Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Jak archiwizować dane?

Na wstępie uprzedzam: poradnik jest długi i nie zamierzam dzielić go na części, ponieważ wówczas straciłby na spójności. Mam nadzieję drogi czytelniku, że mimo to dotrwasz do samego końca.

Kopia zapasowa – rzecz wydawałoby się obligatoryjna każdego użytkownika komputera, w praktyce wykonywana jest niezwykle rzadko lub co gorsza nawet wcale. A jeśli już, to najczęściej niedbale i do tego na nośniku, którego trwałość jest co najmniej dyskusyjna. Wynika to głównie z lenistwa i braku wiedzy na temat używanych technologii.

W niniejszym poradniku przedstawię sposób organizacji danych, którego sam od lat używam przy archiwizacji, wraz z krótkim opisem nośników (a jakże - optycznych) i metody na dodatkowe zabezpieczenie ich zawartości.

r   e   k   l   a   m   a

„Pokaż mi swój pulpit a powiem ci kim jesteś.”

Ogólnie wiadomo jak wygląda, przechowywanie danych u typowego Kowalskiego. Najczęściej są to Moje Dokumenty w których znajduje się niebotyczny bałagan włączając w to - czy nawet szczególnie uwzględniając - Pulpit. ;) Mnóstwo losowo ponazywanych folderów, zdjęć, dokumentów, programów z obowiązkowo kilkoma kopiami, ze skrótami prowadzącymi donikąd, „pendrakowymi” malware etc.

Aby wykonać jakąś sensowną kopię takiego rozgardiaszu, trzeba go najpierw uporządkować. Oczywiście najlepiej od samego początku dbać o porządek, ale niektórzy ludzie nie potrafią go utrzymać nawet w swoim pokoju, więc... Jest wiele „szkół” jak taki porządek powinien wyglądać. Osobiście jestem zwolennikiem oddzielania prywatnych danych od systemu operacyjnego (dlatego, aby w każdej chwili, w razie np. infekcji móc bezboleśnie przywrócić obraz partycji i w kilka minut zapomnieć o problemie). W Linuksie jest to łatwe, wystarczy osobna partycja dla home, w Windows niestety nie da się oddzielić katalogu użytkownika inaczej jak dowiązaniem symbolicznym - choć biorąc pod uwagę tonę śmieci jakie ten system gromadzi, najlepszym rozwiązaniem jest całkowita rezygnacja z przechowywania tam swoich danych na rzecz innej partycji lub nawet dysku. Same dane należy dzielić nie tylko tematycznie, ale też patrząc pod kątem ich ewentualnej kompresji. Osobno filmy i muzyka, osobno programy, dokumenty, projekty graficzne 2d/3d/cad itp.

„Pakować czy nie pakować? O to jest pytanie.”

Wykonując kopię, dobrym pomysłem jest uprzednie spakowanie danych, czyli ich kompresja. Jeśli do którychś bardzo rzadko zaglądasz, to można kompresować pliki już uprzednio skompresowane (np. pliki *.mp3, *.ogg, *.jpg, *.png, *.avi, *.mkv, *.mp4, *.vob). Oczywiście wówczas już bez kompresji (która paradoksalnie w szczególnych przypadkach może wpłynąć na zwiększenie wielkości pliku)! Co więc daje użytkownikowi takie „okontenerowanie”? Przede wszystkim kontrolę integralności danych wewnątrz archiwum, zmniejszenie ilości plików do np. przesłania czy nagrania i ewentualną ochronę przed niepowołanymi osobami. Pakując pliki użytkownik może nieraz zaoszczędzić blisko 60% pierwotnego rozmiaru, a w skrajnych przypadkach gdzie powtarzalność jest duża, nawet i 90%.

