Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

GG: Sukces czy porażka?

Nowe GG udostępnione, oficjalna premiera za nami. Gdybym chciał zbić punkty wśród czytelników mógłbym zrobić to łatwo, tytułując niniejszy wpis choćby tak: Nowe GG: Miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle… Trudniej bronić GG – choć pomidor przez Internet nie doleci to mogłoby być ciężko, a do tego będzie, że mnie kupili. Fakt, na oficjalnej premierze bety byliśmy, choć nas tam nie kupili to kilka słów streszczenia z tego spotkania Wam się należy. O refleksjach tak tych pozytywnych jak i negatywnych za moment.

Prezentację poświęconą GG 11, wizji przyszłości, a także błędom i wypaczeniom poprowadził Tomasz Jażdżyński, prezes GG Network. Opowiadał o zwrocie w polityce związanej z komunikatorem po zakupie Gadu-Gadu przez spółkę Naspers. Wówczas to pojawiła się presja na „rozwój” co rozumiane było jako wrzucenie do garnka wszystkiego co możliwe. Zaczęła się era komunikatora świecącego wszystkimi możliwymi usługami, doszła wirtualna sieć komórkowa – efekt, cóż, był mocno niesatysfakcjonujący. Przyszły zmiany, te delikatne - wersja 10.5, która miała trochę przyhamować świecidełka i koncepcja nowego rozdania – czyli GG.

Tomasz Jażdżyński, poza opowieściami o GG, nie krył również, że zamierzają ścigać producentów komunikatorów korzystających nielegalnie z protokołu GG, było sporo o kosztach i problemach związanych z logowaniem się z zewnętrznych aplikacji do GG. Kto się ma bać? Na pewno, choć to dosłownie powiedziane nie było, AQQ. Kto bać się nie musi? Choćby znany bardzo dobrze Czytelnikom dobrychprogramów Kaworu – autor popularnego WTW. GG nie zamierza ścigać tych, którzy robią aplikacje hobbystycznie, lecz firmy, które robią z tego biznes. Swoją drogą czekam, aż Kaworu dostanie propozycję pracy (o tym jednak mowy nie było ;)

r   e   k   l   a   m   a

Było trochę o strategii w przyszłości i usługach, które się pojawią. Pojawi się wirtualny dysk czyli dropbox w wydaniu GG, zintegrowany z komunikatorem – ma to być usługa opcjonalna i bezpłatna (dopłaty dla miłośników dużych powierzchni dyskowych). Zęby mogą boleć tych, którzy wietrzą w tym powolny powrót do przeszłości, ale nie tej która była na początku tylko nieco później. Oczywiście było o funkcjach i nowościach. Te już możecie zobaczyć, działające lepiej bądź gorzej.

Wróćmy więc do refleksji nad nowym GG. Cieszy na pewno wizja opanowania niemal wszystkich dostępnych platform, zarówno desktopowych jak i mobilnych – tu szczególnie trudno. Prawdopodobnie w poniedziałek nowa wersja pojawi się w App Storze, nowe GG pojawi się również na Androida, Symbiana i Windows Phone, a to w zasadzie nie koniec… Co ciekawe obecnie jest aktywnych bez mała milion kont na platformach mobilnych – z tego 49,7% to… Java. Wydawałoby się, że udział smartfonów jest większy, baa wersja na zwykłe komórki jest płatna. Najszybszy wzrost i druga najpopularniejsza platforma dla GG to oczywiście Android – 38%, potem iOS – 8,5% i Symbian 3,8%. Użytkowników Gadu-Gadu na iOSa powinno ucieszyć, że problemy z nieprzewidywalnymi powiadomieniami powinny zostać usunięte w GG.

Trochę w cieniu wersji desktopowej pojawiła się również wersja webowa. Wersje na wszystkie platformy są unifikowane. Ważne jest to, że wszystko się synchronizuje na bieżąco, wiadomości pojawiają się na wszystkich platformach jednocześnie, z każdego urządzenia mamy dostęp do historii – magia chmurek. Wygodne. Wersja webowa jest naprawdę udana i szczerze mówiąc może być konkurentem dla desktopowej, w przeciwieństwie do aktualnej wersji WWW.

