Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X
popularne tematy: internet

Zamrożeni w czasie

Oto i stało się! Nadszedł kres Firefoksa jakiego wszyscy znamy. Wraz z wersją 57, definitywnie przestały działać dodatki napisane z myślą o XUL/XPCOM. W praktyce oznacza to, że Mozilla lekką ręką wyrzuca do śmietnika cały dorobek swoich wiernych użytkowników – tak, bez wyjątku wszystkie dotychczasowe dodatki zamilkną na zawsze, a kto wie czy nawet nie zostaną skasowane. Holokaust nie ominął nawet skórek (tzw. „kompletnych motywów”).

W takim razie, czy nie lepiej przesiąść się na forki, np. Palemoon lub Waterfox? Moim zdaniem nie. Pierwszy pozostał w erze sprzed Australis (co dla wielu jest zaletą, szanuję, ponoć silnik rozwijają już niezależnie od Mozilli) i większość dodatków nie jest z nim kompatybilna. Drugiemu zwyczajnie nie ufam i też nie wiadomo

Apple Safari vs Google Chrome — no i zmieniłem przeglądarkę

Jeszcze do niedawna sądziłem, że jest to niemożliwe, ale okazało się, że jednak jest inaczej - da się zmienić główną przeglądarkę, nawet jeśli wcześniejszej używaliśmy od lat i pod wieloma względami byliśmy nią zadowoleni. Korzystałem w taki sposób z Google Chrome, zarówno do użytku osobistego jak i do pracy, bo okazywał się uniwersalnym wyborem pełnym przydatnych opcji i możliwości łatwego rozbudowania za pomocą aplikacji oraz dodatków. Nie każdemu musiał odpowiadać, ale mi odpowiadał. W ostatnim czasie dokonałem jednak zmiany na Safari. Co prawda powody nie były niesamowicie odkrywcze, ale i tak postanowiłem podzielić się wrażeniami i tym, co mi się w tej przeglądarce podoba.

Jak skutecznie pozbyć się klientów?

Częstokroć obecne w świecie aplikacji mobilnych reklamy mogą stanowić dość kontrowersyjny temat, głównie z uwagi na - nie tak łatwy do uzyskania - delikatny balans pomiędzy potrzebą stosowania reklam w celach generowania przychodu, a komfortem użytkowania aplikacji, czy etyką w relacji z użytkownikiem. Świeży incydent dot. jednego z bardziej popularnych programów świetnie ilustruje, jak łatwo "strzelić sobie w stopę" - skutecznie zniechęcając do swego produktu rzesze klientów.

Rzecz tyczy się jednego z najpopularniejszych programów pocztowych dla systemu Android: AquaMail. Ten program zdobył Mą przychylność dłuższy czas temu - oczarowując bogactwem możliwości oraz opcji personalizacyjnych. Doceniałem również, iż przez długi czas był dostępny nawet dla dość już starszych wydań Androida (2.2 - na stronach z archiwalnymi wydaniami programów pewnie nadal da się wyszperać odpowiednią wersję). Istotnym może być również, iż gros funkcji AquaMaila można było otrzymać za darmo - na potrzeby płatnej wersji przeznaczono tylko pewne bardziej wyspecjalizowane, których braku wielu użytkowników nie odczuje.

Co ciekawe, jeżeli chodzi o reklamy, w

Cloud Rot, czyli jak z telefonów uchodzi dusza

Bezchmurne dzieciństwo

Należę do ostatniego pokolenia, które było zmuszone rozmawiać ze sobą na podwórku, zamiast grać w Angry Birds. Na szczęście jest to również pokolenie, które miało już odtwarzacze MP3 i nie musiało słuchać o zawałach serca i mszach świętych, jadąc z Grażynami autobusem. Oznacza to, że swój pierwszy telefon otrzymałem późno, i nie był to smartfon, bo smartfonów, powiedzmy, nie było (co jest nieprawdą, ale o tym za chwilę). W powszechnym użyciu rozplenione były urządzenia w najpełniejszy i bolesny sposób wypełniające definicję określenia „telefon komórkowy”. A więc aparacik był przeznaczony głównie do dzwonienia, SMSy wysyłaliśmy wyłącznie do rówieśników (nie znoszę tego słowa), bo tylko oni zdawali się rozumieć, jakim błogosławieństwem jest nie musieć słyszeć czyjegoś głosu. Internet niby działał, ale był afunkcjonalny i porażająco drogi, strony w formacie WML stanowiły wszakże egzotyczną rzadkość. Raz w miesiącu można sobie było najwyżej pobrać pocztę przez wbudowanego klienta. Niektóre wyższe modele miały wbudowany aparat fotograficzny (bez lampy), pozwalający ukradkiem robić zdjęcia tyłka koleżanki z klasy, gdy przyszła w nowych spodniach.

Retromaniak: Widzisz synku? Tak wyglądał fax/modem

Tak dawno i tak niedawno. Jeszcze na początku tego stulecia łączyłem się z Internetem przy pomocy fax/modemu pracującego z oszałamiającą prędkością 56.000 bitów na sekundę, czyli 0,056 Mbps.

Dziś dostęp do Internetu jest tak oczywisty jak telefon, prąd, czy woda. W dużych miastach możemy przebierać pomiędzy ofertami różnych operatorów, którzy prześcigają się prędkościami swoich łączy. 300 Mbps od Orange, 250 od UPC, a może 900 od Netii? Trochę gorzej gdy ktoś mieszka w małym miasteczku lub na wsi, ale i tam praktycznie zawsze jest jakaś opcja połączenia się z Internetem - czy to leciwą Neostradą 10 Mbps po kablu telefonicznym, czy też po prostu za pośrednictwem sieci komórkowej, choćby pracowała ona tylko trybie EDGE.

Tymczasem jeszcze w pierwszej połowie lat 90-tych ub. wieku dostęp do Internetu w domu był totalną abstrakcją. Dopiero w 1996 roku nastąpił przełom, kiedy to Telekomunikacja Polska uruchomiła numer dostępowy 0202122, dzięki czemu powszechnie otwarty został dostęp do Internetu. Powszechnie... o ile ktoś posiadał w domu linię telefoniczną, gdyż połączenie nawiązywało się wdzwaniając na ten numer przy użyciu modemu. Obecnie ciężko w to uwierzyć, ale w tamtych czasach linia telefoniczna nie była oczywistością.

[RETRO] Prosiak — ciekawy polski backdoor

Podczas ostatniego przeglądania pudeł z "przydasiami" zawierającymi elektronikę natrafiłem poza takimi skarbami jak akcelerator 3Dfx VooDoo na dysk Seagate 810MB kupiony w 1996 roku - wtedy to była całkiem konkrenta pojemność:Napęd ten służył mi jako główny dysk przez blisko dwa lata, aby po tym czasie zostać zastąpionym przez demona pojemności (2.1GB) a sam wylądować w tzw. szufladzie:

- przyjdziesz do mnie z dyskiem?- a jaką masz szufladę - OPTIMUS, czy ADAX?(#gimbynieznaja)
Wracając do tematu. - dysk udało mi się podpiąć przez adaptor IDE<-->USB. Nie spodziewałem się za dużo, gdyż pudło przeżyło i jego zawartość sporo, łącznie ze sporymi przeciążeniami (rzucanie) skończywszy na przechowywaniu w temperaturach różniących się czasem o 50-60 oC (mrozy, lub rogrzany w lecie strych). Zagrzechotało ramię głowicy, zapowiadało się nieźle - S.M.A.R.T.

DobryBackupBloga — aplikacja do szybkiej archiwizacji wpisów blogowych

Nowy blog zbliża się wielkimi krokami. Zapewne w październiku będziemy cieszyli się zarówno nowymi blogami, jaki i aplikacją mobilną, a może również odświeżeniem portalu.

Z tego co zapowiada Lisek blog przejdzie gruntowny remont, łączenie z nowym formatem wpisów blogowych (zniknie bbcode). Może to właśnie dobry moment, aby każdy bloger zbackupował własne wpisy z bloga. Oczywiście ręczne kopiowanie wpisów i pojedynczych grafik nie ma sensu (ja mam ich 200!). Stąd też na potrzebę tego zadania napisałem aplikację do backupowania wpisów blogowych i tak powstał...

DobryBackupBloga

Aplikacja przeznaczona jest dla osób posiadających blog na portalu dobreprogramy.pl. Służy ona do archiwizacji wpisów blogowych na lokalnym dysku użytkownika. Przenoszone są wszystkie opublikowane wpisy blogera wraz z grafikami.

