popularne tematy: hobby

Czas na następne podsumowanie braku nowości w Windows 10, czyli kolejne dwa tygodnie w programie Windows Insider

Dziwne to rzeczy dzieją się ostatnimi czasy. Człowiek chce całkowicie nieodpłatnie zamienić swój komputer w poligon doświadczalny wielkiej firmy, ale zwyczajnie się nie da. Wszystko przez to, że w programie Windows Insider od dłuższego czasu panoszy się stagnacja, choć powinny pojawiać się tam mało stabilne, wczesne wersje kolejnych dużych odsłon Windows 10. Problem w tym, że udostępniane tam obrazy są w zasadzie bezproblemowe (nuda) oraz pozbawione większych nowości (znów nuda).

Vivaldi — przeglądarka z ogromnym potencjałem

Kilka dobrych lat temu, gdy Firefox zaczął zwalniać (na bardzo długo przed głośną aktualizacją Quantum), zacząłem szukać alternatywy. Próbowałem Chrome'a, ale coś mi w tej przeglądarce nie pasowało... Jednym z powodów było to, że byłaby to kolejna usługa Google, którą używam, a wolałbym uniknąć sytuacji, gdy jeden podmiot wie o mnie wszystko. Inną sprawą była mała możliwość personalizacji.

Nostalgiczna zaduma — mój pierwszy telefon

Zapewne wiele osób odczuwa silny sentyment do swojego pierwszego telefonu komórkowego. Ja tak mam i trzymając w ręce Sony Ericssona, który dzierży miano tego „pierwszego”, wspomnienia bezlitośnie bombardują moją głowę. Trzymany w drugiej ręce smartfon wydaje się futurystycznym urządzeniem na tle tego nadgryzionego zębem czasu kuzyna.

Piractwo, a po co to komu? — dogrywka: gry na PC

Witam w moim dzisiejszym wpisie, którego tematem przewodnim będą po raz kolejny gry na PC. Jednak zanim przejdziemy do właściwej części kilka uwag organizacyjnych.

Zgodnie z obietnicą złożoną Wam w tekście Piractwo, a po co to komu? - ostatni koncert w mieście moja seria dotycząca legalnych sposobów na dostęp do kultury za pośrednictwem Internetu wcale się nie zakończyła i do czeka się aż trzech typów spin-offów.

Retromaniak: Atari Basic – fascynująca historia książki, którą kupowały setki tysięcy komputeromaniaków

Jeszcze na początku lat 80-tych komputery były w naszym kraju totalną abstrakcją. Pojawiały się sporadycznie w filmach z akcją osadzoną w przyszłości ("Seksmisja"), częściej jednak jako prześmiewcza anegdota (scena z inkasentem w "Misiu") niż namacalne urządzenia. Na żywo mało kto miał z nimi styczność. Nieliczne maszyny wykorzystywane były w wojsku, najbogatszych przedsiębiorstwach państwowych i na niektórych uczelniach. Szczęśliwców którzy posiadali własny komputer w domu było niewielu...