Transformer - czyli zabawka dla dużych chłopców cz.2

Dzisiaj pod testy wpadło mi zadanie mające na celu przetestowanie Transformera pod kątem czytnika ebooków. Poniżej moje wypociny opisujące owe zadanie. Zapraszam

Dzisiaj moim zadaniem jest recenzja tabletu Asus Transformer BOOK t100 pod kątem czytnika e-książek. Temat jest trudny, ponieważ nigdy nie lubiłem czytać książek na komputerze, a tu jest przecież pełnowymiarowy Windows 8.1. Fakt faktem ma wbudowany czytnik, ale ten pozostawia wiele do życzenia. Zazwyczaj bardziej mi służył jako zastępca Foxit Readera. Osobiście uwielbiam czytać książki na smartfonie, który ma zawsze mam przy sobie. Idealny sposób, by umilić sobie np. transport komunikacją miejską. Dzięki temu wyrobiłem się jako czytelnik i moje wymagania odnośnie programów do czytania są wyższe niż przeciętnego „użyszkodnika”.
Pierwszy wybór czytnika padł właśnie na wspomniany wyżej, wbudowany w system modernowy Czytnik. Aplikacja jest bardzo prosta, przypomina trochę JavaScriptowy render pdf’ów znany z Firefoxa, tj. pdf.js. Można powiększać, pomniejszać, drukować… no i w sumie na tym funkcjonalność tej aplikacji się kończy. Pomijając oczywiście fakt, że nie obsługiwane są popularne formaty e-booków np. *.epub czy *.mobi.

Po wpisaniu frazy „ebook reader” w Windows Marketplace, jedną z pierwszych pozycji była aplikacja „Legimi”. Jest to coś na kształt wirtualnej biblioteki czy księgarni. Aby czytać książki, trzeba wykupić abonament. Jest też opcja 7-dniowego testu programu, ale zrezygnowałem z tej opcji kiedy zobaczyłem, że muszę podać numer swojej karty debetowej. Nie widzę też nigdzie opcji wczytania książki kupionej poza programem. Ale z tym czytnikiem jest już trochę lepiej. Przynajmniej zapamiętuje miejsce, gdzie skończyliśmy czytać. Niestety jeszcze dużo brakuje mu do czytnika z prawdziwego zdarzenia. Co najważniejsze, brakuje tutaj przewijania książki przesuwając palcem po ekranie.
Następnie trafiłem na NOOK. Program ten o dziwnej nazwie uplasował się na drugim miejscu w moim krótkim rankingu. Program bez problemu wczytuje wszystkie popularne formaty ebooków. Można też przesuwać strony palcem, co nie ukrywam, podoba mi się, ponieważ jestem do tego przyzwyczajony. Jedynie czego mi tu brakuje to zmiany kolorów tekstu. O wiele wygodniej się czyta mi się białe litery na czarnym tle. Rozwiązanie takie sprawia, że oczy mniej się męczą.

Jedynym problemem tego tabletu (dla niektórych to jest zaleta) jest brak Androida. Porównując aplikacje dla obu systemów to androidowe programy wyglądają lepiej i są bardziej funkcjonalne. Dlaczego wspominam o Androidzie? Ponieważ na telefonie mam Androida i chyba najlepszy czytnik, z jakim się spotkałem, mianowicie Moon+ Reader. Tutaj z pomocą przyszedł mi BlueStacks Android App Player. To nic innego jak framework dodający do systemu maszynę wirtualną Javy Dalvik, znaną z Androida. Dzięki temu mogłem zainstalować Moon+ Reader na tablecie i ustawić go pod siebie. Program posiada wiele opcji np. dla mnie najważniejsza zmiana koloru tekstu i da się go obsługiwać przy pomocy dotyku.

Sam tablet niezależnie od czytnika zachowuje się bardzo dobrze. Ekran IPS sprawia, że pod każdym kątem tekst widać idealnie. Tutaj różnica pomiędzy wyświetlaczem e-ink nie jest tak wielka niż w porównaniu do zwykłych matryc LED. Nawet w pociągu, kiedy słońce świeci prosto na ekran. Dodatkowym atutem jest czujnik oświetlenia, dzięki któremu jasność ustawia się automatycznie. Jedynie trochę gabaryty dla mnie się trochę za duże (przyzwyczajony jestem do telefonu), chyba, że tablet leży na kolanach. W innych sytuacjach co chwila ręka mi drętwiała. Z drugiej strony wygodnie
czytać na takim dużym ekranie. Po pewnym czasie przyzwyczaiłem się do jego wagi i nie zwracałem na to już uwagi.