popularne tematy: linux

Linux — co właściwie mi dał

Przez wiele lat, a przynajmniej dekadę – moim głównym systemem był GNU/Linux. Byłem z niego zadowolony, choć oczywiście nie będę kolorował, że to system idealny. Spełniał jednak potrzeby, używałem na wielu komputerach, namówiłem parę osób do korzystania z niego. W ubiegłym roku porzuciłem jednak Linuksa na rzecz Maka. Przesiadki nie żałuję – prawdę mówiąc zapominam na co dzień, że korzystam w ogóle z macOS.

Jestem technologiczną lamą — i dobrze mi z tym

Jak większość z Was - jestem zafascynowany światem IT. Dotyczy to nowinek sprzętowych, oprogramowania, różnych urządzeń, konsol do gier itd. Myślę, że nie wyobrażam sobie innej pasji oraz sposobu życia. Mało tego - jestem również małym pracoholikiem, gdyż mariaż IT oraz marketingu jest moją strefą zawodową. A jak mówił Konfucjusz: "Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu".

Jak u wielu - pasja do IT miała oblicze "geeka".

Dziesięć lat z Linuksem... a porzuciłem go dla Maka

GNU/Linux jest świetnym systemem, którego używałem przez ostatnią dekadę, choć znam go znacznie dłużej (zaczęło się od Corel Linux). Niemniej w 2007 roku, postanowiłem uczynić z pingwinka główny system. Początkowo zafascynowany Knoppixem, wybrałem jednakże Ubuntu 7.10 Gutsy Gibbon. Świetnie jeśli chodzi o Linuksa, wspominam wydanie Ubuntu 8.04 Hardy Heron, które na moim komputerze było tak stabilne, że po roku od wydania zastanawiałem się, co Canonical chce poprawiać przez następne 2 lata (kiedyś wydania LTS, posiadały trzyletni okres wsparcia).

Mówcie co chcecie, ale Ubuntu to jednak wygodna dystrybucja

Ostatnimi czasy, dostałem pewnej formy linuksowego „oświecenia”. Poprzednim razem przydarzyło mi się to w 2009 roku, kiedy mając dość polityki firmy Canonical dotyczącej Ubuntu, zacząłem szukać innej dystrybucji. Przez krótki czas używałem Debiana, starałem się polubić openSUSE, lecz ostatecznie wybrałem Fedorę, której używałem przez ostatnie 7 lat. Czasem bywa jednak tak, że z nudów instalujemy inne dystrybucje – dla odmiany, odświeżenia sobie Linuksa, zobaczenia co słychać w innych distrach.

Linux na desktopach? Tak, choć ciężko porzucić Windows

Od pewnego czasu myślałem nad wpisem poświęconym Linuksowi na zwykłym desktopie, lecz z perspektywy wieloletniego użytkownika. Nieskromnie dopowiem, iż na przykładzie swoim ;-) Systemów spod znaku fruwającego nielota używam jakoś od 10 lat choć poznałem go wcześniej, przy czym od mniej więcej 8 lat jest moim głównym systemem na domowym biurku. Czas ten pozwolił mi mniej lub bardziej poznać plusy i minusy wynikające z bytowania poza produktami Microsoftu (lub Apple). Pomysł na wpis zbiegł się nieszczęśliwie z tematem „dobreprogramy na żywo

Linux w firmie? Ależ tak, to możliwe!

Kontynuując temat dotyczący Linuksa, zaobserwować można z komentarzy na portalu kolejną tendencję – jakoby Linux kiepsko sprawdzał się po pierwsze w domu, a nie daj już instalować go w firmie, bo równie dobrze można wtedy spakować manatki i zamknąć działalność gdyż co po systemie, na którym i tak niczego nie ma...

Dlaczego myślę, że Linux nie jest jednak dla wszystkich?

Ostatnimi czasy pojawia się w obrębie portalu wiele informacji dotyczących Linuksa – zakończenie wsparcia dla zasłużonego i sędziwego Windows XP było ku temu dobrym momentem. Moment ten wykorzystany został do ukazania Linuksa jako dobrej platformy, która zarówno może być dla każdego, jak i zastąpić wielu użytkownikom wysłużonego XP'ka (jako ciekawostka, legenda głosi, iż XP jest skrótem od eXPerience).