Trwa konkurs "Ogól naczelnego", w którym codziennie możecie wygrać najnowsze maszynki systemowe Hydro Connect 5 marki Wilkinson Sword.

Więcej informacji
Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X
popularne tematy: linux

Zostać kafelkarzem

Drogi czytelniku, kiedy ostatnio zastanawiałeś się nad tym ile w życiu potrzebujesz? Czy posiadasz rzeczy które są zbędne? Czy masz bałagan w pokoju? A co z Twoją przestrzenią życiową? Nie jest zawalona nie potrzebnymi rozpraszaczami? Zanim zaczniesz się sprawdzać pasek z adresem URL, już Cię uspokajam to nie żaden manifest life stylowy, nie będę propagował żebyś się zmienił dla dobra ludzkości, rozdał swój dorobek i zamieszkał w chatce z patyków. Opowiem Ci o czymś co dawna nie dawało mi spokoju, i po tej jednej zmianie zaznałem spokoju ducha.

Poproszę Cię abyś teraz spojrzał w lewy lub prawy górny róg ekranu i poszukał wzrokiem trzech piktogramów najczęściej krzyża, kreski i kwadratu lub kółka. Jeżeli ich nie widzisz to możliwe że jesteś częścią ery postPC i myszy to masz w piwnicy a keyboard to taki instrument z wiejskiego wesela, w takim przypadku nie ma dla Ciebie ratunku. Możliwe też po prostu przeglądasz to na urządzeniu mobilnym ale jak każdy cywilizowany człowiek masz maszynę i386/amd64 więc proszę oczami wyobraźnie przypomnij sobie jak wyglądają na twojej wspomniane piktogramy. Proszę naciśnij ten odpowiedzialny za zminimalizowanie okna i zastanów się co widzisz.

Dekada z pingwinem, czyli jak zostałem komputerowym hipsterem

Jestem Adrian i od 10 lat używam Linuxa na swoich komputerach. Mam 24 lata, więc gdy miałem lat 14 stałem się odmieńcem świata IT. To chyba pod paragraf podpada, nie?

*nasz bohater słyszy pomruki współczucia innych uczestników, siedzących w tym samym kółku, gdzieś na spotkaniu Niedoszłych Adminów*

No bo jak można nie używać Windowsa. No jak? Każdy przecież gra. Każdy używa fotoszopki. Każdy…Otóż nie każdy.

Długo zastanawiałem się, jakie wnioski nasuną mi się po 2, 5 a może 8 latach używania tego systemu.I wiecie co?

Żadne.

Tak samo, jak po 10 latach. Żadne wnioski niosące cokolwiek „wooooooow”. Tutaj nie było i nie będzie miejsca na fajerwerki. Czysty, podyktowany własną wygodą, ekosystem.

No ale jak to ekosystem? I gdzie wygoda?

Odnoszę wrażenie, że niemal każdy, kto dowiaduje się, że używam Linuksa od dekady (no niebawem minie, raptem kwestia tygodni), spodziewa się, że go oczaruję w jakiś sposób tym faktem. Może nawet nieświadomie, ale taka odmienność - jak i każda - budzi nawet nieświadome emocje.

Richard Stallman — wywiad

Richarda Stallmana kojarzyć będą najpewniej przede wszystkim entuzjaści GNU/Linuxa. Lata temu, zanim dowiedziałem się o Jego istnieniu, sądziłem iż twórcą tego systemu był Linus Torvalds. Później poznałem całą historię, w tym główne zaskoczenie nie tylko tym, kim jest Richard w kontekście GNU/Linuxa, ale i tym kim jest poza nim. Okazało się bowiem, iż znacząco wybiega poza sferę aktywności komputerowego geeka, głosząc dość zaskakujące, dla wielu kontrowersyjne poglądy - w których przedstawia zupełnie nowe postrzeganie rzeczy do których od dawna zdążyliśmy przywyknąć; kwestionuje oczywistości, poddając je w poważną wątpliwość.

Pomimo tego, iż dla części osób Jego perspektywa może wydać się radykalna i idealistyczna, zdecydowanie potrafi dawać do myślenia. Zwraca uwagę niezłomna konsekwencja oraz spójność i stanowczość w Jego przekazie - jak również prostota i przystępność (pomimo tak głębokiego zakorzenienia w komputerowym świecie potrafi przekazywać treści przystępnie dla laika).