Wielu niedzielnych użytkowników komputera nie pakuje plików przez obawę utraty np. na jakości, słysząc o tzw. „kompresji stratnej” i „bezstratnej”. Tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak kompresja stratna, ponieważ nie miałaby żadnego sensu (dane byłyby uszkodzone i nie do odtworzenia). Niestety pojęcia te zdążyły się spopularyzować i często są używane np. przy zmianie formatu graficznego na inny, gorszy (np. JPEG). Nie jest to kompresja tylko zmiana sposobu zapisu, redukując zbędne w założeniach tego formatu, dane – stąd mniejszy rozmiar i gorsza jakość). A więc nie ma to nic wspólnego z tzw. pakowaniem!

Do tej roli proponuję 7-Zip w wersji 9.20 (nowsze to wciąż, jak sam autor zwraca uwagę, wersje beta, a więc rozwojowe, którym z zasady nie powinno się ufać). 7-Zip jest darmowy, włączając w to nawet użytek komercyjny. Do tego na przestrzeni wielu lat został przetestowany przez setki tysięcy użytkowników. Interfejs co prawda nie wygląda zachęcająco: sprawia wrażenie pozornie skomplikowanego i może przez to nie budzić zaufania. Mimo wszystko daje użytkownikowi sporo kontroli nad tworzonym archiwum, zaś sama aplikacja wciąż jest jedną z najlepszych w swojej klasie.

Dlaczego nie popularniejszy i dynamicznie rozwijany WinRAR ? Dlatego, że nie jest darmowy, nie oferuje lepszej kompresji danych i w mojej ocenie użytkownik nie potrzebuje, informacji ze strumieni NTFS, nie potrzebuje też żadnych tzw. danych naprawczych (o to powinien dbać np. system plików lub sam użytkownik o czym więcej w dalszej części poradnika) itp. unikalnych dla tego oprogramowania funkcji.

Format archiwum jaki należy wybrać, to oczywiście 7z z metodą kompresji LZMA2 i jej poziomem ustawionym na Ultra (lub bez kompresji jeśli wiesz, że nic na niej nie zyskasz lub gdy zyskasz zbyt mało w stosunku do czasu jaki trzeba poświęcić na rozpakowanie). Daje to najlepsze rezultaty upakowania danych w większości przypadków. Wielkości słownika i słowa można zostawić domyślne (wpływają na ilość potrzebnej pamięci operacyjnej przy wypakowywaniu, nie wpływając znacząco na prędkość pakowania). Liczba wątków zależnie od ilości rdzeni jakimi dysponuje twój procesor. Jeśli potrzebujesz, możesz wybrać wielkość woluminów, czyli co ile 7-Zip ma dzielić archiwum na kolejne części (czego akurat nie polecam ponieważ w razie uszkodzenia kontenera trudniej jest odzyskać dane, nawet w archiwum nieciągłym).

Po kliknięciu w przycisk OK, rozpocznie się pakowanie. Nie zapomnij później przetestować archiwum (skrót również pod ppm w menu kontekstowym).

Niestety na Linuksie nie ma GUI do 7-Zip’a (przynajmniej oficjalnego), ale z powodzeniem można posłużyć się linią poleceń lub nawet napisać skrypt, który użytkownik wywoływałby z poziomu managera plików (np. Nautilusa, Nemo itp.).

W ostateczności można użyć File Roller, który jest bardzo ubogi, ale za to jest prosty w obsłudze i świetnie integruje się ze środowiskiem. Jeśli chcesz spakować bez kompresji, użyj formatu *.tar. Jeśli chcesz kompresować, ale zależy ci na zachowaniu np. atrybutów pliku wybierz *.tar.7z.

Poniżej przykład środowiska graficznego Cinnamon, managera plików Nemo i File Roller.

Dlaczego płyty?

Pierwsze pytanie jakie zapewne przyszło ci do głowy to dlaczego nośnik optyczny, a nie magnetyczny (HDD/SHDD) bądź flash (SHDD/SSD, pendrive’y, karty pamięci)? Przede wszystkim dlatego, że jest niewrażliwy na wstrząsy, zmoczenie, impulsy elektryczne, pola magnetyczne, a zgromadzone dane nie wymagają po pewnym czasie ponownego przepisania. Oczywiście płytę, tak jak każdy nośnik można uszkodzić mechanicznie np. złamać, wygiąć, porysować, ale jeśli szanujesz sprzęt i jesteś w stanie zabezpieczyć go przed np. małymi dziećmi, wady te tracą na znaczeniu. Zaletą może być również fakt, że raz zapisanych danych, nie zmodyfikuje np. złośliwe oprogramowanie.

