popularne tematy: inne

Informatyczne Panta Rhei

Choć minęło już dwa i pół tysiąca lat od tego błyskotliwego stwierdzenia, to nadal nieustannie wszystko płynie. Czy to woda w kranie czy (swa)wolne elektrony w przewodach. Nawet gorzej, bo zdaje się stale przyspieszać i coraz bardziej zadręczać. Tak, tymczasowość to skutek uboczny upływu. Wszystko zależne od perspektywy bo czym innym jest umowna chwila dla obserwatora złapanego w uścisk czarnej dziury, a inna dla tego oddalonego miliony lat świetlnych dalej.

Rozczarowanie serwisanta masą ludzką

Tym razem wpis będzie krótki – na tle pozostałych wręcz telegraficzny, depresyjny, z nutą frustracji, być może nieco arogancki i być może zasłużenie pogardliwy dla ekstrawertycznych, (de)humanistycznych, narcystycznych pierwotniaków, gotowych zepsuć nawet młotek jeśli takowy wpadłby w ich spocone grabie… Lekki chaos, potok myśli. Wpis strawny tylko dla dziwaków. ;)

W poprzedniej epoce, w programie telewizyjnym pt. Sonda, usłyszałem po raz pierwszy o „człowieku informatycznym”.

Cyfrowy wawrzyn

Dla większości ludzi, ponoć tej normalniejszej części populacji, gry są ubogim krewnym książek i filmów. Czymś nieskomplikowanym, kojarzonym z rozrywką dla dzieci, a w każdym razie z czymś niepoważnym. Chwilową odskocznią od dnia codziennego i nowoczesną formą telewizji. Wielu by powiedziało, że tymczasową fanaberią młodszego pokolenia – żadną tam sztuką – a już na pewno marnowaniem czasu. Mało tego, jeszcze nie tak dawno, również grzybnią zła i fabryką psychopatów.

Wbrew pozorom, nie mam zamiaru ani ubolewać nad ludzką ignorancją, ani szarżować na Rosynancie.

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...

Kończy się rok 2017 i jednocześnie moja 33 zima. Od ponad dekady włóczę się po internecie stale poszerzając własną wiedzę szeroko pojętego IT, przybliżając innym arkana tzw. sceny, publikując tu i ówdzie artykuły i poradniki. Zauważyłem, że zaczęło mnie to coraz bardziej pochłaniać, do takiego stopnia że nawet swój czas wolny wiążę tylko i wyłącznie z komputerem lub konsolą. Czuję że uzależniłem się od zbierania i przetwarzania informacji – jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało. Zaczynam odczuwać tym przesyt i zmęczenie.

Gehenna skalowania obrazu

Przed wiekami, kiedy nasi przodkowie ozdabiali jaskinie wizerunkami zwierząt, a w każdym razie niedługo po - pod strzechą w każdym domu można było znaleźć stojący na piedestale, kolorowy telewizor CRT. Wielki kineskopowy baniak, grzejąco-elektryzujący, wyświetlający obraz zgoła odmiennie od dzisiaj dominujących LCD, OLED, a jeszcze nie tak dawno także PDP. Pod wieloma z tych piekielnych machin, nieśmiało wystawała konsola.

Mit kompresji stratnej

Określenie „kompresja stratna” uważam za toksyczne, szkodliwe i siejące zamęt w głowach nie tylko tzw. niedzielnych użytkowników komputera, ale nawet ludzi którzy zawodowo zajmują się grafiką komputerową, cyfrową archeologią, programistów etc. Dlaczego to jest mit, dlaczego powoduje problemy w interpretacji i czemu należałoby porzucić ten termin, postaram się pokazać na kilku przykładach.

Czym w ogóle jest kompresja?

Jest to zmniejszenie rozmiaru pliku przez skrócenie powtarzalnych sekwencji danych.

Internetowa defekacja

Dawno, dawno temu... Za siedmioma skrętkami, za siedmioma routerami i za siedmioma ogniomurkami, był sobie internet wolny od ludzkiej głupoty, złośliwości i niewiedzy.

Czyli tak mniej więcej w czasach niedługo po powstaniu. Większość osób - w tym ja - zna tę opowieść wyłącznie z ludowych podań pełnych nostalgii za bbs, irc, gopherem i głębokich westchnień. W tej bajce były smoki, kilku bohaterów, a nawet niejeden morał.

O papudze na ramieniu

Temat piractwa na całym świecie został już przemaglowany niezliczoną ilość razy i prawdopodobnie jeszcze nieskończenie wiele kolejnych będzie powracać jak bumerang. Już sam dźwięk tego słowa podczas czytania obrzydł mi tak bardzo, że niemal automatycznie rolka w myszce omija cały blok komentujących wojowników ścierających się o nasze portfele i sumienia. Masochistycznie jeszcze raz włożę kij w mrowisko, zbierając wszystkie mity i fakty w jednym tyglu, konfrontując z moją oceną rzeczywistości.

Infantylizacja i wściecz kolorów!

Niniejszy krótki ezoteryczny wpis kieruję wyłącznie do estetów i frustratów mi podobnych.

Świat informatyki, a konkretnie interfejsy graficzne, od niedawna chorują na zespół nowotworów: przesadny minimalizm, zubażanie, wręcz wściekle kontrastową grafikę. A jakby tego było mało to na dodatek jeszcze na wszechobecny infantylizm. Jak do tego doszło? Dlaczego, po co i dla kogo? Quo vadis GUI ?

Składamy tani komputer dla gracza!

Na wstępie pragnę życzyć wszystkim szczęśliwego nowego roku, nadchodzącego, już przecież bagatela, dwa tysiące czterdziestego siódmego! Chwała Imperium Lechickiemu!

Nie tak dawno na łamach "bardzodobreprogramy.pub.lech" (węzeł fa77a16d90b2bafd), opublikowany został poradnik prowadzący za rękę świeżo upieczonych graczy chcących za relatywnie niewielkie pieniądze zbudować swoją jednostkę centralną.