Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X
popularne tematy: linux

Linus, linux i rewolucja — a wszystko to w jednej książce

Linus Torvalds po prostu dla zabawy. Historia przypadkowej rewolucji – takim oto tytułem przywitała mnie okładka tej książki. Tak, wiem, nie ocenia się książki po okładce, no ale: Linux – jest, Linus – jest, coś tam o rewolucji – też, nawet pingwina Tuxa tam na okładkę wpakowali! Czyli jednym słowem – biorę. Dosłownie biorę, nie kupuję, tylko biorę, gdyż akcja naszej historii dzieje w bibliotece mojej uczelni. Dokładnie mówiąc w zapomnianym i zakurzonym dziale IT, który od jakiegoś roku robi za moją prywatną biblioteczkę. Książki są tam gdzie je zostawiłem, wiem co mam wziąć w następnej kolejności, a żaden ze studentów obecnie chyba nie jest zainteresowany odrywaniem wzroku od swojego smartfona. Tam też wpadła mi w ręce wspomniana wyżej pozycja. Przyznaję, jestem fanem biografii, są interesujące, czasem zabawne, no i bardzo edukujące. A co może być bardziej edukujące niż biografia Torvalds’a?

SailfishOS Początek

Tak sobie siedzę i przyglądam się jak poprzez WinSCP kopiuję sobie pokaźny zbiór piosenek do pamięci mojego Xiaomi Redmi Note 4 (Snapdragon) ale już nienapędzanego przez system android lecz SailfishOS więc czemu nie napisać o nim kilka słów (kilka bo nie mam czasu zbytnio bo tu coś na działce do roboty no i po pracy jestem zmęczony).

OK a więc zacznijmy od sedna sprawy, Sailfish OS jest to w dosłownym znaczeniu Linux zoptymalizowany do pracy na urządzeniach mobilnych (czyt. telefonach i tabletach) opiera się na pakietach .rpm a sterowniki do podzespołów czerpie z androida, dodatkowo do występuje alien dalvik (wersja natywna systemu) która jest potrzebna do uruchomienia aplikacji pod system android.

Teraz zapewne zapytacie dlaczego piszę o tym systemie, a no dlatego że uważam go za ciekawą alternatywę względem androida, nie dość że możemy uruchamiać aplikacje pisane pod system android to jeszcze User Interface też stoi na dość dobrym poziomie (trochę przypomina UI znane z BlackberryOS 10)

Honor 5x ponad rok później

W kwietniu 2016 roku zakupiłem telefon Huawei Honor 5x, który miał mnie oswoić z platformą Android od nowa, ponieważ przez wiele lat byłem użytkownikiem Windows Phone. Gdyby Microsoft wiedział od samego początku, jak przyciągnąć użytkowników oraz deweloperów aplikacji do Windows Phone, a obecnie Windows 10 Mobile to zamiast Honora 5x miałbym jakąś Lumię. Dziś na łamach swego bloga chciałbym przedstawić swoje uwagi na temat ponad rocznego użytkowania tego, że smartphone.

Albatros marudzi, czyli zaczynam od wad

Obecnie telefon denerwuje mnie w kilku kwestiach, które chciałbym opisać w tym, że poście. Od kilku miesięcy marudzę na brać NFC, ponieważ bank, w którym mam konto udostępnia płatności telefonem niestety przy pomocy własnej autorskiej aplikacji, ale używałbym, gdybym miał NFC .To jest tylko moje marudzenie. Problematyczne jest WiFi, które nie potrafią naprawić za pomocą łatki. Łączność WiFi w tymże telefonie czasem łapie w trybie „Łączę z siecią, którą chcesz, lecz zawieszę się na Uzyskiwanie adresu IP”. Telefon często nie łączy się z zapamiętaną siecią i usuwanie z zapamiętanych punktów dostępu, a następnie ponowne połączenie siecią nie rozwiązuje problemów.

gtaskm: tworzymy aktywatory na stany zadań

Najpierw zacznę od niefortunnego sformułowania w tytule. Otóż zbiór prezentowanych tutaj programów nie powstał tylko do śledzenia procesów ale także do śledzenia ich wewnętrznych stanów, jeśli autor programu wyrazi taką wolę. W zamierzeniu możemy nie tylko utworzyć zdarzenie w odpowiedzi na zakończenie lub uruchomienie procesu, ale np. na zdarzenie zakończenia pobierania/kopiowania pliku, co również możemy nazywać zadaniami, choć w słowniku informatyka zadanie to raczej proces.

