Trwa konkurs "Ogól naczelnego", w którym codziennie możecie wygrać najnowsze maszynki systemowe Hydro Connect 5 marki Wilkinson Sword.

Więcej informacji
Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X
popularne tematy: internet

Mozilla Firefox — nocny psikus

Witam państwa na dość specyficznym żarciku, czy też pewnym symbolicznym teatrzyku jaki prezentuje nam Mozilla w nocnych wersjach Firefoxa.

Mianowicie co update od jakiegoś czasu zmienia się ikona aplikacji, aktualnie jest to feniks.Tak właśnie owy feniks jeśli kojarzycie fakty historyczne może być nawiązaniem do dawnej nazwy przeglądarki, która była zmieniona - takie tam kwestie praw autorskich, ale to także symbol odradzającej się przeglądarki po przegranej wojnie z IE, po której powstał Firefox niczym feniks z popiołów i pogrzebał IE.

Czyżby Mozilla aż tak duże nadzieje wiązała z nowym lisem, fakt że jest teraz lżejszy w nocnej wersji i coraz to szybszy jest widoczny gołym okiem, główna wada lisa znika, ale czy to nie są złudne nadzieje w obliczu wręcz monopolu Googla. Czy użytkowników obchodzi to, skoro mają chrome, którego siłą jest także synchronizacja i aplikacja mobilna a tam lisa nie ma.

Może zamiast walczyć o rynek komputerów osobistych , lisek powinien zawalczyć o androida, w świecie w którym ruch sieciowy zaczyna i już jest w pewnych aspektach większy na urządzeniach mobilnych i ta tendencja będzie się tylko zwiększać, tam powinny być zmiany.

Repeater kontra Transmitery sieciowe TP-Linka

Krótki wstęp i motywacja

W moim mieszkaniu router musi stać w salonie, ponieważ właśnie w tym miejscu Orange najbliżej miało do swoich światłowodów. Nie chciałem ciągniętych przewodów po całym mieszkaniu, więc zrezygnowałem z opcji posiadania routera w pobliżu biurka. Wybrałem internet o prędkości 300 Mb/s z najnowszym FunBoxem 3 (Wi-Fi w paśmie 2,4 i 5 GHz i wspiera v802.11ac). Szybko się jednak przekonałem, że prędkość znacząco spada w innych pomieszczeniach. Pełną prędkość mogłem osiągnąć tylko stojąc obok routera lub korzystając z przewodu.

TP-Link RE210

Moim pierwszym pomysłem było zainstalowanie repeatera. Jako, że Wi-Fi pracujące w standardzie n oferuje maksymalną prędkość do 100 Mb/s (korekta po komentarzach: teoretycznie standard n może działać z prędkością do 600 Mb/s, jednak mi nigdy nie udało się przekroczyć 100 Mb/s) szukałem czegoś z 5 GHz i wsparciem standardu ac. Wybór padł na urządzenie TP-Linka RE210. Z ważniejszych parametrów urządzenia warto wymienić:
  • Gigabitowy port Ethernet x 1,
  • Praca w paśmie 2.4 (do 300 Mb/s) i 5 Ghz (do 433 Mb/s),
  • Antena zewnętrzna x 2,
  • Możliwość wyłączenia diod.

Czy UPC jest takie złe? Punkt widzenia zależy od punktu… zwrotnego w obsłudze klienta

Odkąd pamiętam korzystam z usług UPC. Od 10 lat mam umowę na siebie. Były lepsze i gorsze okresy w jakich zdarzyło się mi korzystanie z usług UPC. Przechodziłem kilka awarii, problemów z każdą z usług, reklamacji, kłótni z konsultantami, etc.

Gdzieś od ok. 2 lat zauważyłem nieco lepsze, żeby nie powiedzieć inne, podejście do klienta. Mogę opowiedzieć dość sporo na własnym przykładzie ponieważ wiele rzeczy dość znacznie zmieniło się. Nie wiem czy wpływ rynku czy po prostu spadek cen usług spowodował większe możliwości konsultantów co skutkuje lepszymi usługami, co przekłada się na satysfakcje klienta.

Każdy kto ma w domu pakiet usług od jednego dostawcy chciałby aby ten dał jak najlepsze warunki za kwotę przystępną, zwaną, najniższą z możliwych. Dlatego często używa się podczas rozmów z konsultantami określenia „skoro nie macie nic ciekawego do zaproponowania to wypowiadam umowę i idę do konkurencji gdzie dostanę lepsze warunki”. W moim przypadku raczej nie znalazłbym nic lepszego na chwilę obecną i poniekąd jestem skazany na UPC. Ale czy to źle? Nie żebym chwalił ich za wszystko i robił sobie ołtarzyk z ich logiem i modlił się za to szczęście jakim jest dostępność ich usług.

