Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X
popularne tematy: oprogramowanie

MINI: technologia w nietypowej oprawie z domieszką Fallouta

Komputeryzacja, stosowanie dużych wyświetlaczy i zaawansowanych systemów wspomagających kierowcę, to wszystko sprawia, że współczesne auta przypominają pojazdy, które jako dzieciak widziałem w filmach science-fiction. Z tymi wymyślonymi autami zaczynają dzielić jeszcze jedną cechę – chłodne wnętrza. Idealne, sterylne i przepełnione technologią. Faktycznie czujemy się w nich jak w pojazdach przyszłości, ale tych z filmów spod znaku cyberpunk, które od kilkunastu lat cieszą się popularnością w kinach.

Nie wszyscy producenci idą tą drogą. Pojawiają się auta z wnętrzami, w których cała nowa technologia jest dodatkiem do bardziej klasycznego wzornictwa. Pojawiają się również samochody, które odchodzą od tych dwóch schematów. Takim autem jest MINI Countryman Cooper S E ALL4, z którym miałem przyjemność spędzić kilka dni. Wnętrze kojarzy się z wizjami skomputeryzowanych aut ze starszych filmów lub z grą Fallout, gdzie technologia została wepchnięta w przedmioty wyglądające jakby pochodziły z lat 50. i 60. MINI Countryman już zewnętrznie wyróżnia się na tle innych aut, ale nie na sylwetce dziś się skupimy, a na specyficznym połączeniu nowej technologii z całym samochodem.

Audi: samochód to nie smartfon, dotykowe ekrany się nie sprawdzają

W moje ręce wpadło ostatnio sportowe i skomputeryzowane Audi S4, które mogliście już zobaczyć w teście asystenta parkowania. Było ono wyposażone w system multimedialny Audi MMI. Oferuje on bogate możliwości, od jednej z najlepszych samochodowych nawigacji, przez możliwość sprawdzenia aktualnej prognozy pogody, na łączności ze smartfonem kończąc. Opcji jest naprawdę dużo i Audi MMI to jak najbardziej czołówka wśród systemów montowanych w autach, jednakże pod względem sposobu obsługi jest przestarzałe... co nie jest wadą, a główną zaletą.

Do obsługi Audi MMI nie służy dotykowy ekran, a fizyczne przyciski i główne pokrętło. Nie mamy gestów wykonywanych na dotykowym wyświetlaczu, nie mamy pięknie wyglądających animacji przejścia oraz nie mamy opcji instalacji tysiąca aplikacji. Mamy jednak szybki dostęp do każdej funkcji pod fizycznym przyciskiem, mamy sprawnie działający system, który jest przejrzysty oraz na wierzchu mamy najpotrzebniejsze funkcje, bez potrzeby sięgania po dodatkowe aplikacje.

Cyfrowy Polsat: płacę wysoki abonament, a aktualizacja niszczy mój dekoder

Tak, oglądam telewizję, choć ze względu na brak czasu i ciekawych treści robię to coraz rzadziej. Korzystam z Cyfrowego Polsatu, ale dziś nie skupimy się dlaczego właśnie wybrałem tego usługodawcę. Przyjrzymy się sprawie znacznie mniej ciekawej, wręcz dla mnie zniechęcającej do dalszego przedłużenia umowy.

Zacznijmy jednak od początku. Jestem abonentem Cyfrowego Polsatu od wielu lat. Ogólnie jestem zadowolony z usługi, dostarczającej co prawda co raz mniej ciekawych treści. Jednakże to nie wina Polsatu, że oferowane kanały upadają. Niestety upada BBC i upada Discovery, stacje, które według mnie zmierzają w kierunku obecnego MTV, czyli bardzo niskiego poziomu. Wróci kiedyś MTV, które puści utwór Perfectu czy Gunsów, a nie kolejne puszczalskie nastolatki w ciąży? Wątpię.Wróćmy jednak go głównego tematu tego wpisu. Płacę miesięcznie za usługi Cyfrowego Polsatu wysoki abonament, mając wykupioną full opcję z trzema dekoderami. Na jednym z dekoderów jakiś czas temu pojawiła się aktualizacja, mająca przynieść nowoczesny i znacznie lepszy interfejs.