Jest jeszcze trochę ciekawych rozwiązań. Taki drobiazg jak lista kontaktów „ostatnie” jest sporym udogodnieniem, standardowo ukryte kontakty spadają na koniec listy, ustawienie „ostatnie” segreguje kontakty po częstotliwości nawiązywania rozmów. Rozmowy w jednym okienku czy lista załączników też może się przydać. Nieźle wyszły wideo-rozmowy, jakość jest bardzo dobra, bitrate jest automatycznie dostosowywany do jakości łącza, a dźwięk dobrze zsynchronizowany. Nie ma wideokonferencji, można tylko grupowo klikać, można też wysyłać wiadomości do grup lub wybranych osób. Spodobały mi się, choć uważałem wcześniej to raczej za żenujący dodatek, gry. Nie narzucają się, ładnie wyglądają, a przede wszystkim są dobrze dobrane – warcaby, spadalec (wisielec), statki, poker czy moje ulubione kółko i krzyżyk (oczywiście nie 3x3 ;) W sam raz żeby przy okazji rozmowy popykać sobie w coś. Pewnie szczególnie przydać się może w nudnej pracy? Synchronizacja przebiega sprawnie więc jeśli w połowie partii warcabów wyłączymy naszego desktopa i wyjdziemy, a później włączymy GG choćby w autobusie w telefonie to będziemy mogli partię kontynuować.

Generalnie zmiany mi zmiany się podobają, integracja z mailem i radiem mnie nie razi. To nie jakieś grona, sieci komórkowe i inne absurdy. Wersja webowa to naprawdę spory postęp. Oczywiście fanów WTW nowe GG może nie przekonać, ale nie musi. GG nie może być aż tak ascetyczne bo raz to biznes i musi na siebie zarabiać, dwa geeków, którzy chcą mieć komunikator wykastrowany zupełnie z wszystkiego jest nieporównywalnie mniej niż tych, którzy chcą mieć trochę atrakcji ale nie "do wyrzygania"…

Czy jest więc idealnie? Otóż nie. GG zepsuło świetną atmosferę na wielki come back. Pompowali nastroje, wyciekały strzępy informacji budując suspens. W końcu finał – publiczna beta i napięcie siadło, fala krytyki i zahamowane zainteresowanie produktem. Co więc poszło nie tak? Można powiedzieć, że błędy w becie to oczywista oczywistość. Tak, ale nie takie jakie się pojawiły. Nie można publikować publicznej bety, która z racji błędów jest upierdliwie niewygodna lub wręcz nie pozwala na jej użytkowanie czy też z nią zabawę. Takie błędy jak multiplikacja importowanych kontaktów, albo kontakty zaimportowane bez nazw (nie wiadomo czyj to kontakt), oczywiście są jeszcze pomniejsze. Do tego dochodzi pożeranie RAMu. Swoją drogą rozmawialiśmy z jednym z dewelopoerów GG, zdają sobie sprawę z problemu i mają z każdym buildem obcinać zbędne megabajty – mówił, że nie jest to trywialne, ale mają jeszcze wizje cięć. Fakt, że w większości przypadków komputery mają po kilka GB pamięci i na nich te 100-200 MB nie robi wrażenia, ale jeśli już mamy netbooka z 1GB lub po prostu wiekowy sprzęt to już będzie to kłopot. Kolejnym elementem, będącym wodą na młyn hejterów są absurdy związane z wyciąganiem idiotycznych danych. Obowiązek podania wykształcenia i zawodu? Bezsensowne podnoszenie ciśnienia użytkownikom.

GG potencjalnie może być naprawdę udanym następcą, ale beta którą zobaczyliśmy to niewypał, ten build który ujrzał światło dzienne byłby w porządku gdyby nazywał się alfa, a nie beta… Przed ekipą GG jeszcze mnóstwo roboty, ale ja widzę spore światło w tunelu. 

oprogramowanie

Komentarze