Oczywiście archiwizowanie na płytach jest kosztowne, nie jest wydajne (szczególnie jeśli ktoś ma backup liczący setki GB), czasochłonne (ze względu na czas jaki trzeba poświęcić na wypalanie i przygotowanie danych), ani nawet nie powinna to być jedyna forma kopii. Jak najbardziej dobrym pomysłem jest backup na kilku nośnikach (np. dodatkowo na HDD w RAID lustrzanym), w tym jeden offsite (np. na strychu na działce czy w tzw. chmurze). Dlatego że zawsze istnieje ryzyko trafienia na wadliwy egzemplarz (np. w procesie produkcyjnym dostały się bakterie pod warstwę na której wypalane są dane), w miejscu przechowywania może wybuchnąć pożar, mogą włamać się złodzieje i wynieść cały elektroniczny dobytek etc.

A co z trwałością, czyli rzeczą chyba najbardziej kontrowersyjną? I tutaj przechodzimy do sedna. Zależnie od jakości nagrywarki, jakości nośnika i przede wszystkim jego rodzaju, zależy jak długo nie dojdzie do uszkodzenia danych. Musisz zapomnieć o CD-R, DVD-/+R (bez znaczenia czy jedno czy dwuwarstwowe, czy jednostronne czy obustronne, czy 8cm czy 12cm) i BD-R (LTH) (również bez znaczenia ilu warstwowe). Są to przestarzałe technologie oparte o barwnik organiczny, który w skrajnych przypadkach może nawet już po kilku miesiącach zacząć się utleniać, a do tego takie płyty należy chronić przed promieniowaniem UV. Można zapomnieć również o CD-RW, DVD-RW i DVD-RAM, bo pomimo stosowanej warstwy nieorganicznej wypierają je nowsze nośniki (szybsze w zapisie, o większej pojemności).

Obecnie do archiwizacji używa się BD-R (HTL), BD-RE i M-Disc (DVD+M i BD-M). Niestety nośniki Millenniaty wymagają do nagrywania nagrywarki, która wspiera ten standard - i najlepiej też do odczytania, ponieważ pomimo deklaracji o odczycie na dowolnym napędzie optycznym, nie każdy sobie z tym radzi. BD-R można za to wypalać na dowolnej nagrywarce Blu-Ray, mają też dobry stosunek cena-jakość.

Aktualnie jednymi z najlepszych (o ile nie najlepszymi), pozwolę sobie na określenie: „zwykłymi BD-R” są nośniki firmy Panasonic :

Od jakiegoś czasu można spotkać tańsze M-Disc - od różnych producentów (TRAXDATA, RiTEK /RiDATA ), mimo wszystko najpewniejsze są te firmowane przez Milleniata :

A jeśli nie z trwałością, to co z dostępnością napędów zdolnych do odczytu płyt?

Czy to w ogóle ma sens skoro, jak twierdzą przeciwnicy tych technologii (i całe zastępy „chmurowych PR-owców”), za 50 lat o płytach nie tylko nikt nie będzie pamiętać, ale nie będzie nawet czym ich odczytać? Trudno mi powiedzieć czy za kilkadziesiąt lat nie będziemy już nagrywać w kryształach kwarcu, czy może społeczeństwo straci rozum i pozwoli na zastąpienie zasobów lokalnych zdalnymi, a co za tym idzie czy będziemy jeszcze używać jakichkolwiek nośników optycznych. Informatyka rozwija się zbyt dynamicznie by jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, tym bardziej że stoimy na skraju wielu przełomów (porzucenie krzemu, memrystory, pierwsze procesory optyczne i kwantowe itd.). Wiem natomiast jedno: obecnie nie ma równie trwałego i odpornego nośnika co właśnie te niepozorne, okrągłe kawałki plastyku. Na dzień dzisiejszy – co warto podkreślić. Jeśli cenisz swoje dane i jesteś człowiekiem roztropnym, zastanów się nad sposobem utrwalenia ich dla przyszłych pokoleń. Jesteś przedstawicielem pierwszego z nich, który ma szansę względnie tanio zachować dane na bardzo długi czas bez konieczności monitorowania ich stanu i bez konieczności stałej migracji na kolejne nośniki.

Gdyby jednak faktycznie pewnego dnia nie dało się już odnaleźć działającego napędu i nie było możliwości ich podłączenia do przyszłych komputerów, zawsze pozostają instytuty naukowe czy nawet wyspecjalizowane firmy, które taki sprzęt opracują. Cyfrowa archeologia, nowa dziedzina która dopiero co raczkuje, ale w przyszłości na pewno przekształci się w gałąź rynku (tak jak dziś jest sporo usług odzyskiwania danych). A gdyby tak wydarzył się jakiś wielki kataklizm, który cofnąłby nas technologicznie o setki lat (np. wysokoenergetyczny podmuch solarny)? To pozostaje jeszcze mikroskop i policzenie dziurek - coś co jest w zasięgu 18-to wiecznej technologii. W najgorszym wypadku pozostawisz po sobie materiał na naszyjniki dla małpek, jaszczurek czy diabeł wie co będzie ewolucyjnym sukcesorem naszej cywilizacji.

Jeśli posiadasz wyjątkowo cenne dane, które chcesz przekazać potomkom (a przy tym bardzo zasobny portfel) możesz porwać się na GlassMasterDisc (pojemność i zgodność z DVD-R), który będzie nawet trwalszy niż tradycyjnie wytłoczona płyta CD/DVD/BD-ROM.

Wróćmy jednak na teraźniejszą Ziemię... ;)

Zabezpieczenie danych:

Skoro już wiesz na czym zrobić backup, a co należy omijać szerokim łukiem, czas na nagrywanie. Nie! Zanim zaczniesz wypalać swoje cenne dane trzeba się zastanowić nad scenariuszem ich odzyskiwania w razie uszkodzenia lub zestarzenia się nośnika. Zakładając, że będzie to jedyna kopia jaka się uchowała: ostatnia deska ratunku – a więc zakładając najgorszy scenariusz.

A. Możesz nagrać po kilka płyt zawierających to samo, dbając o to, aby dane leżały na tych samych sektorach. Niestety po za specjalistycznym licencjonowanym oprogramowaniem do przygotowywania filmów i gier na konsole, nie znam żadnej aplikacji, która oddawałaby pod kontrolę użytkownikowi ustalanie pozycji plików. Można trochę sobie pomóc wrzucając w tej samej kolejności pliki w ImgBurn lub ustawiać priorytety w Nero Burning Rom (a w każdym razie kiedyś była taka możliwość w wersji 6.x.x.x), ale nie jest to ani wygodne, ani zbyt pomocne. Podejrzeć LBA na płycie lub w obrazie można np. za pomocą IsoBuster.

Minusy tego rozwiązania są takie, że kilkakrotnie zwiększy to koszty i czas wykonywania backupu. Plusy są takie, że w razie uszkodzeń nawet wszystkich nośników, jest bardzo duże prawdopodobieństwo odzyskania danych, składając Frankensteina, czyli zastępując uszkodzone bloki z płyt, w których to miejsce nie jest uszkodzone (dlatego dobrze jest zadbać o te same LBA, ułatwia to potem pracę).

To raczej ciekawostka przyrodnicza dla paranoików, gdyż wymienionym przeze mnie nośnikom z powodzeniem można powierzyć dane na co najmniej kilkadziesiąt lat (Millenniata chwali się tysiącem, ale to oczywiście należy włożyć między PR-owe bajki).

