej – na szczeble rozwojowe.