popularne tematy: oprogramowanie

Symantec, czyli… co różni firmę od działalności gospodarczej pana Kazia?

Teoretycznie wpis do ewidencji działalności gospodarczej w sensie formalno-prawnym tworzy firmę, jednak rozumianą tylko jako nazwa przedsiębiorcy. Chyba nigdzie na świecie – poza byłymi demoludami – nikomu, kto właśnie zarejestrował działalność gospodarczą, nie przyszłoby do głowy twierdzić, że jest właścicielem firmy. Zarejestrowanie działalności zajmuje przeciętnie kilka godzin. Stworzenie firmy – najczęściej wiele lat.

Firma od zarejestrowanej niedawno działalności gospodarczej różni się ugruntowaną i od dawna ustabilizowaną pozycją na rynkach.

Personal Finances – mój ulubiony organizer finansowy

Mojego ulubionego programu nie ma (jeszcze) w zasobach Dobrych Programów, a więc postanowiłem zaprezentować go w swoim blogu. Chodzi o Personal Finances , aktualnie w wersji 4.0 (z maja 2010). Jak widać i sama nazwa od razu wskazuje, jest to program należący do grupy tzw. organizerów finansowych. Testowałem dotąd: Menedżer Finansów 2006, AceMoney Lite, Bank 2.00, DBBD Twój Budżet, GnuCash, ePortfel Lite, HomeBank, iFreeBudget, Interesik 2005, Skarbnik 4.

Norton Ghost - mój najlepszy przyjaciel

Obawa, że „coś się zepsuje”, coś nie wyjdzie, nie uda się, potrafi być potężnym hamulcem w nauce obsługi komputera, instalowania oprogramowania i wreszcie korzystania z niego. Wiem coś o tym, bo szarpałem się tak prawie miesiąc od chwili, gdy brat dał mi pierwszego peceta. Swoją drogą była to całkiem niezła maszyna, miała procesor 166 MHz i dysk twardy o pojemności około 250 MB. W każdym razie pamiętam, że bardzo chętnie zainstalowałbym sobie mnóstwo różnych programów z czasopism, ale bałem się, że coś sknocę.

Windows 7, czyli... pewne rozczarowanie

Miałem na swoich kolejnych maszynach Windows 95, Windows 98, Windows Me, Windows XP (Home i Prof.), Windows Vista Business i wreszcie Windows 7 Home Premium 64 bit. Eksperymentów z kilkoma Linuksami nie wspominam, bo to zawsze było grube nieporozumienie. W okolicach Windows Me, czyli mniej więcej dziewięć lat temu, nauczyłem się konsultować ze swoim sklepem/serwisem sprawę podzespołów, z których składamy (oni, lub ja, albo pół na pół) moje kolejne komputery.

Komunikatorom nasze zdecydowane - nie!

Dawno, dawno temu, kiedy mój brat wyjechał na stałe do Niemiec, pojawił się problem komunikacji między nami. Poczta Polska „gubiła” połowę listów, a te, które jakimś cudem docierały do adresata, pojawiały się po trzech tygodniach. Rozmowy telefoniczne były nieprawdopodobnie drogie, a telefonia komórkowa jeszcze dwadzieścia razy droższa i w ogóle, w powijakach. W tej sytuacji dwa komputery i Internet wydawały się sensownym i logicznym rozwiązaniem. Komputery, Internet i IRC, bo wtedy nic innego nie było.

Rzuciliśmy się na to rozwiązanie z zapałem godnym lepszej sprawy.