Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X
popularne tematy: windows

Notebook Asus PRO P2520 z kawałkami krzemu Intela na pokładzie

Spieszmy się testować sprzęt Intela w ramach akcji „Przetestuj sprzęt od Intela” bo tak szybko miną dwa tygodnie. Dopiero co wypakowałem go kartonu i już muszę go zapakować i oddać w ręce kuriera...

Przejdźmy jednak do rzeczy. W moje ręce trafił laptop Asus PRO P2520, konkretnie model oznaczony literkami P2520LJ-DM0094G. Literki te, na pierwszy rzut oka mało ważne są szalenie istotne. Notebook jest członkiem biznesowej serii ASUSPRO P ESSENTIAL. Na międzynarodowej stronie producenta (na stronach polskojęzycznych tego modelu nie ma) znalazłem, że występuje w trzech wersjach, których oznaczenie można odróżnić po literkach SJ, LA oraz LJ:

Każdy z modeli występuje w kilku wersjach. Największy wybór znalazłem w sklepie kuzniewski.pl, gdzie można wybierać z pośród 77 różnych konfiguracji P2520.

Przy okazji trafiłem na bardzo dobrą recenzję modelu bardzo zbliżonej wersji P2520LJ (od tego, który testowałem, różni się dyskiem twardym i systemem operacyjnym, tam SSD, u mnie HDD; tam Win7, u mnie 8.1/10). Recenzję znajdziecie

Pasożyty z napiprojekt

Znacie to kolokwialne powiedzenie, że w życiu każdego krasnoludka pojawia się taki moment kiedy ma on ochotę komuś grzmotnąć? Spadło to na mnie przedwczoraj, kiedy uruchomiłem firefoxa i wszedłem na stronę dobrychprogramów.

Nagle zaczęły mi się wyświetlać dodatkowe okienka (bez zawartości bo ta została zablokowana przez noscripta oraz uBlocka) oraz uaktywnił się Avast, informując mnie, że osłony zablokowały niebezpieczną stronę lub plik:

Z rozpędu zdążyłem jeszcze kliknąć link do blogów. Równocześnie ze stroną blogów otwarły się dwie inne zakładki oraz w tle całkiem nowe okno przeglądarki:

Pierwsza myśl: shackowali dp… stop, prawdopodobieństwo czegoś takiego jest niezwykle niskie, to coś u mnie… Po dłuższym rachunku sumienia nabrałem podejrzeń wobec aplikacji napiprojekt, którą poprzedniego wieczora aktualizowałem.

Open Candy

Słyszeliście o OpenCandy? Bo ja nie miałem wcześniej żadnego pojęcia o istnieniu takiej platformy. W dużym skrócie: OpenCandy to projekt firmy SweetLabs z San Diego. Platforma OpenCandy, jak obiecują marketingowcy SweetLabs, umożliwia twórcom aplikacji zwiększenie sobie przychodów poprzez rekomendowanie świetnych aplikacji (vide: opencandy.com/monetize/).

NUC salonowy – czyli mam i ja HTPC

Chciałbym Wam dziś przedstawić mojego nowego najlepszego elektronicznego przyjaciela, którym stał się Intel NUC DN2820FYKH.

Dlaczego wybrałem ten model? Nie będę ukrywał, że spodobała mi się jego cena (bez RAM-u i dysku twardego można go dostać w cenie ok 550 zł). Jeszcze bardziej spodobały mi się parametry poboru mocy:

Co znajdziemy w pudełku? Zasilacz z dodatkowymi rodzajami wtyczek, NUC-a, blaszkę montażową VESA, śrubki, nalepkę "intel inside" i obrazkową instrukcję montażu:

Do tego komputerka pasują TYLKO pamięci 1.35V DDR3L (low voltage) SO-DIMM (moduły 1,5V nie będą działać). Ja kupiłem 4GB moduł Crucial CT51264BF160BJ (155 zł). Ostatnim elementem który dokupiłem była bezprzewodowa klawiatura Microsoft All-in-One Media Keyboard (115 zł).

Do NUC-a wsadziłem 2,5” dysk hybrydowy Seagate ST92505610AS (250 GB), którego wyjąłem z laptopa. Potem podłączyłem sprzęt kablem HDMI do telewizora w salonie (37” plazma Panasonic TX P37C10Y), włączyłem i po chwili zdębiałem.

