Brytyjscy radni atakują Microsoft za decyzję o zabiciu Windowsa 7

Strona główna Aktualności

O autorze

Microsoft zakończy wsparcie dla Windowsa 7 w styczniu 2020 r. A biorąc pod uwagę, że system ten działa obecnie na ponad 35 proc. komputerów na całym świecie, istnieje wysokie ryzyko utrudnienia pracy wielu podmiotom. Jednym z nich jest pewien samorząd w brytyjskim hrabstwie Somerset.

Rada Bath i Północno-Wschodniego Somerset twierdzi, że zabijając Windowsa 7, Microsoft zmusza ich do wydania nie mniej niż 1,5 mln funtów na zakup nowego sprzętu i oprogramowania. Jest to konieczne, aby zachować bezpieczeństwo.

Urzędnicy wykorzystują komputery do łączenia się z systemami rządowymi, a także służbą zdrowia. Bez poprawek zabezpieczeń są narażeni na ataki crackerów.

Upgrade jest zaplanowany

Komputery mają co prawda zostać uaktualnione do Windowsa 10 przed styczniem 2020 r., a część z nich przeznaczona jest także do całkowitej wymiany, ale przedstawiciele rady nie przestają oskarżać Microsoftu. Uważają, że gigant wykorzystuje dominującą pozycję na rynku, aby zmusić klientów do płacenia za kolejne produkty.

"Microsoft zwiększył opłaty licencyjne o 110 proc. i nie był skłonny do negocjacji".

"Niestety, są monopolistami. Nie mamy innego wyjścia, jak wybrać najtańsze możliwe licencje i korzystać z nich do zakończenia wsparcia w 2025 r [znany termin zakończenia wsparcia dla Windowsa 10 – przyp. red.]".

"Licencje Microsoftu wygasną w 2025 r. Znów będziemy musieli sięgnąć do portfela, lub skorzystać z innej usługi, przekraczając obecnie wydawaną kwotę 450 tys. funtów".

Skarżą się urzędnicy w raporcie, mówiąc otwarcie to, co zapewne wielu ciśnie się teraz na usta. Wątpliwe, aby ktokolwiek w Redmond im uległ. Niemniej każda kolejna próba oporu to motywacja do rozpoczęcia poszukiwań systemów alternatywnych. Kto wie, może z czasem radni raz jeszcze podliczą koszty i zdecydują się na eksperyment z Linuksem.

Władze rosyjskie od pewnego czasu już to robią. Choć przede wszystkim z uwagi na kwestie polityczne i cyberbezpieczeństwo, a nie ekonomię.

© dobreprogramy