Zmierzch płyt optycznych

Dobrnęliśmy właśnie do połowy roku 2020. Prawie 60 lat po wynalezieniu pierwszej płyty optycznej, blisko 40 po wprowadzeniu pierwszej na rynek (LaserDisc) i już dobre 14 od czasu ostatniego z popularnych komercyjnych standardów, czyli Blu-Ray. O pardon, napisałem popularnych? Czy ktoś widział napędy optyczne BD w domowych komputerach? Z pewnością każdy pod telewizorem konsole i odtwarzacze wideo, ale napędy w PC? W Jabłku? Nigdzie? U nikogo? Czy ktoś widział gry komputerowe wydawane na płytach BD-ROM? Czy ktoś dziś używa BD-R lub BD-RE? Jak to się stało, że lata świetności płyt przypadają na erę CD i DVD, które nadal znacznie łatwiej kupić niż krążki dla niebieskiej diody?

Odpowiedź jest niemal oczywista, wyparły je usługi sieciowe (VOD, radio internetowe, e-sklepy), pamięci flash (pendrive’y, karty pamięci), a nawet względnie tanie przenośne HDD/SHDD. Wygoda to jedno, ale jak sądzę największymi gwoździami do trumny były absurdalnie wysokie ceny nośników (bo to że nagrywarki kosztują słono po premierze to można powiedzieć, że było normalne), podyktowane zmianą materiału na nieorganiczny i naturalnie ludzką chciwością. Do dziś trój i czterowarstwowe BD-R HTL, czyli potocznie BDXL, krążki zdolne pomieścić maksymalnie 128GB, to koszt rzędu – tylko najpierw mocno się złap fotela – 80zł za sztukę! Nie pomogła wygrana z HD-DVD, popularność PlayStation 3, dystrybucja filmów porno na BD-Video, ani muzyki Pure Audio. Masy nie chciały i nadal nie chcą powolnego nośnika, w gruncie rzeczy jednokrotnego zapisu i wciąż zbyt drogiego (jednowarstwowe to ~5zł). Co więcej, nagrywanie płyt od zawsze ocierało się o sztukę wymagającą wiedzy tajemnej bo a to trzeba było interesować się z jakiej fabryki krążek wyjechał (CMC Magnetics – niech was piekło pochłonie!), a to jakie było naklejone logo (różne firmy miały różne standardy jakościowe i np. inne Verbatim, a inne taka Esperanza), jakie nagrywarki i z jakimi firmware dobrze paliły płyty takie i śmakie, jakie nagrywarki zwracały błędy (bo nie wszystkie, np. LG znane są z tego że mają to gdzieś, a Plextor pokazuje najwięcej), i oczywiście najważniejsze: obowiązkowe testy użytkownika na okoliczność błędów C1/C2, PIE/PIF etc. z kolorowymi wykresami do studiowania pików i Jittera. Naturalnie, można było być ignorantem i po prostu kupić płytę „kształtu okrągłego” za 50gr w roli podstawki pod piwo (jak każdy normalny człowiek ;)), ale wtedy brak stosownego przed-i-po-zakupowego rytuału skazywał nieszczęśnika na łaskę bądź niełaskę losu. Skąd zresztą rodził się czarny PR, kodujący w potylicach pechowców mit nietrwałego nośnika. Musimy bowiem powiedzieć sobie to głośno, nośniki optyczne to względnie trwały i pewny nośnik archiwizacyjny (oczywiście sens „kopii nieprzyrostowej” pominę bo to inne potrzeby i tutaj płyta zawsze odstawała od macierzy z HDD i drogich streamerów LTO), szczególnie że teraz mamy dwie dobre technologie nieorganiczne: DVD+M i BD-R HTL (nie mylić z LTH, o czym wielu producentów nieraczy wspomnieć na opakowaniu; dla nich też jest specjalne miejsce w kotle Lucyfera!). Wracając do e-szamanizmu: pierwsze nagrywarki CD nie miały ochrony bufora, więc należało podczas nagrywania… nie robić nic innego tylko patrzeć na przesuwające się słupki. podejrzewam że weterani Commodore 64 niebyli zszokowani, będąc już zaprawionymi w boju na „kasetonach”, ale zwykły śmiertelnik stąpał zawsze po cienkim lodzie np. przeglądając strony internetowe z zawrotną prędkością 56Kb/s podczas wypalania krwawicy na ftalocyjaninie. Ale nie zatrzymujmy tej karuzeli szaleństwa! Trzeba jeszcze wspomnieć o niuansach związanych z różnymi formatami tablicy systemu plików jak ISO9660, Joliet poziomu pierwszego, drugiego, iks, ;) UDF w pierdylionie wersji, cudakach Rock Ridge, HFS, na DVD-RAM podobno także FAT32, konsolowych dziwolągach odstających od standardów, o których można by książkę napisać; możliwe różne wielkości bloku danych (najpopularniejsze: 2048 i 2352); zabezpieczeniach gier na PC (m.in. SafeDisc, SecuROM, StarForce); różnych aspektach związanych z CDDA, VCD. <wydech>