Link do pobrania: dobryBackupBloga

Konfiguracja

Konfiguracja programu jest bardzo prosta. Wystarczy w dołączonym pliku do aplikacji cfg.cfg uzupełnić następujące parametry:

login password imgUlrNewPrefix blogUlrOldPrefix blogUlrNewPrefix

Cubot x18- chińczyk z ekranem 18:9

Odkąd Samsung wypuścił Galaxy S8, a LG G6, smartfony z ekranem o proporcjach 18:9 zyskują na coraz większej popularności. Dobrym przykładem producentów idących za tym trendem jest Cubot którego najnowszy smartfon x18 dostępny jest właśnie w przedsprzedaży. Główną innowacją jest w przypadku tego modelu jest ekran IPS o rozmiarze 5.7 cala o proporcjach 18:9, i rozdzielczości 1440*720px. X18 wyposażony będzie ponadto w dwa bardzo dobre aparaty, główny o rozdzielczości 16MP firmowany przez SONY, oraz przedni do selfie od Samsunga. Sercem X18 ma być układ MTK6737T Quad Core 1.5GHz z 3GB pamięci RAM na pokładzie, oraz 32GB pamięci ROM przeznaczonej na dane. Ponadto X18 ma mieć czytnik linii papilarnych, który już chyba stał się standardem, oraz Android 7.0. Całość dostępna będzie prawdopodobnie za około 150$, ale od 11 do 15.09 dostępny jest w przedsprzedaży za 160$, a pierwsze 10 egzemplarzy dostępne były za zaledwie 60$, ale jak się łatwo spodziewać te rozeszły się w ciągu pierwszych sekund.

Włamanie na śniadanie czyli jak (przez chwilę) zostałem spamerem

Aby utrzymać kilka domen i związane z nimi serwisy www, korzystam z zewnętrznego hostingu - lokalizacja nie jest tutaj istotna, dość powiedzieć, że na jednej z domen funkcjonuje też poczta z której, rzadko bo rzadko, ale jednak korzystam. Jakoś nigdy nie "podpiąłem" jej ani do żadnego mailera ani też nie zrobiłem przekierowania. Ot raz na jakiś czas (powiedzmy raz w miesiącu) "odpalałem" squirrel maila i sprawdzałem co tam wpadło.

Najczęściej bywało pusto, czasami zdarzył się jakiś zabłąkany newsletter aż tu pewnego dnia jak nie j..... ;) Loguję się do "wiewióry" i oczom własnym nie wierzę - skrzynka, która niezmiernie rzadko widywała mejle, teraz pęka w szwach!

Ponad 21tyś wiadomości, same systemowe o braku możliwości dostarczenia korespondencji. Miałem świadomość, że to włamanie i w pierwszym odruchu pomyślałem o haśle do tej nieszczęsnej poczty - no cóż, szybko uruchomiłem DirectAdmin i zmieniłem stare hasło choć nie było wcale takie łatwe. No ale od czegoś trzeba było zacząć.

Przelogowałem się aby zobaczyć czy "zwrotki" nadal spływają na to konto i, niestety, poprawy nie było. Liczba wiadomości cały czas rosła. Gwoli ścisłości - była to każdorazowo wiadomość o temacie:

DOOGEE BL5000, oraz BL7000- atak ogromnych baterii

Nie tak dawno jeszcze opisywałem na swoim blogu GT6000, smartfon wyposażony był w ogromną wbudowaną baterię o pojemności 6,000 mAh. Minął nieco ponad miesiąc od jego publikacji, a na rynku robi się coraz ciekawiej, okazuje się bowiem, że poza wyścigiem producentów na megaherce, i gigabajty doszedł nam kolejny, na pojemność baterii. Swoje trzy grosze w tej kwestii postanowił dorzucić DOOGEE wypuszczając na ryek dwa modele które chyba mają GT6000 uzupełnić, albo osaczyć. DOOGEE BL5000 o pojemności baterii 5,050 mAh, oraz BL7000 o pojemności... 7,060 mAh. Obie pozycje wyglądają interesująco dla kogoś kto zarówno nie potrzebuje, aż 6,000 mAh, jak również dla kogoś kto potrzebowałby czegoś większego. Według danych podanych przez producenta, BL7000 miałby działać w trybie czuwania nawet miesiąc, lub pozwolić na 20 godzinne oglądanie filmów HD, jeśli okazałoby się to prawdą, to wynik robi wrażenie. Duża bateria wcale nie musi oznaczać długiego ładowania, obie słuchawki wspierają tryb szybkiego ładowania dołączoną łądowarką 12V-2A, która pozwala na naładowanie baterii do 40% pojemności w 20 minut.