B. Możesz zduplikować dane w obrębie tego samego nośnika (im więcej kopii tym bezpieczniej, oczywiście jeśli się zmieszczą). Zalety takie same jak powyżej, wad brak. Jest to najlepsze rozwiązanie.

C. Możesz użyć jakiegoś systemu z danymi naprawczymi:


  • albo w obrębie archiwum (np. w *.rar),

  • albo na zewnątrz (np. PAR2, na Windows można użyć QuickPar ),

  • albo wszczepić w nieużywane sektory na płycie - co uważam za najrozsądniejsze rozwiązanie i tym się właśnie zajmę w dalszej części poradnika (można również równolegle zastosować rozwiązania B i C).

Do tego celu świetnie nadaje się narzędzie dvdisaster, z otwartym kodem źródłowym, dostępne na Windows i systemy uniksowe. Program pozwala na utworzenie danych korekcyjnych jako osobny plik (na podstawie obrazu lub już wypalonej płyty, co wg. mnie jest mało przydatne) lub ich dodanie do obrazu w niezajętym przez dane miejscu. Pierwszy tryb nazwany został RS01, drugi RS02, trzeci RS03 (obecny jedynie w wersji rozwojowej, od poprzedniego różni go możliwość wykorzystania kilku rdzeni procesora). Niestety autor porzucił rozwój aplikacji na najważniejszej z funkcji, czyli implementacji RS03. Na dodatek obsługa tego trybu różni się pomiędzy poszczególnymi wersjami i niekoniecznie dane utworzone na wersji np. 0.79 (devel-1) uda się wykorzystać w v0.79 (devel-3). Dlatego najlepiej używać ostatniej stabilnej wersji, czyli v0.72 (pl3).

Ze względu na znikomą popularność tego programu i zaprzestanie nad nim prac, mądrze byłoby dorzucić do kopii plik wykonywalny wraz z kodem źródłowym aby w przyszłości uniknąć jego żmudnych poszukiwań.

Tworzenie obrazu płyty:

Na początku utwórz obraz płyty. Nie ma większego znaczenia, którym programem to zrobisz (w tym konkretnym przypadku). Po prostu użyj takiego jakiego lubisz lub do jakiego się przyzwyczaiłeś. Cały proces opiszę na przykładzie faworyzowanego przeze mnie ImgBurn, ponieważ jest darmowy, lekki, łatwo zrobić z niego wersję portable (wystarczy stworzyć pusty plik ImgBurn.ini) i działa nawet na Linuksie przez Wine.

Uwaga: postaraj się aby w obrazie dla docelowego nośnika pozostało co najmniej 25% wolnego miejsca (~1GB dla DVD i ~5GB dla BD), choć im więcej tym lepiej. W przeciwnym razie dvdisaster nie będzie w stanie dodać wystarczająco dużo danych korekcyjnych aby miało to sens.

1. Po uruchomieniu programu wybierz opcję Utwórz obraz z plików/folderów.

2. Przeciągnij pliki kopii zapasowej w stosowne pole. Powinny pojawić się na liście ze ścieżkami bezwzględnymi.

3. Przejdź na zakładkę Opcje i ustaw:


  • Typ danych: MODE1/2048
    Dla DVD i BD i tak nie można wybrać MODE2, ale nawet gdyby była taka możliwość, to nie ma on sensu ponieważ im większy blok, tym mniej miejsca na dane korekcyjne (systemu plików, nie użytkownika i nie tych, które potem doda dvdisaster).

  • System plików: UDF (i wersję 2.50)
    Nie ma sensu marnować miejsca dla przestarzałych fs, tym bardziej że ISO9660 i jego rozszerzenie Joliet posiadają ograniczenie: maksymalna wielkość pliku to 2GB - dlatego właśnie wybierz sam UDF. Na Windows XP i starszych wymagane są sterowniki, w przeciwnym razie system operacyjny nie rozpozna zawartości płyty po nagraniu.

  • Jeśli w swojej kopii będziesz mieć pliki z atrybutem ukryty i/lub systemowy, zaznacz stosowne pola.

