popularne tematy: internet

Bloger...

... dosłownie

Nazywają mnie blogerem, ale jestem w rzeczywistości chodzącą maszyną do tworzenia treści prawdziwej, nie zmyślonej, potwierdzonej i ogólnie akceptowanej jako prawda, święta prawda i czasem... gówno prawda.

Czyli, historia o tym jak moja osoba miała wpływ na świat i krótka historia o tym jak na zawsze została upamiętniona.

Miałem wtedy lat mniej niż dzisiaj i byłem uboższy o wiele ciekawych doświadczeń życiowych takich jak: miłość, poświęcenie i bieganie w sukni ślubnej po lesie z karabinem w dłoni - nie pytajcie.

Qwant? No, I do not want

Na rynku wyszukiwarek internetowych istnieją tylko dwaj gracze. Google i cała reszta. Jak w tym świecie odnalazł się francuski Qwant? Taka mini ciekawostka z niedalekiego podwórka.

A co to w ogóle QWANT?

Zapędy europejskich parlamentarzystów odnośnie podziału Googla można uznać za śmieszne, ale przypominam, iż dopiero co pożegnaliśmy ekran wyboru przeglądarki. Na fali takich doniesień wyrastają ciekawe firmy, które za cel ustawiają sobie dominację na rynku wcześniej przejętym przez monopolistę.

O tym jak stałem się „gestosceptykiem”

Pewnego dnia, pewna bardzo ładna nauczycielka klasy I podstawówki, prowadząc akurat lekcje języka angielskiego zapisała na tablicy słowo: table. Stół, jak mniemacie słusznie. Dzieci podniosły się ochoczo z ławek, ich łapki wystrzeliły w górę – one wiedziały dokładnie jak przetłumaczyć to słowo na język polski.

Prawda o blogach

Czyli gdy dwie strony to więcej niż jedna.

Swego czasu – w tej kwestii moja pamięć może płatać mi figle – na lekcjach hucznie nazywanych lekcjami języka polskiego dostawaliśmy zadania domowe, tak zwane wypracowania do napisania w domu. Oczywiście dzisiejsza młodzież może nie znać tak skomplikowanych i niezwykle barbarzyńskich metod nauczania (sarkazm), ale tak było. Jakoś z tym żyliśmy. Cześć z nas spinała się i tworzyła te wypracowania w domu, część ręcznie musiała przepisywać je na przerwach (i zmieniać w locie, aby nauczycielka nie zorientowała się o plagiacie) a cześć olewała to. Bo po co.

Excel saga

Praca – to marzenie większości z nas. Ok., może przesadziłem – właściwie to mocno przesadziłem. Nikt z nas nie marzy „tak o”, o pracy. Raczej liczymy na cudowną pracę, wyśmienitą pracę, dobrze płatną pracę lub niezwykle prostą pracę. Nie mniej cześć z nas w jakiś sposób marzy o etacie (przynajmniej lepszym niż ma teraz)…

Tyle nabazgroliłem o tym słówku na literę „p” a przydałoby się napisać, dlaczego? Pracuje i pracowałem osobiście w wielu miejscach i z wieloma rzeczami się stykałem.

Historia w jednym akcie

Głośne stukanie do ogromnych drewnianych drzwi obudziło gwałtownie Maćka. Poniemiecka kamienica, w której mieszkał od kilku lat w niewielkim, wynajmowanym, czymś przypominającym lokum, miała wiele takich smaczków jak wspomniane łomoczące wrota. Olbrzymie, zielone, dębowe, miały chyba jednak chronić tylko przed nieproszonymi gośćmi, bo wielkie jak ręka szpary, ciepła na pewno nie trzymały. No ale ci nieproszeni goście, tak łatwo to dostać się nie mogli.