r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Blokada dostępu za jednogwiazdkową recenzję: taki mamy Internet Rzeczy

Strona główna AktualnościINTERNET

Internet Rzeczy wkrada się w codzienność czy tego chcemy czy nie. Za kilka lat, aby nie mieć z nim nic wspólnego, trzeba będzie uciec w Bieszczady, zapomnieć o jeździe samochodem po drogach publicznych, nie mówiąc już o korzystaniu ze smartfonu. Zazwyczaj w kontekście Internetu Rzeczy mówimy o zagrożeniach związanych z prywatnością – ale czy zastanawialiśmy się o zagrożeniach związanych z przeniesieniem kontroli? Te wszystkie Rzeczy nie należą bowiem w większości do nas. Płacimy jedynie za prawo do ich użytkowania. Ale na jakich warunkach?

Garadget to gadżet do sterowania drzwiami garaży. Urządzenie spełniające realną, żywotną potrzebę ludności – niejeden kierowca kilka minut po wyjeździe z domu zaczynał się zastanawiać, czy aby na pewno zamknął garaż. Niekiedy myśl jest tak męcząca, że pozostaje jedynie zawrócić i sprawdzić. Faktycznie – garaż otwarty, czeka na miłośników niestrzeżonej własności. Szybko więc na Kickstarterze ufundowano urządzenie, które monitoruje stan garażowych drzwi, steruje ich siłownikami, jest zdalnie kontrolowane przez aplikację mobilną. By było modnie, wszystko działa oczywiście „w chmurze”.

Ten niewątpliwie przydatny dla każdego właściciela garażu gadżet kupimy na Amazonie za 99 dolarów. Czy spełni nasze oczekiwania? No cóż, nie spełnił oczekiwań R. Martina, który po zakupie Garadgetu uznał, że to zmarnowane pieniądze. Winna była aplikacja mobilna na używanego przez niego iPhone’a. Nieustannie się zawieszając, czyniła całe rozwiązanie bezużytecznym (Garadget sterowany może być także przez portal webowy, ale jest on jeszcze bardziej niedopracowany niż aplikacja mobilna). Wystawił więc jedną gwiazdkę, radząc nie marnować swoich pieniędzy na ten startupowy produkt.

r   e   k   l   a   m   a

Nie była to jedyna taka opinia. Komentarze nabywców albo są entuzjastyczne, albo fatalne. W tych fatalnych zwraca się uwagę na brak kontroli jakości, zarówno gadżetu jak i oprogramowania. Była to jednak pierwsza taka opinia, na którą producent zareagował z taką wściekłością. Pracownik wsparcia technicznego na forum uznał, że obraźliwy język jak i samo napisanie negatywnej recenzji chwilę po napotkaniu problemu świadczą, że R. Martin jest furiatem – i zablokował jego urządzeniu dostęp do serwerów firmy, niezbędny przecież do funkcjonowania. Garadget stał się przyciskiem do papieru.

Nazwać klienta furiatem, a następnie zamienić kupiony przez niego sprzęt w cegłę – mocna reakcja. Jedynie prawnik specjalizujący się w ochronie praw konsumentów może powiedzieć, ile to praw zostało tu właśnie złamanych. Najbardziej jednak interesujące jest coś innego, a mianowicie niejednoznaczna reakcja społeczności deweloperskiej na Hacker News, gdzie temat szybko wspiął się na szczyt popularności. Otóż dla wielu z nich to reakcja klienta, w szczególności nazwanie gadżetu „kawałkiem łajna”, zasługuje na potępienie, a reakcja producenta jest całkiem usprawiedliwiona. Chyba nie powinniśmy być zaskoczeni – wielu z nich pracuje przecież w branży związanej z usługami chmurowymi.

Internet Rzeczy to bowiem nie tylko wygoda okupiona nieuchronnymi problemami z prywatnością. Internet Rzeczy to zmiana normalnej relacji producenta i klienta. Kupując zamek do drzwi od producenta nasza relacja tak naprawdę kończy się w momencie zakupu. Jest oczywiście jakaś gwarancja, realizowana przez sklep, ale po odejściu od kasy producent nie ma już żadnego na nas wpływu. W wypadku rzeczy „bystrych” sytuacja wygląda zgoła odmiennie. Po odejściu od kasy relacja między producentem a konsumentem dopiero się zaczyna. Będzie to miało w przyszłości oszałamiające konsekwencje dla codziennego życia.

Ubik: witamy w płatnej przyszłości

Łatwo wyobrazić sobie eskalację żądań producentów usieciowionych urządzeń. Wyobraźmy sobie usieciowioną pralkę, z której wycieka woda w trakcie prania. Napisaliśmy o tym opinię w sieci, następnego dnia pralka przestaje prać. A co z bystrym zamkiem do drzwi (od Garadgetu do takiego zamka przecież niedaleko)? Czy zemstą za niepięciogwiazdkowy komentarz może być zdalne dezaktywowanie zamka – i otworzenie drzwi?

Wrócił do kuchni, przetrząsnął kieszenie w poszukiwaniu dziesięciocentówki, a następnie za jej pomocą uruchomił ekspres do parzenia kawy. Wdychając jej niezwykły — w każdym razie dla niego — aromat, spojrzał na zegarek i stwierdził, że upłynęło już piętnaście minut; podszedł więc energicznym krokiem do drzwi wejściowych apartamentu, przekręcił gałkę i odsunął zasuwę.

— Proszę o pięć centów — powiedziały drzwi, nie otwierając się. Przeszukał kieszenie, ale nie znalazł w nich już żadnych monet — ani jednego centa.

— Zapłacę jutro — powiedział do drzwi. Znów próbował kręcić gałką, ale drzwi pozostawały szczelnie zamknięte. — Pieniądze, które ci daję, to w gruncie rzeczy napiwek. Nie mam obowiązku ci płacić!

— Jestem odmiennego zdania — odparły drzwi. — Proszę sprawdzić w kontrakcie, który podpisał pan kupując ten apartament.

Znalazł dokument w szufladzie biurka; od czasu podpisania go musiał się do niego wielokrotnie odwoływać. No jasne: obowiązywała go opłata za otwieranie i zamykanie drzwi — nie był to więc napiwek.

— Jak pan widzi, mam rację — powiedziały drzwi tonem pełnym satysfakcji.

Philip K. Dick, Ubik, tłum. Michał Ronikier

O podobnych rozwiązaniach słyszeliśmy już w odniesieniu do sprzedawanych na raty aut w Stanach Zjednoczonych. Kilka lat temu w USA głośno zrobiło się o instalowaniu w nich urządzeń On Time firmy Sekurus, które pozwalały zdalnie wyłączyć auto, jeśli klient w terminie nie zapłacił raty. Podobno niekiedy w ten sposób wyłączano auta w ruchu, na autostradzie, mimo istniejących na taką okoliczność zabezpieczeń.

Myślicie dalej, że można umknąć takiej przyszłości? Jeden z dealerów samochodowych z Nowego Jorku przyznał wówczas, że 90% sprzedawanych przez niego aut wyposażona jest w takie zdalne blokady. Ich instalacja pozwala uzyskać lepsze warunki kredytowania od banku. Poczekajcie, aż analogiczne rozwiązania zostaną zastosowane w kredytowanych mieszkaniach i domach. Oczywiście Inteligentnych Mieszkaniach i Domach, w których wszystkie Rzeczy są bystre – i działają tylko wtedy, gdy rata zapłacona jest w terminie.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.