Były inżynier Intela twierdzi, że zna powód rozstania z Apple. Wiesza psy na jakości układów

Strona główna Aktualności
fot. Materiały prasowe Intel
fot. Materiały prasowe Intel

O autorze

Były inżynier Intela, François Piednoël, uważa, że decyzja Apple'a o przejściu na architekturę Arm nie wynika z bezwzględnego dążenia do autonomii, lecz przyczyn technicznych. Jak twierdzi, winą należy obarczyć układy Intel Skylake, a konkretniej ich liczne problemy techniczne.

Można śmiało powiedzieć, że poniedziałkowe ogłoszenie Maców z procesorami Arm to jedna z bardziej rewolucyjnych nowości w branży technologicznej w ostatnim czasie. Niemniej o ile Apple dość chętnie komunikuje kwestie techniczne, o tyle milczy jak grób w sprawie motywów samej zmiany modelu programowego.

Wiadomo, autorskie procesory to możliwość jeszcze głębszej niż dotychczas znajomości platformy, a więc także optymalizacji. Co więcej, w perspektywie długofalowej pozwolą podnieść marże, na czym spółce oczywiście również bardzo zależy. Ale według Piednoëla sprawa ma drugie dno.

Klient nasz pan, oby cierpliwy

– Zapewnienie [odpowiedniej – przyp. red.] jakości Skylake'ów było czymś więcej niż problemem – twierdzi Piednoël. – To było nienormalne. Zbyt często [jako inżyniera – przyp. red.] wzywano mnie do poprawek przy Skylake'u, a nasi kumple z firmy Apple stali się najważniejszym źródłem raportów dotyczących architektury – wyjaśnia.

Zdaniem inżyniera, Apple tak często donosił o konieczności wprowadzenia jakichś poprawek, że po prostu stracił do Intela cierpliwość, a Skylake stanowi swoisty "punkt przegięcia" w relacji obydwu przedsiębiorstw. – Uznali, że niniejszym nastał moment, w którym sami muszą wziąć się do pracy – ucina Piednoël.

Trudno obiektywnie określić, ile prawdy może tkwić w słowach człowieka, który podsumowuje byłego pracodawcę. Fakt jest natomiast taki, że z pewnością bardzo dobrze zna on Intela. Przepracował tam bagatela 20 lat, od roku 1997 aż do 2017. W tym czasie brał czynny udział w opracowaniu kilkunastu mikroarchitektur, w tym właśnie nieszczęsnego Skylake'a.

Wyboiste ścieżki Skylake'a

Dalej są już tylko spekulacje. I tak, jeśli Apple istotnie nie był usatysfakcjonowany Skylake'em, to może mieć z nim problem do dzisiaj, gdyż cały czas jest to wiodąca mikroarchitektura Intela dla układów wysokowydajnych (od Core 6. generacji wzwyż). Niewykluczone, że kryzys uległ pogłębieniu, kiedy na jaw zaczęły wychodzić kolejne podatności w kanale bocznym. W takim wypadku klient zamawiający rokrocznie miliony układów istotnie może poczuć się skrzywdzony.

A przypomnijmy, że Skylake już od samego początku był tworem kontrowersyjnym. Zastąpił bowiem mikroarchitekturę Broadwell, na tle której wyróżniał się przede wszystkim niższym kosztem produkcji, uzyskanym dzięki wyrzuceniu pamięci eDRAM, aka cache L4.

W wybranych zastosowaniach, ze szczególnym naciskiem na gry, potrafił przegrywać z poprzednikiem. Taktowanym niżej o kilkaset megaherców, dodajmy. Brak konkurencji w tamtym okresie (2015 r.) sprawił, że dziś modele procesorów takie jak Core i7-6700K czy Core i5-6600K postrzegane są za bardzo udane. Jednak ich droga do sukcesu bywała wyboista.

© dobreprogramy
s