Cała prawda o maszynach D-Wave: tak, to komputery kwantowe, ale nie takie jakich się obawialiście Strona główna Aktualności24.04.2013 15:41 Udostępnij: O autorze Adam Golański @eimi Gdy dwa lata temu kanadyjska firma D-Wave zaprezentowała maszynę D-Wave One, określaną jako pierwszy na świecie komputer kwantowy, naukowcy nie bardzo wiedzieli, co o tym myśleć. Z jednej strony eksperci z MIT deklarowali, że to oszustwo, nic nie mające wspólnego z kwantowymi procesami, z drugiej strony Lockheed-Martin kupił za 10 mln dolarów ten kwantowy komputer do wyszukiwania błędów w oprogramowaniu myśliwca F-35. Nie pomagała całej sprawie widowiskowa tajemniczość decydentów firmy, lubujących się w prezentowaniu podświetlonych czarnych monolitów, ale niewiele chcących powiedzieć o tym, jak ich sprzęt działa. Dzisiaj sceptyków zostało niewielu. Wygląda na to, że faktycznie D-Wave One jest komputerem kwantowym, a nie klasyczną maszyną przebraną w „kwantowe szaty” z marketingowych powodów. Jednocześnie jednak nie jest to taki kwantowy komputer, o którym fantazjują zajmujący się kryptografią matematycy. Efekt kwantowego wyżarzania, wykorzystywany przez maszyny D-Wave, ma tylko ograniczone zastosowania, i nawet nie do końca wiadomo, czy może on być bardziej efektywny w tych zastosowaniach niż komputery klasyczne. Komputery od D-Wave, mimo ogromnej liczby kubitów (najpotężniejsza maszyna ma ich 512), nie mają bowiem nic wspólnego z uniwersalnymi maszynami kwantowymi, wykorzystującymi splątanie stanów do realizacji algorytmów kwantowych w czasie nieosiągalnym dla komputerów klasycznych. Kubity w takim „wyżarzaczu” wyszukują stanów o najniższej energii, które reprezentowałyby rozwiązanie problemu z zakresu dyskretnej optymalizacji, czyli takiego, w którym chodzi o jednoczesne spełnienie maksymalnej możliwej liczby zadanych kryteriów – i dlatego właśnie maszyny D-Wave tak dobrze posłużyły przy wyliczaniu fałdowania się białek, obliczeniowo trudnego dla klasycznych komputerów. Mimo tych praktycznych sukcesów samo D-Wave najwyraźniej za dobrze nie rozumiało podstaw działania wykorzystywanej technologii i nie potrafiło dowieść kwantowej natury swoich maszyn. Pierwszą próbę podjęli w 2011 roku współpracujący z firmą badacze, przedstawiając dowody na to, że 8-kubitowy system reaguje na zmiany temperatury tak, jak reagować powinno urządzenie działające na poziomie kwantowym. Teraz uzyskaliśmy ostateczne potwierdzenie deklaracji D-Wave, a jednocześnie dobre porównanie tych maszyn z komputerami klasycznymi. Na łamach arXiv.org pojawił się artykuł pt. Quantum annealing with more than one hundred qubits, przedstawiający eksperymenty na 108-kubitowym komputerze D-Wave One i symulowanym kwantowym wyżarzaczu (komputer ten ma 128 kubitów, ale w eksperymencie wykorzystana została ich mniejsza liczba). Potwierdziły one, że w przeciwieństwie do klasycznego wyżarzania, zachodzi tu odseparowanie od siebie problemów trudnych i łatwych. Chodzi o to, że dla klasycznego wyżarzacza rozkład prawdopodobieństwa jest jednomodalny (ma jedną wartość maksymalną), podczas gdy symulowane wyżarzacze kwantowe charakteryzują się rozkładem bimodalnym na histogramie. Taki sam rozkład charakteryzuje urządzenie D-Wave, z wyraźnym podziałem na łatwe i trudne przypadki. Im zaś dłuższy jest czas wyżarzania, tym