reklama

Blizzard pozwany, ale raczej nic z tego nie będzie

Strona główna Aktualności

O autorze

Miłośnik gier komputerowych, konsolowych i nowych technologii, zwłaszcza owoców azjatyckiej myśli technicznej. Recenzent, czasem doradca oraz fotograf, zawsze otwarty na innych ludzi. Filolog.

Firma Blizzard, która wydała takie gry, korzystające z jej platformy Battle.net, jak World of Warcraft, StarCraft II czy Diablo III, została po raz kolejny pozwana. Lista zarzutów jest dosyć długa i po części sprawa odwołuje się oczywiście do włamania, przy okazji którego wyciekły dane graczy — firmie zarzuca się zaniedbanie, niedotrzymanie warunków kontraktu, a przy okazji też oszukiwanie konsumentów i wyraźne wzbogacanie się ich kosztem, poprzez zmuszanie do zakupu urządzeń Blizzard Authenticator (zwanych potocznie po prostu tokenami).

Podkreśla się, że z tego tytułu gigant wzbogacił się o 26 milionów dolarów, tymczasem niewiele było robione, aby odpowiednio zabezpieczyć serwery i konta. Po włamaniu też nikt nie kwapił się, żeby użytkowników odpowiednio szybko poinformować o fakcie. W ogóle Battle.net jest ponadto zły i dąży się do tego, by zabawa przez Internet w produkcje Blizzarda nie wymagały logowania w serwisie. Sam „oskarżony” podchodzi do sprawy spokojnie. Wygląda na to, że firma nie będzie miała problemu z udowodnieniem, że kwestię bezpieczeństwa swoich klientów traktuje bardzo poważnie, starając się nadążać za rozwojem sceny hakerskiej. O włamie dawała znać, a do używania dodatkowych zabezpieczeń w formie tokenów nikogo się nie zmusza — pomijając już fakt, że dostępna jest darmowa aplikacja o takich samych możliwościach na urządzenia przenośne. Rozejdzie się więc po kościach...

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieNie wiemy, co jemy - państwowe badania to kropla w morzu. Projekt FoodRentgen chce to zmienić