popularne tematy: bezpieczeństwo

Sklep z wirusami, czyli Malware as a Service

Gdy w kwietniu zostałem uraczony arbuzowym wirusem, wykorzystującym sprawdzone, acz głupie metody rozpowszechniania, zacząłem się zastanawiać jak duża jest inwestycja czasu, który trzeba poświęcić celem stworzenia kodu biorącego udział w takiej kampanii. Początkowo mogłem polegać wyłącznie na oględnych i dość zgrubnych szacunkach, ale dalsza analiza otrzymanego mailem „prezentu” pozwalała zbliżyć się odrobinę do odpowiedzi.

Leniwi cyberprzestępcy, czyli co znalazłem dziś w skrzynce

Mamy rok 2018. Czas, w którym polimorficzne, niewykrywalne, przenośne trojany szyfrujące dyski, ukrywające się w rootkitach UEFI pozostają niezauważone, przejmują tysiące urządzeń Internetu Rzeczy, paraliżują infrastrukturę, a żądając okupu potęgują i tak gigantyczne straty, wpędzając nas w nieprzerwany cykl coraz potężniejszego chaosu, tym bardziej przerażającego w świetle coraz lepszej algorytmiki sztucznej inteligencji....

Nie.

Absolutnie nie.

Intel produkuje wadliwe procesory — ale od kiedy? Najwyraźniej od zawsze

Mniej więcej dziesięć lat temu poznałem twórczość geniusza stand-upu, którym był George Carlin. Wśród dziesiątek jego wspaniałych występów, szczególnie dobrze wspominam jeden z ostatnich: „Life worth losing”. Pada tam doskonałe hasło:

„Za każdym razem, gdy ludzkość musi się mierzyć z jakimś problemem, zawsze mam nadzieję, że będzie gorzej.

Telemetria w Windows 10 dwa lata później - czy wiemy coś nowego?

Minęły ponad dwa lata od opublikowania mojego artykułu na temat telemetrii w systemie Windows 10. Znajduje się on do tej pory w czołówce moich najpopularniejszych wpisów blogowych, mimo, że nie planowałem zajmować się tym tematem szerzej. Z tegoż powodu w tekście brakuje na przykład szczegółowych opisów dotyczących wyłączania usług i usuwania komponentów.

Urokliwe manifestacje zagadnień losowości w nieprzewidywalnym świecie

Jako przedstawiciel pokolenia wychowywanego przez ludzi przyspawanych do telewizora w myśl reguły „oglądam to, bo nie ma nic lepszego”, pamiętam następujący obrazek, zaobserwowany w okolicach roku 1999 z balkonu w moim mieście. Którymś ciepłym wieczorem, około godziny dwudziestej (nie pamiętam dokładnie), okna u wszystkich sąsiadów oraz w kilku pobliskich blokach, zmieniały kolor na jednorodny, lekko migoczący od kiepskich kineskopów, odcień niebiesko-żółtego. Rozpoczynało się Losowanie Lotto na Polsacie.

Nic do ukrycia

Zwyczajowo kreatywności dodaje mi gniew, więc kolejny raz nieco zmieniam kolejność tematów, którymi chciałem się zająć, ale okoliczności mnie do tego zmuszają. Podejmuję niniejsze zagadnienie wraz z moim IRCowym znajomym, redsem.

Niecały rok temu zamieściłem tu wpis

Zabawna historia o tym, jak antywirusy przestały być potrzebne

Kilka miesięcy temu wdałem się tu w dość zażartą debatę na temat pakietów antywirusowych. To jeden z moich ulubionych tematów, ponieważ mam w owej kwestii dość zdecydowane poglądy. Po krótkiej wymianie zdań, szybko przypomniałem sobie jednak, że zadeklarowani użytkownicy oprogramowania antywirusowego cierpią na taką samą przypadłość, jak fani laptopów HP. Nie umiem jej poprawnie sklasyfikować.