bimodalność rozkładu jest bardziej wyraźna. Histogram prawdopodobieństwa sukcesu dla klasycznego algorytmu, symulacji i komputera D-Wave Czy jednak to jest efektywna metoda rozwiązywania tej wąskiej klasy problemów? To pytanie pozostaje otwarte. Można jedynie powiedzieć, że dla problemów o przeciętnym poziomie trudności kwantowe wyżarzanie dorównywało wysoce zoptymalizowanym algorytmom wyżarzania klasycznego, uruchamianym na 8-rdzeniowym Xeonie E5-2670 i było kilkukrotnie wolniejsze od algorytmów tych uruchomionych na procesorze graficznym Nvidii K20X (Kepler). Dla 108 kubitów większość problemów optymalizacyjnych okazała się łatwa. Dopiero eksperymenty na urządzeniu z 512 kubitami powinny pokazać, czy kwantowy wyżarzacz maszyn D-Wave jest w stanie prześcignąć algorytmy dla klasycznych architektur – autorzy piszą, że w tym wypadku niemal wszystkie przypadki będą trudne, a symulacja kwantowego wyżarzacza wymagać będzie mocy obliczeniowej większej o przynajmniej trzy rzędy wielkości. Im większy zatem problem, tym bardziej zbliżamy się do granic możliwości maszyn klasycznych. Według badaczy, przy optymistycznych założeniach średni czas rozwiązania problemu o 2048 zmiennych wzrasta z milisekund do minut, a dla 4096 zmiennych z minut do miesięcy. Istnieje możliwość, że kwantowe wyżarzanie będzie się tu znacznie lepiej skalowało, co wreszcie daje jakąś nadzieję na prawdziwy „kwantowy skok” w rozwiązywaniu tych problemów. Udostępnij: © dobreprogramy Zgłoś błąd w publikacji Zobacz także Build 2019: Microsoft udostępni kod Quantum Development Kit 6 maj 2019 Anna Rymsza Oprogramowanie IT.Pro 16 Komputery kwantowe: IBM kwestionuje kwantową supremację Google'a 24 paź 2019 Piotr Urbaniak Sprzęt Biznes 26 Komputer kwantowy z 5 tys. kubitów trafił do Los Alamos. D-Wave sprzedało pierwszy egzemplarz 26 wrz 2019 Piotr Urbaniak Sprzęt 26 Komputer kwantowy: Amazon udostępnia moc obliczeniową jako usługę 3 gru 2019 Piotr Urbaniak Sprzęt Internet Biznes 42
Udostępnij: O autorze Adam Golański @eimi Gdy dwa lata temu kanadyjska firma D-Wave zaprezentowała maszynę D-Wave One, określaną jako pierwszy na świecie komputer kwantowy, naukowcy nie bardzo wiedzieli, co o tym myśleć. Z jednej strony eksperci z MIT deklarowali, że to oszustwo, nic nie mające wspólnego z kwantowymi procesami, z drugiej strony Lockheed-Martin kupił za 10 mln dolarów ten kwantowy komputer do wyszukiwania błędów w oprogramowaniu myśliwca F-35. Nie pomagała całej sprawie widowiskowa tajemniczość decydentów firmy, lubujących się w prezentowaniu podświetlonych czarnych monolitów, ale niewiele chcących powiedzieć o tym, jak ich sprzęt działa. Dzisiaj sceptyków zostało niewielu. Wygląda na to, że faktycznie D-Wave One jest komputerem kwantowym, a nie klasyczną maszyną przebraną w „kwantowe szaty” z marketingowych powodów. Jednocześnie jednak nie jest to taki kwantowy komputer, o którym fantazjują zajmujący się kryptografią matematycy. Efekt kwantowego wyżarzania, wykorzystywany przez maszyny D-Wave, ma tylko ograniczone zastosowania, i nawet nie do końca wiadomo, czy może on być bardziej efektywny w tych zastosowaniach niż komputery klasyczne. Komputery od D-Wave, mimo ogromnej liczby kubitów (najpotężniejsza maszyna ma ich 512), nie mają bowiem nic wspólnego z uniwersalnymi maszynami kwantowymi, wykorzystującymi