Toshiba Encore - tablet 8" z atomowym Intelem, win8 i ms-office

Kiedy dostałem wiadomość o tym, że w ramach akcji „Testy sprzętu z Intelem” otrzymam do przetestowania tablet Toshiby, zwyczajnie się ucieszyłem. Zanim jeszcze sprzęt do mnie dotarł sprawdziłem w Sieci co to konkretnie jest. Okazało się, że trafi w moje ręce przedstawiciel rodziny małych tabletów (ekran ok 8”) zbudowanych na platformie intel i pracujących pod kontrolną systemu Windows 8 (8.1).

Toshiba Encore (pełny opis oraz specyfikacja są TUTAJ - na stronie producenta) na rynku konkuruje z podobnym sprzętem inych producentów, np: DELL Venue 8 PRO, ACER ICONIA W3-810, ASUS VivoTab Note 8.

Wszystkie wcześniej wymienione tablety zbudowane są na bazie sprzętowych rozwiązań Intela i wyposażone w procesor Intel Atom. Dell i Toshiba mają Z3740, Asus ma Z3740D a Acer Z2760.

nama5 RAW processor – mały i sprytny program dla fotografa

Jakieś 20-25 lat temu, kolega wręczył mi dyskietkę 1,44” i powiedział: „zabootuj i zobacz”. Jak powiedział - tak zrobiłem. To był pierwszy raz kiedy na widok oprogramowania szczęka mi opadła z wrażenia. Na dyskietce była pełna dystrybucja systemu QNX, z interfejsem okienkowym i kilkoma aplikacjami. Długo czekałem, żeby ten numer ze szczęką powtórzyć. Doczekałem się. Stało się to kilka tygodni temu, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem program do wywoływania plików raw, który nazywa się: nama5. W tym wpisie postaram się opisać to oprogramowanie. Zacznę jednak od omówienia co to jest raw i po co używa się „cyfrowego negatywu”. Jeśli ktoś jest w temacie obeznany, może pominąć wstęp i przejście od razu do opisu programu nama5.

Format RAW – co to w ogóle jest?

Bywa nazywany: „cyfrowym negatywem”, występuje w wielu formatach plików bo każdy z producentów aparatów fotograficznych stosuje własny format (np: .arw, .dng, .drf, .erf, .nef, .nrw, .obm, .orf, .pef, .raw, .srf, .srw). Oprócz zamkniętych formatów poszczególnych producentów jest też otwarty format DNG (Digital NeGative) opracowany przez

Delta i Delta czyli ciąg dalszy…

W pierwszym moim wpisie na ten temat opisałem mój eksperyment polegający na świadomym „zarażeniu” się Szukarką Delty po użyciu menadżera pobierania a potem na odinstalowaniu Delty co okazało się nadzwyczaj proste. W komentarzach wytykano mi, że tak nie jest i wskazywano na problemy, których ja nie miałem. Zagadka? Wydaje mi się, że chyba ją rozwiązałem. Problemy, o których ludzie piszą faktycznie występują ale asystent pobierania nie ma z tym nic wspólnego. Redakcja zbiera baty bo występuje zbieżność nazw.

Przyszedł do mnie kolega i powiedział, że ma problem z komputerem. Coś pozmieniało mu stronę główną w przeglądarce i nie może się tego pozbyć. Kiedy opisał rzecz tak: „jakaś delta cośtam” to bazując na moich doświadczeniach odpowiedziałem, że przecież odinstalowanie jest banalnie proste.

Chwilę jeszcze porozmawialiśmy i doszedłem do wniosku, że faktycznie coś tu nie jest tak.Po pierwsze mój kolega *nie korzysta* ze strony dobreprogramy. pl. Nie przypominał sobie żadnego asystenta pobierania. Po za tym nie ściągał żadnych programów.

Nie taka Delta straszna jak ją malują

Dziś o tym, jak z premedytacją zaraziłem się Szukarką Delty po użyciu menadżera pobierania.

Pacjentem jest wirtualny Windows 8 Evaluation uruchomiony na platformie VirtualBox:

1) Pobieramy oprogramowanie z dobreprogramy.pl, będzie to np. Firefox:

2) Uruchamiamy pobrany plik, czyli Firefix(13108).exe:

3) Jak widać, uruchomił się i ładnie nas przywitał Asystent pobierania:

4) W następnym oknie możemy wybrać typ instalacji paska Delta:

Na pierwszy rzut oka tego nie widać ale istnieje taka kombinacja ustawień, która spowoduje, że pasek Delta nie zostanie zainstalowany:

Przed kliknięciem dalej powinniśmy zapoznać się z warunkami użytkowania paska Delta. Tu przed nami dwie przeszkody. Pierwsza jest taka, że okno Asystenta zasłania nam stronę z treścią licencji paska Delty. Drugą jest obcojęzyczność bo treść dostępna jest w języku angielskim.