  • 3. Przejdź na zakładkę Etykiety i nazwij swoją kopię. Proponuję zawrzeć w niej datę.
    Pozostałe opcje mogą pozostać domyślne.

    4. Wybierz miejsce docelowe na obraz płyty, jego nazwę i kliknij w przycisk z ikoną Tworzenie.

    5. Jeśli wcześniej nie nadałeś etykiety, zostaniesz o nią zapytany. Wyświetli się też okno z podsumowaniem kompilacji, które zatwierdzasz klikając w ok. Po chwili ImgBurn rozpocznie proces tworzenia obrazu.

    6. Jeśli wszystko przebiegło zgodnie z planem, pojawi się komunikat: Operation Successfully Completed! (tłumaczenie nie jest kompletne).

    Dodawanie dodatkowych danych korekcyjnych:

    Pierwszy etap masz już właśnie za sobą. W wykonany obraz trzeba będzie teraz wszczepić dodatkowe dane korekcyjne za pomocą wspomnianego wcześniej dvdisaster.

    1. Po uruchomieniu programu w pierwsze wolne pole obok napędu, wpisz dokładną ścieżkę do obrazu *.iso który utworzyłeś.

    2. Kliknij w ikonkę z symbolem klucza i śrubokręta aby przejść do opcji.

    Na zakładce Image upewnij się, że rozmiar obrazu odczytywany będzie z ECC/RS02, a nie z napędu lub systemu plików. Upewnij się też, że strategia odczytu będzie Liniowa.

    Na zakładce Error Correction wybierz metodę Augmented Image (RS02) i upewnij się, że ilość sektorów dla poszczególnych nośników zgadza się z tymi z obrazka niżej. Zakładając, że w obrazie zastosowałeś mode 1, rozmiar sektora będzie mieć 2048 bajtów. Można w ten sposób wyliczyć maksymalną wielkość obrazu dla danego typu nośnika. Błędne ustawienie tych wartości spowoduje, że *.iso nie będzie dało się wypalić np. na płycie M-Disc (dvdisaster rozszerzy obraz ponad przewidywaną dla danego typu nośnika ilość sektorów).

    3. Zamknij okno z opcjami i kliknij w ikonkę Create. Rozpocznie się dodawanie danych korekcyjnych do obrazu ISO.

    4. Po zakończeniu całego procesu, kliknij w ikonkę Verify, aby sprawdzić czy obraz nie został uszkodzony, czy nadaje się do wypalenia na płycie.

    Jeśli zamiast Good Image, wyświetli się Damaged Image, oznacza to że obraz był uszkodzony (bad sektory na dysku twardym, błędnie działający program tworzący obraz itp.) lub po dodaniu danych korekcyjnych został uszkodzony (niewspierany system plików itp.).

    Wówczas trzeba prześledzić wszystkie kroki, które wykonałeś i znaleźć przyczynę uszkodzenia obrazu.

    Nagrywanie obrazu płyty:

    Podobnie jak w przypadku tworzenia obrazu, tak i tym razem nie ma większego znaczenia jaki program zostanie użyty (także w tym konkretnym przypadku). Po prostu użyj takiego jakiego lubisz lub do jakiego się przyzwyczaiłeś. Tym razem również opiszę nagrywanie płyty z obrazu w programie ImgBurn.

    1. Po uruchomieniu programu wybierz opcję Zapisz obraz na dysk.

    2. Wybierz Źródło, czyli plik obrazu klikając w ikonkę z lupą.

    3. Ustaw Prędkość zapisu mniej więcej na połowę indeksu nośnika (NIE nagrywaj najwolniej jak to możliwe!). Zwykle daje to możliwie najlepszą jakość zapisu (najmniej błędów PIE/PIF, najlepszy Jitter itd.).

    4. Upewnij się, że jest zaznaczona opcja Weryfikuj (tuż pod listą wykrytych napędów) i wciśnij przycisk odpowiedzialny za rozpoczęcie procesu nagrywania płyty.

