r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Bot trump2cash zamienia słowa Donalda Trumpa w czyste zyski na giełdzie

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

W świetnej powieści „Accelerando” Charlesa Strossa znajdziemy m.in. zdziczałe instrumenty finansowe – autonomiczne sztuczne inteligencje, które obracając na giełdach kapitałowych ogromnymi kwotami, są w stanie zrujnować gospodarkę każdego pomniejszego państwa. Do tego poziomu jeszcze nam dzisiaj daleko, ale wydaje się, że bot do gry na giełdzie, opracowany przez Maxa Brauna, szefa zespołu programistów w Google X, może być zapowiedzią takich właśnie AI.

Donald Trump od dawna jest miłośnikiem Twittera – i nawet teraz, jako prezydent USA, nie zaprzestał korzystania z konta @realDonaldTrump, na którym nierzadko publikuje tweety, po których giełdowym inwestorom może zrobić się słabo. To nie przesada. Na początku stycznia prezydent USA skomentował plany Toyoty dotyczące budowy nowej fabryki w Meksyku. Po dosadnym komentarzu prezydenta, giełdowa wartość Toyota Motors poleciała na łeb na szyję.

Takich sytuacji było już wiele, to nie jest zbieg okoliczności. Ćwierkanie jednego z najpotężniejszych ludzi na świecie ma realny wpływ na giełdę – i właśnie to wykorzystał Max Braun z laboratorium Google X, gdzie powstają najbardziej śmiałe i ambitne projekty Google’a. Stworzył on autonomicznego bota trump2cash, który analizuje tweety z konta @realDonaldTrump, a następnie na tej podstawie podejmuje konkretne inwestycje, kupuje i sprzedaje akcje.

Bot nie zawsze radzi sobie z poprawną interpretacją prezydenckich wpisów, ale ogólnie jest dobrym inwestorem. Startując w grudniu 2016 r. z kapitałem początkowym na poziomie 100 tys. dolarów, do tej pory zarobił na nim ponad 7 tysięcy dolarów. Zarobione pieniądze zostały przeznaczone na cele dobroczynne.

Co szczególnie ciekawe, bot napisany przez Brauna jest całkowicie opensource’owy i może być wykorzystany i dalej rozwijany przez innych programistów. Jego kod źródłowy znajdziecie na GitHubie. Najważniejszy element układanki to jednak własnościowa usługa Google’a – aby „zrozumieć”, co prezydent Trump pisze w swoich tweetach, bot wykorzystuje Google Cloud Natural Language API. Działająca w chmurze usługa potrafi wydobyć kluczowe obiekty i relacje między nimi z wypowiedzi w języku naturalnym, oceniając ich intencje i korzystność.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.