5) Oczywiście wybrałem „Szybka instalacja (zalecana) i kliknąłem „Dalej”:

6) Asystent pobierania zabrał się do roboty, czyli do pobierania aplikacji. Po chwili zostałem poinformowany przez okienko IE, że program IEHelper.dll (nieznanego wydawcy) chce zmienić domyślną wyszukiwarkę. Mogę wybrać. Wybrałem rzecz jasna Deltę:

Kilka słów o zakupie, reklamacji i wstępnej konfiguracji laptopa

Wbrew temu co sugeruje tytuł to będzie długi wpis. Zacznie się tam gdzie skończyły się moje testy konwertowanego ultrabooka, które przyczyniły się do tego, że kupiłem nowego laptopa firmy Toshiba. Ten zakup stał się ciekawym doświadczeniem bo nowo kupiony sprzęt posiadał wady. To pozwoliło mi opisać jak praktycznie wygląda proces reklamacji wadliwego laptopa. Przy okazji wylałem kilka gorzkich żalów na firmę Toshiba. To wszystko to dopiero połowa bo po wymianie sprzętu pojawiły się nowe problemy…

Zacznę od tego co się wydarzyło po tym kiedy na blogu opisałem jak w czasie moich testów U925T uruchomiłem TOSHIBA Recovery Wizard i po kilku minutach zostałem ze sprzętem niezdatnym do używania bo pozbawionym oprogramowania a jedyną dostępną opcją zostało zamówienie u producenta komputera nośnika RECOVERY (35,90 EUR).

Waga usługi RSS – kto by pomyślał - czyli o tym jak przeszedłem na GreatNews

Google likwiduje Readera – wszędzie o tym teraz trąbią (no może kanałami informacyjnymi w TV, co jest trochę dziwne bo ta informacja jest w końcu nie mniej istotna niż wybór nowego Papieża) więc nie będę się powtarzał. Kiedy po uruchomieniu strony czytnika zobaczyłem informację o tym, że ‘Google Reader will not be available after July 1, 2013’ to mnie po prostu zatkało.

Jakieś 10 godzin później cała groza tej sprawy do mnie dotarła, popędziłem szukać alternatyw - prawie tak jak opisano w TYM felietonie. Prawie, bo wcześniej skorzystałem z funkcji dostępnej w: ‘Ustawienia Czytnika Google -> Import/Eksport -> Wyeksportuj swoje informacje’ i załadowałem na swój lokalny komputer plik ‘takeout.zip’, który teoretycznie winien być kopią wszystkich danych i ustawień Czytnika Google (w praktyce okazało się, że trzeba wypakować z archiwum plik subscriptions.xml i ten tylko importować do innych czytników).

Przetestowałem kilka alternatyw, m.in.

Ammyy Admin- zdalny dostęp

W jednym z komentarzy do redakcyjnego tekstu o Netfixie przeczytałem, że: "TeamViewer jest najprostszym i najelastyczniejszym narzędziem do pomocy zdalnej (portable + własne exe'ki), gdzie Windowsowa Pomoc Zdalna i Pulpit Zdalny mogą mu co najwyżej buty czyścić :)". Nie będę się zagłębiał w szorowanie butów ale na polu zdalnego dostępu TeamViewer ma niesamowitego konkurenta.

Ten konkurent to Ammyy Admin – ‘Zero-Config Remote Desktop Software. The easiest way to establish remote desktop connection’ (czyli: ‘Gotowe do użycia oprogramowanie zdalnego dostępu. Najprostsza droga do połączenia zdalnego pulpitu’). Program można ściągnąć ze stron producenta ammyy.com - najprostsza, niekomercyjna wersja dostępna jest za free a program 'waży' tylko 717kb!!!

Załóżmy, że znajomy prosi nas o zdalną pomoc. Odsyłamy go na stronę z której może ściągnąć Ammyy Admin (jest polska wersja językowa). Po ściągnięciu, wystarczy, że go uruchomi i podam nam swoje ID.

Gratulacje!

znalezione maszynki:

Twój czas:

Ogól Naczelnego!
Znalazłeś(aś) 10 maszynek Wilkinson Sword
oraz ogoliłeś(aś) naszego naczelnego!
Przejdź do rankingu
Podpowiedź: Przyciśnij lewy przycisk myszki i poruszaj nią, aby ogolić brodę.