Nie dziwię się więc przeciętnemu Kowalskiemu, że o płytach nic nie wie i nawet nie chce wiedzieć, a także że ten rynek zszedł już na dobre do piwnicy archiwistów (choć nawet i tam powoli odchodzi do lamusa). Czy nadal używam płyt? Oczywiście tak. Czy płyty wymierają? Niby tak, ale nie do końca. Jeszcze jest ta drobna iskra nadziei na powrót króla. ;) Tym bardziej, że nadchodzące konsole Xbox Series X i PlayStation 5 nadal pozostają przy plastykowych krążkach (nie wiemy jeszcze czy Blu-Ray), równolegle do dystrybucji cyfrowej, więc zapotrzebowanie na pojemny nośnik, przynajmniej ROM nadal jest (np. gra pt. „Red Dead Redemption 2” okupuje ponad 120GiB na PS4, instaluje się z dwóch płyt plus jeszcze dodatkowo pobiera spore łaty, i ze względu na przerywniki filmowe i tekstury w 4K, to zdaje się że podobna zajętość będzie wcale rzadka).

Archival Disc

W 2014 roku Sony wraz z Panasonic, opracowały nowy standard, mający być rozwinięciem Blu-Ray i jak sama nazwa wskazuje, został zaprojektowany jako nośnik archiwizacyjny (podobno wodoodporny, niewrażliwy na wahania temperatury (-20°C/+60°C) etc.). Wiele warstw, a nawet wykorzystane obie strony, miały zapewnić pojemność od 300GB do nawet 1000GB. Brzmi jak pół dnia wypalania, ale takie pojemności nawet dziś mogłyby zadowolić niejednego fotografa-amatora.

Niestety, technologia nie została zaadaptowana ani przez przemysł filmowy, ani tym bardziej nie trafiła pod strzechy Kowalskiego. Zamiast tego, nośnik został uwięziony w cartridge’u i stał się częścią Optical Disc Archive, a jego najnowsza zapowiedziana wariacja ma pomieścić szalone 5,5TB… Ceny tak jak streamerów, oczywiście zaporowe, ale prędkości odczytu (~250MiB/s) i zapisu (~125MiB/s) w miarę atrakcyjne. A tak o to prezentuje się to cudeńko:

5D

W przeszłości słyszeliśmy już o niejednym nośniku holograficznym, mającym zostać następcą DVD (np. HVD). Tak, tyle lat minęło i nadal nic nie trafiło na rynek, choć przynajmniej mądre głowy z University of Southampton zaprezentowały działający czytnik kwarcowych krążków, przewrotnie ochrzczonych 5D. Choć żyjemy w świecie 3D (a kto wie czy nawet i nie dwuwymiarowym) to odczyt oczywiście nie odbywa się w światach równoległych tylko za pomocą wiązki lasera skupianej na różnej wielkości obszarach (odpowiedniki „pitów” i „landów” z tradycyjnych płyt, z tym że tutaj jest ich kilka rodzai), na warstwach umieszczonych na różnej wysokości względem przekroju nośnika (a przynajmniej tak ja rozumiem opis twórców). Naukowcy rozbudzają wyobraźnię możliwościami zapisu nawet do 360TiB na 12cm płycie, odpornością na temperatury rzędu 1000°C (takie to akurat już mieliśmy: DVD+R GMD) i trwałością do 13 milionów lat, ale póki co wygrawerowali tylko Biblię, Wielką Kartę Swobód i książkę Izaaka Newtona. Czekamy więc na podręczne laserowe CNC pod strzechy z syntetycznymi kryształami, do kupienia w każdym sklepie z kryształami. ;)

Silica

Stawkę zamyka nam Microsoft ze swoim Projektem Silica. Najwyraźniej zboczenie do kafelków zaowocowało prostokątną kwarcową terakotą, smaganą femtosekundowym laserem. To również nośnik holograficzny, choć tym razem odczyt wymaga nie tylko specjalnego sprzętu, ale i… usługi Azure. Nie bardzo rozumiem, jak w Microsoft połączono słowo archiwizacja z tymczasową usługą i ryzykiem dla firmy-klienta wycieku newralgicznych danych, ale widocznie jakiś biznesowy sens w tym widzą i nie mnie skromnemu blogerowi oceniać. Póki co Satya Nadella pochwalił się filmem Superman, okupującym skromnie ~76GiB.