Chiny chcą mieć własnego GitHuba. Ma pieszczotliwą nazwę i ogromne ambicje

Strona główna Aktualności

O autorze

Gitee, chiński odpowiednik GitHuba, funkcjonuje już wprawdzie od ponad siedmiu lat, ale wielkiej popularności nie zdobył. Teraz jednak ma się to zmienić, bo Pekin zapowiada inwestycje. I zaprasza do współpracy wszystkich tych, którzy z platformy Microsoftu zostali wykluczeni.

Odcięcie Huaweia od Google'a i fabryk TSMC, próby przejęcia TikToka, walka z WeChatem. Chińczycy doskonale wiedzą, jakim zagrożeniem jest dla ich interesów polityka USA. Wiedzą też, jak istotne są w branży technologicznej projekty open source, a zarządzana przez amerykański Microsoft platforma GitHub to w świetle minionych wydarzeń grunt zdecydowanie grząski.

Zwłaszcza, że—jak wiadomo—Microsoft nieszczególnie krępuje się blokować GitHub w regionach spornych. Zrobił tak już w Iranie, Syrii, a także na Krymie.

Wniosek? Trzeba iść na swoje, a wybór padł na lokalne Gitee. To platforma szerzej dotąd nieznana, bo w ciągu siedmiu lat w ogromnych Chinach zgromadziła zaledwie 5 mln użytkowników i około 10 mln repozytoriów, ale ambicje są naprawdę spore.

Ministerstwo Przemysłu i Technologii Informacyjnych wydało polecenie zbudowania "niezależnej platformy hostingowej kodu open source dla Chin", czym zająć ma się właśnie Gitee. Na czele projektu stanie konsorcjum Open Source China, współtworzone przez rząd, jednostki uniwersyteckie i prywatne przedsiębiorstwa, a Pekin zaprasza do tego jeszcze banitów z GitHuba. Krótko mówiąc, wszystkie ręce idą na pokład, o pieniądze zaś trudno się obawiać.

– Jeśli Chiny nie będą miały własnej społeczności open source do utrzymywania i zarządzania kodami źródłowymi, nasz krajowy przemysł oprogramowania będzie bardzo podatny na niekontrolowane czynniki – mówił Wang Chenglu z Huaweia, krótko po tym jak na początku sierpnia GitHub ogłosił chęć respektowania sankcji rządu USA. To idealne podsumowanie.

© dobreprogramy
s