Ściany znikają – czyli Synology router RT2600ac

W ramach akcji testowania sprzętu Synology, trafił do mnie router RT2600ac. Miałem go krótko, tylko kilka dni bo tak ułożył się harmonogram testów. To jednak wystarczyło, żebym go polubił, bardzo. Zapraszam do lektury.

Wygląd

Synology RT2600ac to następca routera RT1900ac. Kiedy wyciągałem go z pudełka od razu poczułem w dłoni jego ciężar i zwróciłem uwagę na rozmiary. Nie ma co ukrywać - jest duży. Razem z przykręconymi antenami, ma szerokość prawie 37 cm. Oprócz tego, że jest większy i cięższy, od swojego starszego brata różni się także tym, że nogi ma na stałe. Nie można ich odkręcić, co może być pewnym utrudnieniem kiedy postanowi się go powiesić na ścianie.

Router ma dwa gniazda USB i jedno gniazdo na kartę pamięci w formacie SD. Wbrew pierwszemu wrażeniu, położenie slotu na kartę pamięci nie utrudnia jej wkładania i wyciągania:

Dwa gniazda USB to bardzo przydatna sprawa.

Przejmij inicjatywę i zrób różnicę

Na polu oprogramowania czasem mamy do czynienia z zaskakującą sytuacją, kiedy to porzucany jest rozwój bardzo wartościowych narzędzi - lub też kiedy dany program, dotychczas trzymający poziom, schodzi niebezpiecznie "na manowce". Wówczas - o ile nie mamy do czynienia z tzw. wolnym oprogramowaniem (nad którym może pracować każdy, a więc jeśli nawet ktoś go porzuci lub poprowadzi w nieodpowiadającym Tobie kierunku - możesz przejąć pałeczkę i wziąć go pod Własne skrzydła) - zwykle pozostaje pogodzić się z faktem. Czasem jednak również i w przestrzeni nie-wolnego oprogramowania wyłaniają się bohaterowie.

Wiele procesów Firefoksa – test bardziej niż amatorski

Słowem wstępu

Ostatnio stałem się, przynajmniej przez chwilę, szczęśliwym użytkownikiem blaszaka. Nic specjalnego, typowy komputer biurowo-domowy. Trafił do mnie na przechowanie, z uwagi na remont mieszkania u rodziny. Postanowiłem wykorzystać go do testów Firefoksa 54. Przede wszystkim dlatego, że kolejna wersja ma być „przełomowa” pod względem „zużycia” pamięci. Interesował mnie wpływ wieloprocesorowości na wydajność liska. Jak przystało na zwykłego użytkownika, przeprowadzone testy są amatorskie i bazują na moich odczuciach, i to bardzo subiektywnych.

Jak wyglądała procedura testowa

Testowany obiekt: Firefox 54Platforma systemowa: Windows 10 Home (wiadomo, że aktualny)Platforma sprzętowa: komputer klasy PC, 8 GB ramu, HDD 500 GB 7200, Nvidia GT 730

Zaplanowałem sobie procedurę, która przewidywała po 2 identyczne scenariusze dla ustawienia z jednym procesem i dla ustawienia z włączoną wieloprocesorowością (zalecane przez Mozillę 4 procesy).

A gdy nikt nie patrzył, wyłączono MSN

Matko jedyna, jak gorąco. I jak tu pisać.

Gdy kładę się spać po kolejnej późno-wieczornej grzebaninie elektronicznej, porzucone urządzenia mszczą się na mnie, nie dając mi spać. Bezowocne, a często nędznie uzasadnione próby jednoczesnego instalowania LineageOS, szyfrowania tabletu i aktualizacji wersji Insider Preview na zapomnianej Lumii doprowadzają do stanu, w którym żadne z urządzeń nie działa do końca poprawnie, ale każde co kilka chwil hałasuje. Wszak na wszystkich „w miarę działających” urządzeniach instaluję Skype’a i Facebook Messengera – jedyne pozostałe mi komunikatory, z których korzystają znajomi. Późnym wieczorem zawsze okaże się, że zapomniałem wyciszyć powiadomienia na co najmniej jednym z urządzeń. Albo nie odwróciłem któregoś plecami do góry, przez co rozświetla nocą pokój krwistoczerwoną, mrugającą okresowo diodą.

Nie mam szczególnych oporów przed poznawaniem nowych narzędzi komunikacyjnych, tak długo, jak jestem w stanie naprędce złożyć zdecentralizowaną i zaszyfrowaną OTR alternatywę (a jeszcze mogę, wszak specjalizujemy się w zupełnie innej formie państwa policyjnego, niż np. obecna, i zapewne przyszła, Wielka Brytania). Stąd też dość prędko porzuciłem archaiczne, frustrujące i drogie SMSy.

