reklama

BitTorrent Sync chce walczyć z Dropboksem. Tylko po co?

Strona główna Aktualności

O autorze

Z wykształcenia dziennikarz prasowy, prywatnie miłośnik nowych technologii, które mają ułatwiać codzienne życie. Jako niereformowalny fan rozrywki komputerowej, zaangażowany w społeczność gier Valve.

Gdy w kwietniu 2013 r. firma BitTorrent zaprezentowała usługę Sync, osobiście nie spodziewałem się po niej zdobycia wielkiej popularności i tym samym zawojowania rynku. Dość powiedzieć, że próg pół miliona użytkowników przekroczono dopiero po czterech miesiącach, a dobicie do miliona zajęło w sumie ponad pół roku. Z tym większym zaskoczeniem przyjąłem wiadomość, że liczba ta podwoiła się… w ciągu zaledwie 30 dni od wydania wersji 1.2.

Jak podaje Eric Klinker, szef BitTorrent, z całkowicie darmowej technologii Sync korzysta już ponad 2 mln internautów. Tym samym tempo, w jakim zdobywani są nowi użytkownicy, jest dwukrotnie większe w porównaniu do początków Dropboksa. Obie usługi dzieli na razie przepaść (według danych z listopada, drugi z wymienionych obsługuje ponad 200 mln kont), ale widać, że BitTorrent chce walczyć niczym Dawid z Goliatem. Klinker z dumą podkreśla, że każdy użytkownik Sync przesyła 40-krotnie więcej danych niż koledzy korzystający z Dropboksa – około 20 GB kontra 0,42 GB. Z pewnością duży wpływ ma na to fakt, że przechowujący kopię plików na serwerach Dropbox udostępnia za darmo tylko 2 GB (nie licząc zdobywania dodatkowej powierzchni przez polecenia i zadania), podczas gdy pomijający pośredników Sync nie ma takich ograniczeń.

Ostatnią rundą w tym starciu jest, zdaniem Klinkera, porównanie prędkości transferu danych. I choć statystyki powalają (107,2 MB/s dla Sync, 14,5 MB/s dla Dropboksa), ranking ten jest mocno naciągany. Testy były bowiem przeprowadzane w sieci lokalnej, czyli w warunkach, do których chmurowe usługi nie zostały przystosowane.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama