popularne tematy: windows

Synology DS216j i dwa tygodnie na wylocie (cz. 2)

Poleciałem. Będąc ponad 640 km w linii prostej od domu nie za bardzo miałbym możliwość realizacji testów NASa. Nie za bardzo, gdyby nie magia... no magia... Dobra, nie magia. Internet. Wspomniałem już, że w testach miała pomóc moja druga połowa. Ostatecznie jednak, głównym pomocnikiem okazał się ojciec, który spiął Synology DS216j trochę już leciwym ASUSem DSL-N55U, równolegle z wcześniej przygotowanym przez siebie QNAPem TS251A.

Synology DS216j i dwa tygodnie na wylocie (cz. 1)

Zdawałoby się, że niniejszy wpis powinien być o sieci Play i moich z nią problemach. Cóż, faktem jest, że sytuacja ta zabrnęła strasznie daleko, a wywołaną nią frustrację możecie zobaczyć zapoznając się z moim wcześniejszym, emocjonalnym wpisem. I choć mógłbym pisać o tym godzinami, to jednak zamknę tę sprawę w czterech słowach: przeprosiłem się z Orange. Jednak o tym, jakie są tego przyczyny i skutki opowiem przy innej okazji.

Kłopotodstrzał – Zapominalskie „Uruchom” w Windows 10

W ten sposób oto powstaje kolejna (miejmy nadzieję nieco bardziej „stała”) seria na moim blogu. Na pierwszy odstrzał wezmę dość prosty kłopot z Windows 10, którego rozwiązanie spowodowało u mnie reakcję znaną z sagi Star Trek:

Personalizacja

Felietonizacja poradnika (pomiń, jeśli szukasz jedynie rozwiązania)

Wszystko zaczęło się od powyższego, już dość mocno oklepanego słowa. Kiedyś, dawien dawno, personalizacja np. Windowsa 95 czy 98 polegała na zmianie kolorów elementów interfejsu i tapety.

Upad(ł) pad, niech żyje pad! – felieton, który stał się multirecenzją – cz. 2

Wybór właściwego gamepada to sprawa równie prosta, co szukanie igły w stogu siana. Wydawałoby się, że to zwykły zakup, ale gdy zastanowimy się nad tym ile czasu poświęcamy na dobór właściwego monitora, odpowiedniej myszy, klawiatury czy wygodnych słuchawek, okaże się, że to jednak w głównej mierze kwestia gustu i przyzwyczajeń, oraz umiejętności „pójścia na kompromis”, gdy żaden z produktów nie spełnia wszystkich naszych oczekiwań. Dopiero w dalszej kolejności pojawia się ogólna renoma dalszego sprzętu.

Upad(ł) pad, niech żyje pad! – felieton, który stał się multirecenzją – cz. 1

Jak sięgam pamięcią, głównym „narzędziem” do cyfrowej rozgrywki dla pctowego gracza był zestaw klawiatura + mysz. Gdzieś tam przeplatały się joysticki, czy proste kierownice zapewniające pół obrotu w każdą stronę, dwa pedały i skrzynię biegów przypominającą przepustnicę odrzutowca (chyba na wypadek, jakbyśmy chcieli z ich użyciem polatać). Sytuacja ta diametralnie się zmieniła wraz z nadejściem konsol siódmej generacji. To pojawienie się takich urządzeń jak X360, PS3 czy Wii przyniosło powiew świeżości do świata kontrolerów.