Prezentuję tutaj zbiór programów, a głównie monitor do śledzenia stanów procesów, bo o reszcie programów i jednej biblioteki istnienia użytkownik może nawet nie wiedzieć. Biblioteka i daemon pozwalają procesowi się rejestrować w monitorze, zgłaszać wykonywane czynności, podczynności, a także zgłaszać procent ukończenia i stan każdej z czynności.

Wyobraźmy sobie, że korzystamy z menadżera plików, któremu nakazaliśmy skopiowanie katalogu. Menadżer plików rejestruje zadanie kopiowania,, któremu początkowo ustawia procent ukończenia na zero, a stan na tworzenie struktury podkatalogów.

Back in Time — Emuluj z Recalboxem

Witam, witam i o zdrowie pytam...Na samym początku chciałbym się ze wszystkimi przywitać, ponieważ nie pisałem od... dawna. Tak więc witam i pozdrawiam, ale nie przedłużając, przejdźmy od razu do głównej tematyki wpisu!

Recalbox - co to jest i z czym to się je

Czy zastanawiałeś się dokąd w tych czasach zmierzają gry? Wszyscy w pogoni za grafiką, 4k, 60 fps, konsole nowej generacji - XBO, PS4 lub VR a także wiele wiele innych. A ty wciąż rozpamiętujesz swoje pierwsze gry i konsole, jeszcze wówczas gdy granie było w powijakach, a same gry przypominały bardziej jakieś biegające po ekranie piksele niż prawdziwą rozgrywkę. Mimo to nie masz ochoty na te całe ''nowości'' i wciąż rozmyślasz o ''swojej byłej''. Sam chętnie wróciłbym do takich tytułów jak River Raid, czy postrzelał do kaczek, z nabytej na targu za grosze podróbki Pegasusa, i narzekał jak to pistolet nie działa, bo przecież celuję dobrze (tutaj przyznam, że z biegiem czasu to jedno akurat się nie zmieniło - gry dalej wywołują u nas frustrację, a co za tym idzie, jeszcze większą euforię gdy w końcu ''nam się uda''). Z pomocą może przyjść, choć nie lubię tego słowa, emulacja! A konkretniej system Recalbox...

sslcl - czyli zrzucamy stan pamięci po kosztownych obliczeniach

Od razu zacznę, że projekt nie jest górnych lotów, ale pewnie wielu początkujących programistów (w szczególności C), miałoby problemy z napisaniem czegoś podobnego. Wspomniana w tytule biblioteka rozwiązuje problem serializacji (a może cachowania) struktur danych programów popełnionych w C. Jest to kolejny projekt, popełniony całkowicie przeze mnie. Właściwie, to trudno mi określić czy jest to biblioteka do serializacji (za Wikipedią serializacja dotyczy obiektów) czy do Cachowania (za Wikipedią cachowanie dotyczy części z pełnej puli danych), ale przychylam się do cachowania.

Możliwości

Założenia są proste. Biblioteka wymaga inicjalizacji, więc podania nazwy programu i wersji, a także parametrów wejściowych i ich liczbę. Nazwa programu, jak i jego wersja musi być stringiem. Dodatkowo pozwala na wrapowanie specjalnie okrojonych funkcji, które nie powinny robić nic innego niż wykonywać obliczenia. Jednak przed podaniem do funkcji cache_this adresu funkcji wykonującej obliczenia, trzeba pozyskać wszystkie parametry mogące wpłynąć na wynik obliczeń, gdyż podamy je funkcji cache_this.

Odzyskiwanie danych, czyli jak (prawie) straciłem 30GB danych i weekend

W połowie lipca robiłem mały maintentance na moim serwerze polegający na poprawieniu skryptu PHP do wrzucania obrazków przez przeglądarkę, który po aktualizacji PHP przestał działać; Problem był całkiem prosty do rozwiązania (okazało się że tmpfs był pełny, na moim serwerze to tylko ~430mb - hehe, Raspberry Pi), ale zanim udało mi się do tego dojść, wyrządziłem całkiem dużych szkód swoim plikom.

Pierwszym moim błędem przy troubleshootingu było skopiowanie skryptu uploadującego do katalogu nazwanego temp/ - domyślnie skrypt przebywa w katalogu upload/ i wrzuca pliki do tmp/, z którego w zależności czy będę ich kiedyś potrzebował, albo przenoszę, albo zostawiam na dłuższy, bliżej nieokreślony czas (aka forever). W pewnym momencie chciałem zacząć troubleshootowanie od początku żeby spróbować naprawy w inny sposób - wykonałem komendę rm -R t<TAB>, a autouzupełnianie mnie zawiodło, przez co usunąłem katalog z około 30GB plików, które po części były ważnymi danymi.