Co jeszcze ciekawe, tematyka którą porusza nie zamyka się tak naprawdę w obrębie świata oprogramowania - wychodząc znacznie poza

KDE neon, czyli jak przeprosiłem się z Ubuntu

O moich doświadczeniach z Linuksem słów kilka

Od lat moim głównym - i jedynym - systemem operacyjnym jest któraś z dystrybucji Linuksa. Po okresie "skakania" z dystrybucji na dystrybucję "osiadłem" na dłużej na Paraboli (pochodna Archa), Chakrze i - najdłużej, ok. dwóch lat - Gentoo. (Swoją drogą: przed wypróbowaniem Gentoo uważałem, że trzeba mieć niesamowicie duże wymagania albo coś z głową, żeby kompilować każdy pakiet w systemie. Może napiszę kiedyś post o tym, że to wcale nie jest takim szalonym pomysłem jakim się wydaje.)

Gdzie w tym wszystkim Ubuntu?

Najpopularniejsza dystrybucja, baza dla dziesiątek(setek?) innych. Ta, od której ja i wielu innych zaczęło swoją przygodę z alternatywnymi systemami operacyjnymi. Nigdy nie zagościła u mnie na długo. Wielokrotnie próbowałem się do niej przekonać, zarówno w wersji "oryginalnej" jak i w niezliczonych wariantach, oficjalnych i nieoficjalnych. Jedynie doświadczenia z Elementary OS, na którym przesiedziałem gorące tygodnie przed sesją i w jej trakcie, pozostawiły po sobie miłe wspomnienia.

Ubuntu - stabilna baza, łatwy dostęp do każdego programu, ogromna społeczność. To po prostu powinno działać dobrze.

DS416j vs VPS od Aruby za 4zł przez pryzmat kosztów

co się bardziej opłaca?

Oczywiście - jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniążki.Zarówno o te, które musimy wyłożyć "na start" jak i te, które pompować będziemy systematycznie, aby magazyn danych utrzymać przy życiu.

Jak zwykle źródłem inspiracji jest potrzeba. Potrzeba inna dla każdego, odmiennego człowieka i/lub instytucji. Opowiem czym kierowałem się przy testowaniu i wdrażaniu autorskiej może prowizorki, może kombinatoryki oraz czym przy zabawie z NAS'em DS416j.

cele...

Konkretnie za cel obrałem utworzenie puli magazynowej do:1) przechowywania pamiątek typu fotografie, materiały wideo,2) przechowywanie obrazów kopii zapasowych systemów operacyjnych komputerów,3) przechowywanie i synchronizacja dokumentów, których używam w domu i pracy,4) przechowywanie obrazów systemów telefonów - mojego i mojej lepszej połowy,5) możliwie niskie koszty utrzymania.

DS416j — ciekawy, czterozatokowy, budżetowy NAS od Synology

Słowem wstępu...

Po dłuższej absencji blogowej na DP wznawiam pisanie poniekąd podyktowane otrzymaniem do testów (podziękowania dla redakcji) urządzenia od Synology, model DS416j.NAS dojechał do mnie w komplecie z czterema dyskami SSD Seagate'a o pojemności 480GB każdy. W pudełku po otwarciu pojawił się przewód zasilający i krótka instrukcja dla web'owego startup'u panelu konfiguracyjnego urządzenia dla niezaawansowanych użytkowników. Nie wiedzieć czemu nie znalazłem przewodu RJ-45 i nie wiem czy w zestawie go po prostu nie ma, czy ktoś zapomniał dorzucić. Naturalnie mam swoje i zaraz po skompletowaniu wszystkiego przystąpiłem do instalacji, która wbrew założeniom do całkiem prostych nie należy i mam tu na myśli kwestię instalacji dysków do zatok, ale o tym później. Dodam, że moje katowanie NASa szło w kierunku niekonwencjonalnych dla NASa rozwiązań (chciałem połknąć benefity kompaktowości, niskoprądożerności, backup'u i synchronizacji niekoniecznie używając i omawiając dodatki pakietowe typu PhotoStation, czy rzeźbić kolejny wpis na temat dobrodziejstw rSync, bo zainteresowani tematem na pewno wiedzą o nich więcej niż byłbym w stanie napisać.