Microsoft nie traktował naszego związku poważnie, rozstaliśmy się

Nie należę do tych, którzy tylko spróbowali danego produktu i po nieudanym pierwszym podejściu, krzyczą w Internecie jak strasznym przeżyciem był ten kontakt. Potrafię dać drugą, trzecią czy piątą szansę. Niestety, drogi niegdyś Microsofcie, swoje szanse wyczerpałeś, wręcz poczułem się, że wskazałeś mi drogę do wyjścia – zobaczcie go, kolejny niezadowolony, idź więc lansować się logo Apple, ja i tak mam miliony użytkowników i niech Ci producent smartfonu nie wyda aktualizacji do Androida.

Dałem szansę Windows 8, widziałem plusy w narzuconych siłowo kafelkach. Ciągnęło mnie do Windows Phone’a, którego kilku znajomym poleciłem, marząc o własnej Lumii 925. Grałem na Xboksie 360 ze świetnym padem, dla mnie znacznie lepszym od niewygodnego pada PlayStation 3. Dokumenty tworzyłem w MS Office, a pierwsze pliki w chmurze, umieszczałem w OneDrive, wówczas jeszcze SkyDrive. W słowach Microsoftu, o jednym wspólnym „ekosystemie”, urządzeniach połączonych i współpracujących ze sobą, widziałem przyszłość, komfort użytkowania i po prostu, rozwiązanie lepsze od konkurencyjnych. Nie byłem ślepo zapatrzony, jak najbardziej dostrzegając wady.

Windows 10 i wstrętna praktyka Microsoftu, czyli laptop nie jest mój

Nie będzie to długi wpis. Nie widzę sensu rozpisywania się, całość możecie potraktować jak krótką notatkę. Przedstawia ona wyjątkowo wstrętną, powodującą u mnie odruchy wymiotne, praktykę Microsoftu. Windows 10 ma być usługą, ciągle rozwijaną i dającą użytkownikowi znacznie szybszy dostęp do nowych funkcji niż poprzednie wydania systemu operacyjnego Microsoftu. Jednakże pod tą nową nazwą kryje się jeszcze jedno, o czym w Redmond nie mówią głośno – Windows 10 jest nasz, nie Twój drogi użytkowniku.

Zgadzam się z oficjalnymi słowami Microsoftu i jak najbardziej popieram obrany kierunek. Windows 10 jest ciągle rozwijany i ulepszany. Mimo iż pod wieloma względami nadal jest wersją beta, to od dnia premiery, sporo aspektów został ulepszonych. Widać, że kolejne elementy będą dalej usprawniane i liczę, że przy któreś tam dużej aktualizacji, będę mógł stwierdzić, że ten system jest naprawdę niezły. Microsoft widząc moją uśmiechniętą buźkę przez kamerę, będzie mógł być dumny, że w końcu stworzył naprawdę świetne oprogramowanie. Nie hejtuję więc Windowsa 10, bo to jest modne – jestem użytkownikiem tego systemu, wybrałem go bo wydał się najlepszym.Zanim jednak powyższe marzenia się spełnią, muszę Wam wspomnieć o wyjątkowej nieprzyjemności.

Zdobądź tapetę z ekranu blokady Windows 10

Microsoft wraz z Windows 8 wprowadził na desktopy ekran blokady, wzorowany na tym z mobilnych okienek. Według mnie, na desktopie jest on zbędny i jego jedyną zaletą są tapety. Nie, nie chodzi mi o możliwość ustawienia własnej, bo to można zrobić i na Pulpicie. Po wybraniu odpowiedniej opcji (domyślnie jest włączona w Windows 10), będziemy otrzymywać grafiki dostarczone przez Microsoft.

Przyznaję, że czasami trafi się świetna tapeta, którą chciałbym zachować na dłużej. Niestety, szybko ona znika z ekranu i zastępuje ją inne, często mniej ciekawe zdjęcia. Nie przepada ona jednak całkowicie, wciąż możemy ją znaleźć na dysku komputera. Przedstawię Wam banalną metodę na zdobycie tapety z ekranu blokady.

Wystarczy, że przejdziecie do odpowiedniej lokalizacji na dysku twardym:

C:\Users\nazwa_uzytkownika\AppData\Local\Packages\Microsoft.Windows.ContentDeliveryManager_cw5n1h2txyewy\LocalState\Assets
Otworzy Wam się folder z plikami o nieznanym rozszerzeniu. Zniechęcające mogą być nazwy plików, ale bez obaw. Te pliki to zdjęcia z ekranu blokowania, dodajcie im w właściwościach rozszerzenie .jpg, a sami się przekonacie. Mam nadzieję, że pomogłem.