Lajkomania, czyli jak to portalowa moda kreuje mechanizmy ludzkich zachowań

Tematem tej eksplikacji będzie analiza lajkomanii, która już od dobrych 8 lat stała się wyznacznikiem popularności wszelakich postów ukazujących się na portalach społecznościowych. Zarówno tych pomniejszych, jak i o zasięgu globalnych. Aby dogłębnie wyeksponować, jak bardzo lajkomania przeniknęła w sferę ludzkich oddziaływań. Zacytuje komentarz jednego z użytkowników dobrychprogramów, który notabene dostał rekordową liczbę lajków:

Mam dziewiętnaście lat i przeraża mnie rosnący internetowy ekshibicjonizm mojego pokolenia. Pogoń za followerami, lajkami i serduszkami, nieustanna próba pokazania się z jak najlepszej strony, wręcz traktowania się jak towar na wystawie. Czasem mam wrażenie, jakby przez wpływ internetu na społeczeństwo, niektórzy ludzie nie żyli już dla siebie, ale po to, aby zaimponować komuś innemu, przykładowemu randomowi po drugiej stronie skrętki - komentarz na DP Kavelach

Jakże dobitnie te słowa piętnują pojęcie lajkomanii — mechanizmu zachowań, który jeszcze dekadę temu nie miałoby racji bytu. I chociaż takie określenie, jak lajkomania, w języku polskim oficjalnie jeszcze nie występuje.

Czego (ważnego) nie wiedziałem o GMailu?

Jakiś czas temu odkryłem zalety obsługi poczty przez IMAP. Generalnie jestem zachwycony tym konceptem, który oszczędza mnóstwo pracy dzięki wpisywaniu się w powszechny dziś trend synchronizacji.

Poczty GMail używam od lat. Od dłuższego czasu miałem niepokojące wrażenie, że GMail potrafi odnajdywać wiadomości... których nie ma, a konkretniej - nie powinno być, gdyż byłem (prawie) pewien, iż usuwałem je ze skrzynki odbiorczej.

Szereg razy ignorowałem jednakowoż to wrażenie, choć odczucie pointrygowania pozostało. Czasem zdobywałem się na eksperyment, usuwając daną wiadomość również z kosza - a GMail nadal potrafił ją znaleźć, jeżeli tylko wpisałem odpowiednią frazę w polu wyszukiwania na ekranie poczty. Zadziwiające.

Początkowo próbowałem znaleźć w owych "wiadomościach-widmach" jakieś informacje o tym, gdzie są przechowywane (miałem nadzieję na jakiś dopisek o lokalizacji) - bezskutecznie. Na jakiś czas odłożyłem jednak tą zagadkę...

Ponownie zmotywowany poczułem się dopiero wtedy, gdy odczułem kuszącą ambicję gruntownego oczyszczenia Swojej skrzynki w duchu tzw.

Byłem kiedyś fanbojem Google…

Witajcie. Ponieważ jest to pierwszy mój wpis na tym blogu, pozwólcie że się przywitam i napiszę coś o sobie. No więc nazywam się Marcin, mam niecałe 24 lata i interesują mnie różne tematy związane z IT, jak np. webmastering, social media czy alternatywy popularnych rozwiązań największych firm technologicznych. Mój blog będzie w głównej mierze traktował właśnie o tym ostatnim. W tym wpisie postaram się Wam wyjaśnić, dlaczego obrałem sobie taką właśnie tematykę.

Warto wspierać słabszych

Jakiś czas temu byłem „fanbojem” Google'a. Starałem się korzystać z rozwiązań tej właśnie korporacji zawsze, kiedy była ku temu okazja – m. in. zamieniłem pocztę Outlook.com na Gmaila, a jakiś czas później usunąłem swoje konto Microsoft oraz Skype. Mało tego, Microsoftu zacząłem, generalnie rzecz ujmując, unikać.

Przyczynił się do tego pewien serial telewizyjny, pt. „Prawdziwa historia Internetu”. To właśnie tam poznałem historię popularnej niegdyś przeglądarki Netscape Navigator – oraz tego, w jak brutalny i bezduszny sposób zamordował ją (bo inaczej się tego nazwać nie da…) Microsoft, swoim badzIEwiem. Oliwy do ognia dolał drugi odcinek, opowiadający m. in. o powstaniu Google:…a konkretniej słowa, które padły w nim pod koniec:

Gratulacje!

znalezione maszynki:

Twój czas:

Ogól Naczelnego!
Znalazłeś(aś) 10 maszynek Wilkinson Sword
oraz ogoliłeś(aś) naszego naczelnego!
Przejdź do rankingu
Podpowiedź: Przyciśnij lewy przycisk myszki i poruszaj nią, aby ogolić brodę.