popularne tematy: oprogramowanie

Instalator OpenBSD: mikroskopijny wyjątek w morzu software'owej opuchlizny

Jak być może niektórzy pamiętają, poza zmywaniem naczyń w Redakcji, jestem też administratorem-wdrożeniowcem. Zajmuję się przygotowywaniem i obsługą platform automatycznych instalacji systemów Windows Server i Red Hat Enteprise Linux. Dotyczy to zarówno modeli bezstanowych (mądra nazwa na tępą kopię zawartości dysków), jak i - przede wszystkim - "bardzo stanowych", czyli nienadzorowanych instalacji sieciowych. Obrazy WIM, pliki odpowiedzi Kickstart, WSUS, Cobbler, pakiety MSI oraz RPM i tak dalej.

Blog Errata: Edytor Tekstów TAG

Parę słów na marginesie...

Gdy zacząłem pisać regularnie na blogu, miałem początkowo nadzieję, że uda mi się okresowo wracać do dawnych wpisów, poprawiać je i rozszerzać, korzystając z nowej, nabytej wiedzy, komentarzy użytkowników oraz własnych spostrzeżeń.

Silverlight – przepis na kiepską kopię umierającej technologii

Podczas instalacji starszych wersji Windowsów, lub podczas aktualizowania programu Internet Explorer, istniała możliwość wyboru instalowanych komponentów (przypominam, że żyjemy w czasach, w których owa opcja jest jedynie odległym wspomnieniem). Domyślnie zaznaczonymi elementami zawsze były kontrolki COM dla „Macromedia Shockwave” i „Macromedia Shockwave Flash”.

Oprogramowanie pozagrobowe: długa śmierć MS-DOS

Przez całą swoją „karierę akademicką”, od początku (pierwszy rok studiów) aż do jej schyłku (prowadzenie zajęć ze studentami), byłem napromieniowywany bezkrytycznie powtarzanymi bzdurami z zakresu, powiedzmy, informatyki użytkowej. Mimo, że lista jest niezwykle długa, wyróżnia się na niej jeden punkt, wyznawany przez szczególnie groźną grupę ludzi przekonanych o własnej kompetencji. Otóż dziesiątki razy mogłem usłyszeć, że Windows jest oparty o system MS-DOS.

Niedobre programy: oprogramowanie, które powinniśmy wreszcie porzucić

Mniej więcej za półmetkiem szkoły podstawowej, zostałem zawezwany do mojego (szalenie cynicznego) znajomego, celem reinstalacji systemu. Od wydania Windows XP minęło dopiero kilkanaście tygodni, a opinia na jego temat była druzgocąco niska. Odpadał zresztą z najważniejszego dla naszej grupy wiekowej powodu – „nie chodziły” na nim gry. A przynajmniej tak wszyscy twierdzili, więc nikt nawet nie próbował.

Plan maksimum: anulowane i nieukończone funkcje w systemie Windows na przestrzeni lat

Ostatnio podnosi się straszna afera, że kolejne kompilacje Windows 10 w ramach programu Windows Insider nie oferują nowych funkcji. Miesiąc temu informowano nas, że częstość publikowania nowych „buildów” wzrośnie, zgodnie z szalenie popularnymi żądaniami użytkowników. W praktyce darmowi betatesterzy otrzymali częstsze aktualizacje, ale wszelkie zmiany w nich są kompletnie niewidoczne dla użytkownika. Oczywiście, modyfikacje „pod maską” również wymagają przetestowania, aczkolwiek jest ono dalece mniej ekscytujące, niż praca z nowym produktem o widocznych zmianach.

Ciąg dalszy wdrażania Red Hatów — czyli o tym, jak nic nigdy nie działa tak, jak byśmy chcieli

Jakiś czas temu pisałem o wdrażaniu Red Hatów, a właściwie Fedory 21, na dużej liczbie komputerów (około 180). Ten pozornie bezbolesny i bardzo dobrze udokumentowany proces, okazał się być generatorem nieprzewidywalnych problemów, na które można natknąć się wyłącznie przez praktykę: żadną miarą nie dałoby się wydobyć ich z dokumentacji, ani zabezpieczyć przed takimi scenariuszami bez doświadczenia.

Piractwo kiedyś i dziś: rozwój techniki łamania zabezpieczeń

Z powodów technicznych musiałem schować artykuł planowany na ten miesiąc do szuflady. Ale już za tydzień wraca do mnie spora góra wywiezionego sprzętu i będę mógł wrócić do wpisu obiecanego jeszcze na HotZlocie. Tymczasem, dzięki komentarzom do mojego wpisu o Red Hatach, przypomniałem sobie o innym temacie, czyli crackerze KMS. Zanurkowanie w kolekcji abandonware skłoniło mnie do rozszerzenia tego zagadnienia, natknąłem się bowiem na obrazy dyskietek „zabezpieczonych przed kopiowaniem”. So, here goes.

Zapomniane cuda: polski edytor tekstów TAG

Ponownie w przeszłość

Zanim dostałem swojego pierwszego peceta, lat temu szesnaście, polowałem na książki informatyczne. Uczyłem się z nich "analogowo" obsługi wielu programów, dzięki czemu, gdy udawało mi się dopaść jakiś komputer, wykazywałem biegłość wtedy dość rzadko spotykaną u osobników w wieku jednocyfrowym.