popularne tematy: serwery

Ciąg dalszy wdrażania Red Hatów — czyli o tym, jak nic nigdy nie działa tak, jak byśmy chcieli

Jakiś czas temu pisałem o wdrażaniu Red Hatów, a właściwie Fedory 21, na dużej liczbie komputerów (około 180). Ten pozornie bezbolesny i bardzo dobrze udokumentowany proces, okazał się być generatorem nieprzewidywalnych problemów, na które można natknąć się wyłącznie przez praktykę: żadną miarą nie dałoby się wydobyć ich z dokumentacji, ani zabezpieczyć przed takimi scenariuszami bez doświadczenia.

Linux na poważnie – wdrażanie Red Hatów na skalę korporacyjną

Nakreślmy najpierw krajobraz: pracuję jako (młodszy) administrator na wyższej uczelni. Laboratoria komputerowe na wydziale są zdominowane przez Windows 7, stanowisk jest łącznie ponad 150. Mimo, że wiele osób twierdzi, że systemy są na nich instalowane ręcznie, z oczywistych powodów tak nie jest, to przecież szalenie czasochłonna i w dodatku małpia robota. Wdrażanie oprogramowania to nie jest nowe zagadnienie, rozwiązano ten problem lata temu. Obecność narzędzi instalacji nienadzorowanej jest dobrym kryterium odróżniania prawdziwych systemów operacyjnych od zabawek.