Synology DS216Play — pierwsze wrażenia i wstępna konfiguracja

Zabierałem się do debiutanckiego wpisu blogowego na DP już od pewnego czasu, ale jakoś nigdy to nie nastąpiło. Tym razem się udało, a wszystko przez konkurs blogowy zorganizowany przez DobreProgramy we współpracy z Synology, dzięki któremu mogłem pobawić się urządzeniem DS216Play.

Ponieważ z NASami mam styczność już od ładnych paru lat, to postaram się aby ten wpis poprowadzić drogą użytkownika, który ma konkretne oczekiwania. Zamiast więc podawać mnóstwo tabelek z wynikami testów syntetycznych, podam to do czego testowane urządzenie się nadaje, a do czego nie, oraz jakie są moje odczucia z testów tego NASa.

Tworzymy własne przewodniki (wizardy)

W systemach GNU/Linux jest moc niewykorzystanych narzędzi konsolowych. Dochodzi do tego, że narzędzia GUI są często nakładką na narzędzia konsolowe. Dzieje się tak z powodu obrania drogi na skróty przez autorów tych narzędzi GUI, bo zamiast uczyć się nowych rzeczy i powielając już istniejące rzeczy, odwołują się jedynie do poznanej wiedzy o jakimś programie konsolowym. Jednak, to moim zdaniem, wciąż za dużo, by przeciętny zjadacz chleba mógł sobie pozwolić na tworzenie własnych przewodników. A są one potrzebne, gdyż nie każdy chce korzystać z emulatora terminala.

Początki drogi do oświetlenia ścieżki początkującym

Pierwszym narzędziem, które miało służyć do ochrony systemu użytkownika, a także do łatwego korzystania z pomocy na forach internetowych był partnership. Ten mały program miał działać w podobny sposób do explain shell, który wtedy jeszcze nie istniał. Mianowice, ktoś na forum publikuje skrypt programu partner, partner tłumaczy go do postaci zrozumiałej przez simpleshell (interpretera poleceń okrojonego, by być maksymalnie bezpiecznym), lecz przed uruchomieniem simpleshell, wyświetlał listę poleceń do wykonania przez simpleshell, listę plików otwieranych lub modyfikowanych, opis każdego polecenia i pliku.

Co kryje się w Najmroczniejszym Lochu? — Darkest Dungeon (Tuxedo Gaming cz.2)

Jako pierwszą rekomendację zamieszczam grę Darkest Dungeon. Wiem, wielu z Was odwróci głowy ze względu na to, że jest to gra Indie. Jednakże twórcy postarali się wydając ten tytuł, że nie sposób znaleźć zbyt wielu uchybień z ich strony. Z przyjemnością mogę powiedzieć, że śledziłem poczynania developerów - Red Hook, od pierwszego dnia pojawienia się gry na KickStarterze. Od początku mieli jasno postawiony plan, większość assetów gotowych i część gry stworzonej. W jeden lub dwa dni przekroczyli swój pułap finansowy określony w swoich wymaganiach. Jakość jaką przedstawili podczas kampanii rzadko kiedy mogła się z tym równać.

W Darkest Dungeon wcielamy się we właściciela ziemskiego, który chce przywrócić świetność swojemu rodowi. Ziemie jego przodków nawiedziły stworzenia wyjęte, lub przypominające te z książek Lovecrafta. Zarządzamy naszymi ekspedycjami w których mogą się znajdować maksymalnie cztery osoby, wykupujemy prowiant i potrzebny ekwipunek oraz staramy się za wszelką cenę przeżyć. Nie jesteśmy tylko narażeni na atak cielesny, lecz także stajemy się coraz bardziej podatni na stres. Całość okraszona jest mgłą tajemnicy i niepewności.

Gratulacje!

znalezione maszynki:

Twój czas:

Ogól Naczelnego!
Znalazłeś(aś) 10 maszynek Wilkinson Sword
oraz ogoliłaś naszego naczelnego!
Przejdź do rankingu
Podpowiedź: Przyciśnij lewy przycisk myszki i poruszaj nią, aby ogolić brodę.