splątanie stanów do realizacji algorytmów kwantowych w czasie nieosiągalnym dla komputerów klasycznych. Kubity w takim „wyżarzaczu” wyszukują stanów o najniższej energii, które reprezentowałyby rozwiązanie problemu z zakresu dyskretnej optymalizacji, czyli takiego, w którym chodzi o jednoczesne spełnienie maksymalnej możliwej liczby zadanych kryteriów – i dlatego właśnie maszyny D-Wave tak dobrze posłużyły przy wyliczaniu fałdowania się białek, obliczeniowo trudnego dla klasycznych komputerów. Mimo tych praktycznych sukcesów samo D-Wave najwyraźniej za dobrze nie rozumiało podstaw działania wykorzystywanej technologii i nie potrafiło dowieść kwantowej natury swoich maszyn. Pierwszą próbę podjęli w 2011 roku współpracujący z firmą badacze, przedstawiając dowody na to, że 8-kubitowy system reaguje na zmiany temperatury tak, jak reagować powinno urządzenie działające na poziomie kwantowym. Teraz uzyskaliśmy ostateczne potwierdzenie deklaracji D-Wave, a jednocześnie dobre porównanie tych maszyn z komputerami klasycznymi. Na łamach arXiv.org pojawił się artykuł pt. Quantum annealing with more than one hundred qubits, przedstawiający eksperymenty na 108-kubitowym komputerze D-Wave One i symulowanym kwantowym wyżarzaczu (komputer ten ma 128 kubitów, ale w eksperymencie wykorzystana została ich mniejsza liczba). Potwierdziły one, że w przeciwieństwie do klasycznego wyżarzania, zachodzi tu odseparowanie od siebie problemów trudnych i łatwych. Chodzi o to, że dla klasycznego wyżarzacza rozkład prawdopodobieństwa jest jednomodalny (ma jedną wartość maksymalną), podczas gdy symulowane wyżarzacze kwantowe charakteryzują się rozkładem bimodalnym na histogramie. Taki sam rozkład charakteryzuje urządzenie D-Wave, z wyraźnym podziałem na łatwe i trudne przypadki. Im zaś dłuższy jest czas wyżarzania, tym bimodalność rozkładu jest bardziej wyraźna. Histogram prawdopodobieństwa sukcesu dla klasycznego algorytmu, symulacji i komputera D-Wave Czy jednak to jest efektywna metoda rozwiązywania tej wąskiej klasy problemów? To pytanie pozostaje otwarte. Można jedynie powiedzieć, że dla problemów o przeciętnym poziomie trudności kwantowe wyżarzanie dorównywało wysoce zoptymalizowanym algorytmom wyżarzania klasycznego, uruchamianym na 8-rdzeniowym Xeonie E5-2670 i było kilkukrotnie wolniejsze od algorytmów tych uruchomionych na procesorze graficznym Nvidii K20X (Kepler). Dla 108 kubitów większość problemów optymalizacyjnych okazała się łatwa. Dopiero eksperymenty na urządzeniu z 512 kubitami powinny pokazać, czy kwantowy wyżarzacz maszyn D-Wave jest w stanie prześcignąć algorytmy dla klasycznych architektur – autorzy piszą, że w tym wypadku niemal wszystkie przypadki będą trudne, a symulacja kwantowego wyżarzacza wymagać będzie mocy obliczeniowej większej o przynajmniej trzy rzędy wielkości. Im większy zatem problem, tym bardziej zbliżamy się do granic możliwości maszyn klasycznych. Według badaczy, przy optymistycznych założeniach średni czas rozwiązania problemu o 2048 zmiennych wzrasta z milisekund do minut, a dla 4096 zmiennych z minut do miesięcy. Istnieje możliwość, że kwantowe wyżarzanie będzie się tu znacznie lepiej skalowało, co wreszcie daje jakąś nadzieję na prawdziwy „kwantowy skok” w rozwiązywaniu tych problemów. Udostępnij: © dobreprogramy Zgłoś błąd w publikacji