    5. Jeśli wszystko przebiegło zgodnie z planem, pojawi się komunikat: Operation Successfully Completed!

    Kontrola i naprawianie danych:

    Jeśli boisz się o nagrane dane, okresowo monitoruj stan nośnika. Do tego celu, również możesz posłużyć się programem dvdisaster.

    1. Włóż nośnik do napędu i wybierz opcję Scan. Jeśli natrafisz na pierwsze problemy, od razu przerwij odczyt przyciskiem Stop, ponieważ nie ma sensu czekać na przeskanowanie całego nośnika skoro i tak trzeba będzie wykonać obraz tej płyty w celu naprawienia danych (o ile w ogóle to będzie możliwe).

    Na potrzeby poradnika nagrałem spreparowaną kopię na zwykłą DVD+R, po czym ją zarysowałem, tak aby za symulować problemy z odczytem sektorów i przedstawić w jaki sposób naprawić uszkodzone dane.

    2. Uzupełnij ścieżkę do obrazu w pierwszym polu, w górnej części okna programu.

    3. Przejdź do opcji i na zakładce Image, przestaw odczyt z Liniowego na Adaptacyjny.

    4. Tym razem wybierz opcję Read. Dvdisaster wykona teraz obraz ISO nośnika. Zależnie od ilości błędów odczytu i wielkości płyty, może to potrwać od kilku do kilkunastu godzin. Dużą rolę odgrywa także nagrywarka, która powinna mieć laser w jak najlepszej kondycji i dobrze radzić sobie z korekcją (czym nie mogą pochwalić się nagrywarki Slim, a tym bardziej tanie napędy firm typu krzak).

    Jeśli masz duże problemy z wykonaniem obrazu, spróbuj zaznaczyć opcję Read and analyze raw sectors i Keep uncorrectable raw sectors in the following directory (po czym wybierz lokalizację w której dvdisaster ma przechowywać te pliki). Autor programu zaleca spróbować zmienić Raw reading mode z 0x20 na 0x21, dzięki czemu na niektórych napędach osiągnie się lepsze rezultaty. Dotyczy to jednak wyłącznie płyt CD.

    Możesz też zwiększyć minimalną i maksymalną ilość prób odczytu pojedynczego sektora przez napęd, przesuwając suwaki (im wyższa wartość max, tym o tyle razy dłuższy odczyt nośnika po natrafieniu na felerny blok).

    5. Mając gotowy obraz, wybierz opcję Verify aby sprawdzić ile danych da się odzyskać i czy jest sens w ogóle naprawiać ISO. Nie zaszkodzi też trzymać kciuki mając nadzieję, że ilość dodatkowych danych korekcyjnych jest wystarczająca do naprawienia wszystkich uszkodzonych plików.

    Poniżej przykład na którym pomimo poważnych ubytków, możliwe jest naprawienie wszystkich danych:

    6. Jeśli ilość możliwych do naprawienia danych jest 100% lub wystarczająco duża aby spróbować, wybierz opcję Fix.

    Podobnie jak z wykonywaniem obrazu, proces może potrwać bardzo długo. Na końcu dvdisaster poinformuje użytkownika ile danych udało się naprawić, a ile nie. Jeśli udało się w 100%, można taki obraz wypalić na kolejnej płycie, jeśli mniej, można np. zamontować w wirtualnym napędzie, skopiować całą zawartość na np. dysk twardy i sprawdzić które pliki są całe (dlatego m.in. warto pakować dane - przy testowaniu archiwum wszelkie rozbieżności skutkują informacją o uszkodzeniu).

    To wszystko. Mam nadzieję, że nigdy nie będziesz musiał przechodzić traumy odzyskiwania danych z uszkodzonego nośnika. :)

    Przemysław "Berion" Boruc dla CDRinfo.pl i DobreProgramy.pl
    Wszelkie prawa zastrzeżone, modyfikowanie i/lub kopiowanie zabronione. 

oprogramowanie bezpieczeństwo porady

Komentarze