Pierwsze co przyszło mi do głowy to odmontowanie partycji z danymi, co miało zapobiec zapisowi przypadkowych danych w miejscu w którym leżała zawartość katalog tmp/. Potem zacząłem szukać.

Stary laptop, nowy system — podejście drugie

Uch, jak ten czas leci. W grudniu ubiegłego roku opisywałem moje próby uruchomienia aktualnego systemu na dość wiekowym sprzęcie. Udało się z NetBSD, który działał całkiem sprawnie, jednak ostatecznie nie udało mi się rozwiązać pewnych problemów (m.in. ze sterownikiem do karty dźwiękowej, który zawieszał proces startu systemu). Tak więc przystąpiłem do dalszego poszukiwania odpowiedniego systemu. I tak: ReactOS nie wystartował, Haiku również, w rodzinie *BSD nie było już czego szukać, więc pozostał mi tylko Linux.

No tak, tylko którą z tysięcy (milionów? (miliardów??)) dystrybucji wybrać?

Przetestowałem kilka, mniej lub bardziej znanych, dystrybucji. Z najważniejszych: Debian, Devuan, SliTaz, Gentoo oraz Alpine. Każda działała, każda miała swoje plusy i minusy. Ocena tego, którą polubiłem najbardziej jest oczywiście subiektywna i nie każdy się z nią zgodzi.

Ale do rzeczy.

Za każdym razem instalowałem podobny zestaw aplikacji. Kernel w wersji 4.9.xx kompilowałem ręcznie, jako menedżer okien używałem OpenBoksa, menedżer plików PCManFM.

Dobre i opensourcowe programy: Redshift + dyskusja o zmęczeniu wzroku

Ufff, chwila wolnego, odzyskałem hasło, więc znów mogę tutaj coś napisać. Od mojego ostatniego wpisu trochęęę minęło. Brak czasu, a wymówką był też brak hasła ;) Miało ono zostać dodane do Keepasa, miało... ;)

Wracając do tematu. Pod wpływem dyskusji, która rozwinęła się pod poprzednim moim wpisem dotyczącym dystrybucji Solus OS postanowiłem poruszyć temat negatywnego wpływu pracy i rozrywki większości z nas, która to odbywa się przed ekranem komputera.Dyskusja dotyczyła walki jasnych motywów z ciemnymi i tego, które są lepsze dla naszego wzroku. Opinie były podzielone, choć chyba większość była po "ciemnej stronie". Pozwolę sobie przytoczyć kilka komentarzy:

miłym komentarzem zaczął Ciero , pisząc:

Bardzo ciekawy artykuł.

PS, też lubię ciemne motywy. ;)

dalej kaisuj pisze:

Osobiście preferuję np. IDE z ciemnym (ale nie czarnym) tłem.

Zostać kafelkarzem

Drogi czytelniku, kiedy ostatnio zastanawiałeś się nad tym ile w życiu potrzebujesz? Czy posiadasz rzeczy które są zbędne? Czy masz bałagan w pokoju? A co z Twoją przestrzenią życiową? Nie jest zawalona nie potrzebnymi rozpraszaczami? Zanim zaczniesz się sprawdzać pasek z adresem URL, już Cię uspokajam to nie żaden manifest life stylowy, nie będę propagował żebyś się zmienił dla dobra ludzkości, rozdał swój dorobek i zamieszkał w chatce z patyków. Opowiem Ci o czymś co dawna nie dawało mi spokoju, i po tej jednej zmianie zaznałem spokoju ducha.

Poproszę Cię abyś teraz spojrzał w lewy lub prawy górny róg ekranu i poszukał wzrokiem trzech piktogramów najczęściej krzyża, kreski i kwadratu lub kółka. Jeżeli ich nie widzisz to możliwe że jesteś częścią ery postPC i myszy to masz w piwnicy a keyboard to taki instrument z wiejskiego wesela, w takim przypadku nie ma dla Ciebie ratunku. Możliwe też po prostu przeglądasz to na urządzeniu mobilnym ale jak każdy cywilizowany człowiek masz maszynę i386/amd64 więc proszę oczami wyobraźnie przypomnij sobie jak wyglądają na twojej wspomniane piktogramy. Proszę naciśnij ten odpowiedzialny za zminimalizowanie okna i zastanów się co widzisz.