reklama

Ciąg dalszy afery z przechwytywaniem danych przez Google

Strona główna Aktualności

O autorze

Dalszy ciąg kontrowersji wokół przechwytywania danych przez firmę Google. Kolejni politycy naciskają na spółkę, aby ujawniła kulisy sprawy.

Tydzień temu informowaliśmy o dwóch kongresmenach, którzy wystosowali list do amerykańskiej Federalnej Komisji Łączności w sprawie przechwytywania danych przez firmę Google. Politycy domagali się wyjaśnienia, czy Google nie naruszył prawa skanując sieci bezprzewodowe zwykłych użytkowników w ramach zbierania materiałów do Street View. Teraz dołączają do nich członkowie Izby Reprezentantów, niższej izby Kongresu Stanów Zjednoczonych. Przesłali oni list otwarty (plik PDF) do Erica Schtmidta, szefa firmy Google, z dwunastoma pytaniami dotyczącymi sprawy. Politycy chcą wiedzieć między innymi ile sieci Wi-Fi zostało przeskanowanych, czy Google kiedykolwiek przeprowadzał analizy dotyczące legalności takiego procederu i w jakim celu chciał używać zebranych materiałów. Pojawiły się również pytania o to, czy zgromadzone dane zostały już zniszczone, czy też nadal są przechowywane przez firmę i czy podczas skanowania sieci Wi-Fi brały w tym udział osoby trzecie.

Wcześniej Google w odpowiedzi na oskarżenia bronił się, że dane były zebrane przez pomyłkę. Nie uchroniło to firmy przed pozwami. Kilka dni temu do sądu w Oregonie trafił pozew wystosowany przez dwóch mieszkańców Wybrzeża Północno-Zachodniego. Domagają się oni finansowej rekompensaty w zamian za poniesione szkody. Także europejskie władze w Niemczech, Hiszpanii i Włoszech mają zamiar przeprowadzić śledztwa w sprawie Street View.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama