Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X
popularne tematy: linux

Luneta 2016

„Wrócił do autobusu i przeczytał napis nad drzwiami: „Wejście. Do placu Arbackiego”. Jak to się dzieje? Więc ten autobus donikąd nie jeździ? Wsiadasz na jednym przystanku i wysiadasz na drugim? A kto cię wiezie? Łamiąc sobie nad tym głowę, Kola podszedł do sąsiedniego autobusu. Nad jego tylnymi drzwiami widniał napis: „Wejście. Do Klasztoru Nowodiewiczego”. Aha, teraz łatwo będzie sprawdzić, Klasztor Nowodiewiczy zna doskonale. Już bez obawy wsiadł do autobusu, przeszedł przez kabinę pasażerską, minął zasłonę, następnie wysiadł. Stał nad brzegiem rzeki Moskwy, tuż obok wznosiły się różowe ściany Klasztoru Nowodiewiczego, spoza nich wychylały się kopuły soboru i dzwonnica. Kola wrócił na Prospekt Pokoju. No cóż, wygodna komunikacja miejska. W jakiejś powieści fantastyczno-naukowej czytał o transporcie zerowym. Tam statek kosmiczny przeskakuje przestrzeń. Z pewnością i tu sprawa wygląda podobnie. Przy okazji trzeba będzie to wyjaśnić”.

Powyższy cytat pochodzi z powieści „Było to za sto lat” Kira Bułyczowa. Tymi słowami opisał transport publiczny w Moskwie w końcówce XXI wieku, widziany oczami chłopca, który przez własną niefrasobliwość przenosi się w czasie do przodu.

Toshiba U925T - after dead - cz. 3 czyli Ubuntu

Jak zapewne pamiętacie, mój poprzedni wpis zakończył się na tym, że uruchomiłem TOSHIBA Recovery Wizard i po kilku minutach zostałem ze sprzętem niezdatnym do używania bo pozbawionym oprogramowania... Muszę przyznać, że mimo tego, że rozwiązywaniem problemów z komputerami zajmuję się od czasu kiedy samodzielnie złożyłem sobie z kupionych na złomowisku części, PC AT (ponad 25 lat temu) to nigdy nie zostałem postawiony w podobnej sytuacji, kiedy jedyną dostępną opcją zostało zamówienie u producenta komputera nośnika RECOVERY (35,90 EUR). Dlaczego jedyną? Bo nie miałem własnej kopii nośnika Recovery (oczywiście, wiem jakie to ważne i zawsze sam uczulam na to innych... ale wiadomo: szewc bez butów chodzi), na obudowie nie było nalepki z kluczem do systemu a w pudełku po laptopie nie było żadnych nośników z oprogramowaniem.

Z drugiej strony pomyślałem, że jest to okazja do sprawdzenia czy i jeśli tak to jak na U920T będzie działać Ubuntu. Ciekawy byłem też tego całego UEFI/SecureBoot określanego przecież: technicznym więzieniem systemów, kagańcem dla konkurencji

Migracja do Linux

Przeczytałem gdzieś, coś, (wiem, wiem, łasica) co poruszyło moją wyobraźnię. Było to coś w treści któregoś blaga lub w komentarzu do niego, było to coś o migracji z systemu i rozwiązań Microsoftu na Linux. Często się na takie idee trafia ale zwykle chodzi w nich po prostu o to, że "się jakoś da". Ty razem jednak to coś przekraczało zwykłe "jakoś się da". Tym razem migracja z Windows do rozwiązań z pod znaku Pingwina została przedstawiona jako święta droga. Obok takiego czegoś nie mogę przejść obojętnie. Zacząłem więc rozważać jak wyglądałaby taka migracja gdybym to ja zechciał się zmigrować z używanego aktualnie Win7 do Ubuntu, Mandrivy albo Minta - którego ze znanych mi dystrybucji lubię bardziej, wolę też KDE od Gnome a Unity to, hmm, dziwoląg – miała być wstążka ale coś nie wyszło? Tak czy siak – podstawą jest konsola i MC – ten na szczęście w każdym distro jest taki sam.

System

Instalacja Ubuntu (pewnie każdego rozwijanego aktualnie desktopowego distra - także) to pikuś, przepraszam: pan Pikuś: ściągam obraz iso najnowszej wersji wybranego sytemu i z tego obrazu przeprowadzam instalacje, która sprowadza się praktycznie do odpowiedzi na proste pytania (