Zapisywanie zmian w dystrybucjach LiveUSB

Wiele osób z pnących się ku szczytowi piramidy użyszkodników, ;) przyjęło taktykę odwiedzania banków lub uruchamiania potrzebnych, ale nie do końca zaufanych programów w środowisku Linuksowym, którego nie chcą instalować, by potem z czystym sumieniem powrócić do swojego przylepionego do SSD Windowsa. A więc względy bezpieczeństwa i redukcji stresu, okupione jednak brakiem personalizacji i żmudnym wklepywanym za każdym razem adresem strony, tudzież instalowaniem dodatkowego oprogramowania. Jest na to jednak panaceum w postaci wirtualnego dysku, który wchodzi w fuzję ze *.squashfs podczas uruchamiania systemu. Pisząc po ludzku: zachowując atuty dystrybucji live, ale wraz z zachowaniem modyfikacji użytkownika.

Przyznam szczerze, że nie śledziłem z wypiekami na twarzy wszystkich zmian w kernelach i wiodących dystrybucjach na przestrzeni ostatniej dekady, więc nie wiem od kiedy taka ciekawa funkcjonalność się pojawiła, ale wiem tyle że niżej opisane czary zadziałają na obecnych Ubuntu i ubuntu-podobnych distro (np. na Mint). Mam nadzieję, że wybaczysz mi tę odrobinę ignorancji. ;)

Jest wiele szkół jak skleić pędraka z Linuksem typu live zapisującym wprowadzone w sesji zmiany. Sposób który ja proponuję, choć z pozoru niekonsekwentny (bo wykorzystujący oprogramowanie zarówno na Linux jak i Windows, zamiast wyłącznie na którymś z nich), uważam za najszybszy i najprostszy. A że często korzystam z rożnych platform i traktuję systemy operacyjne zadaniowo, a nie jak niektórzy religijnie, to ten krótki, nieco lakoniczny poradnik bazuje na dwóch odwiecznych rywalach: „oknach” i „pingwinie”.

Dlaczego Live, a nie instalacja?

Oczywiście zamiast dystrybucji live, możesz po prostu zainstalować Linuksa na innej przenośnej pamięci masowej. Jest to nawet łatwiejsze, ale korzystając z live:

  • zyskujesz więcej miejsca, ponieważ instalator/live zajmuje mniej niż system zainstalowany (np. Mint v19.3 to 1.9GiB, który po instalacji okupuje ~9GiB)
  • znacząco spowalniasz uruchamianie i zamykanie systemu, ale z kolei z parametrem "toram", znacznie przyspieszasz działanie takiego Linuksa (dlatego, że cały ląduje w RAM, który jest szybszy nawet od SSD)
  • zyskujesz na komforcie pracy w przypadku USB 2.0 i/lub wolnych pamięciach w stosunku do zwykle znacznie szybszych 3.1gen1
  • możesz łatwo aktualizować dystrybucję, podmieniając na pendrive, wypakowany z *.iso plik *.squashfs
  • łatwo możesz wykonywać kopię zapasową swoich danych, nawet z poziomu Windowsa, dlatego że całość leży na systemie plików FAT32, a nie dowolnym linuksowym, niewidzialnym dla „okienek”, i dlatego że jest to jeden plik (na dodatek dobrze się kompresuje i można podglądać jego zawartość np. za pomocą 7-Zip, który obsługuje popularne fs)

Wgrywanie pingwina na pamięć przenośną

Jeśli jeszcze nie masz żadnego Linuksa np. na pendrive, możesz go łatwo wrzucić programem Rufus. Wystarczy wybrać obraz płyty, nośnik, sposób bootowania adekwatny do rodzaju posiadanego firmware na płycie głównej (BIOS/UEFI/UEFI z włączonym trybem legacy) i zrobić sobie gorącą herbatę w deszczową i wietrzną jesienną-zimę. ;)

I w zasadzie to na tym „poradnik” można by już zakończyć, ponieważ Rufus w obecnych wersjach pozwala na utworzenie dodatkowej partycji na „zmiany” (która musi mieć etykietę "casper-rw") i poprawienie skryptów jeszcze na etapie wypakowywania zawartości z obrazu.

Jeśli jednak jesteś ciekawy świata to w dalszej części dowiesz się jak to zrobić dla już wgranych systemów bez „Kacpra”, jak zamiast partycji użyć pliku i jak zmienić jego rozmiar, gdyby w przyszłości okazał się zbyt mały.

Jak wyczarować pusty obraz partycji?

Oczywiście za pomocą nieśmiertelnych narzędzi tekstowych w przez wszystkich kochanym terminalu. ;) Wymagane podwyższone uprawnienia, stąd wszędzie "sudo".

1. Odpal ulubioną dystrybucję i przejdź do linii poleceń.

2. Za pomocą programu dd, zrób plik wypełniony zerami, o wielkości jaką chcesz przeznaczyć dla „Kacpra”.

"if" odpowiada za źródło, "of" np. za miejsce na plik, "bs" określa po ile będzie dd próbkować (w przykładzie wyżej po 1MiB), a "count" ile razy (w przykładzie 512). A zatem da to wynikowy 512MiB plik, wypełniony samymi zerami.

3. Następnie podepnij jako urządzenie przed chwilą utworzony "casper-rw", za pomocą programu losetup.

"loop1" to slot (pierwszy czyli loop0, będzie zajęty w przypadku sesji live Mięty).

4. Kolejnym krokiem jest założenie na nim systemu plików. Ja wybrałem EXT4, dlatego też i narzędzie mkfs (mkfs.ext4).

5. Na sam koniec wystarczy odpiąć casper-rw z loop i gotowe.

Jak zmienić rozmiar casper-rw?

Na początku musisz zrobić (tak na wszelki wypadek) kopię zapasową tego pliku, a następnie uruchomić Linuksa w standardowym trybie live.

1. Za pomocą dd (w taki sam sposób jak poprzednio) stwórz pusty plik wypełniony zerami, o rozmiarze o jaki chcesz powiększyć „Kacpra”. W moim przykładzie jest to 128MiB, wewnątrz "/tmp" ponieważ to plik, który będzie potrzebny tylko na chwilę.

2. Za pomocą cat dołącz „symbionta” do pliku "casper-rw", tym samym powiększając go.

3. Używając e2fsck, sprawdź czy system plików EXT4 (z mojego przykładu stronę wcześniej, Rufus np. tworzy partycję z EXT3) został poprawnie odmontowany i nie zawiera błędów. Jeśli zgłosi problemy, potwierdź wpisując "y", że chcesz je naprawić.

4. Narzędziem resize2fs rozszerz system plików o dołączone w punkcie nr 2 puste miejsce.

Jak dodać casper-rw do zwykłego live?

Jeśli dystrybucja wspiera taką funkcję, a spreparowana np. na pendrive „instalacja” oparta jest o isolinux i nie posiada stosownej modyfikacji by „Kacpra” adoptować, wystarczy dodać odpowiedni parametr "persistent", przy odpowiednim wpisie reprezentującym menu (dla GRUB2 zresztą bardzo podobnie).

Dzięki temu, przy starcie systemu, nośnik zostanie przeszukany czy nie zawiera partycji o etykiecie casper-rw (dokładnie taka etykieta jest obowiązkowa) lub czy nie zawiera pliku o nazwie casper-rw (musi być bez rozszerzenia) w katalogu głównym.