Czarna skrzynka dla transportu. Polski startup sprawdzi, jak przewoźnicy traktują nasze paczki

Strona główna Aktualności

O autorze

Długo wyczekiwana przesyłka w końcu trafia do twoich rąk. Niestety, zawartość jest uszkodzona. Kto zawinił? Nadawca czy może firma kurierska? Już niebawem odpowiedź będzie oczywista.

Polski rynek paczek rośnie najszybciej w Europie – liczba przesyłek, nadanych w 2018 roku mogła sięgnąć nawet imponujących 460 mln. Dane nie powinny dziwić – z roku na rok kupujemy coraz więcej online, a zdalne zakupy, traktowane jeszcze niedawno z pewną nieufnością, są dziś dla wielu Polaków codziennością.

Niestety, nie każda przesyłka dociera do nas nienaruszona, a internet pełen jest filmów, pokazujących skandaliczne zachowanie kurierów czy osób odpowiedzialnych za ładunek. Jeśli będziemy mieli pecha, również i nasza przesyłka może zostać potraktowana w wyjątkowo brutalny sposób. Rozwiązanie tego problemu zaprezentował polski startup.

Czarna skrzynka dla przesyłek

– Produkt, jaki tworzymy, to zestaw czujników – tłumaczy założyciel startupu Dandelion, Dawid Rębisz. – To odpowiednik samolotowej czarnej skrzynki. Przenieśliśmy rozwiązania znane z lotnictwa do nieco bardziej przyziemnych zastosowań, czyli do branży usług kurierskich.

„Czarna skrzynka” dla przesyłek nie tylko daje nam informacje o warunkach, w jakich transportowany jest nasz ładunek, ale jednoznacznie wskazuje odpowiedzialność za ewentualne uszkodzenia. To ważne, bo wiele paczek jest transportowanych etapami, przez różnych przewoźników.

Modułowy czujnik

Jak w praktyce działa to rozwiązanie? Czujnik monitoruje takie parametry, jak temperatura, wilgotność, przeciążenia, pochylenia, ciśnienie itp. Dla każdego z nich możemy – poprzez aplikację online – ustawić wartości graniczne, których przekroczenie oznacza ryzyko zniszczenia ładunku.

Gdy takie przekroczenie nastąpi, zostaniemy o tym niezwłocznie powiadomieni, zanim przesyłka zostanie do nas dostarczona. Dodatkowo będziemy mieli dostęp do wykazu wszelkich zmian, również tych mieszczących się w zadanych przez nas granicach, generując raport przejazdu z aplikacji internetowej.

– Od początku skupiliśmy się na rozwoju najbardziej zaawansowanej wersji naszego urządzenia – mówi Dawid Rębisz. – Dzięki temu możemy łatwo dostosowywać je do potrzeb klientów o mniejszych wymaganiach, redukując liczbę monitorowanych parametrów.

Pomysł z życia wzięty

Skąd pomysł na tak niecodzienny produkt? Jak tłumaczy założyciel startupu, to wypadkowa kilku czynników. – Inspiracją były zgniecione paczki, dostarczane przez kurierów różnych firm. Przydała się również moja edukacja rzucająca światło na problemy rynku logistycznego.

Kwestia jest o tyle ciekawa, że według oficjalnych statystyk w transporcie ulega zniszczeniu ok. 2 proc. przesyłek. Dużo więcej jest jednak przypadków, gdy paczka wydaje się nienaruszona, a uszkodzeniu ulega zawartość. Często nie da się wówczas udowodnić winy przewoźnika. Nie bez znaczenia okazały się również moje podróże, gdzie na lotniskach miałem okazję oglądać, jak traktowane bywają bagaże.

Następnym krokiem było znalezienie przestrzeni, w której będzie możliwe rozwinięcie pomysłu i wsparcie, zarówno merytoryczne, jak i materialne. Dlatego zgłosiłem pomysł do rzeszowskiego Samsung Inkubatora – ¬mówi Dawid Rębisz.

Monitoring przesyłek jako usługa

Na razie opracowany przez polski startup monitoring jest dedykowany dużym i cennym ładunkom. Jak podkreśla założyciel startupu: – Teraz koncentrujemy się na klientach biznesowych. Nie mogę jeszcze zdradzić nazw, ale podam branże – wśród partnerów już teraz mamy firmy reprezentujące sektor lotniczy, logistyczny, spożywczy i elektroniczny.

Docelowo uproszczona wersja czujnika ma być dostępna również dla klientów indywidualnych, tylko nieznacznie podnosząc koszt wysłania paczki. Warto przy tym zwrócić uwagę na proponowany model biznesowy - klient firmy przewozowej na żadnym etapie nie będzie zmuszony do zakupu urządzenia, a jedynie wybraniu opcji skorzystania z dodatkowej usługi.

Startup nie sprzedaje czujników, ale usługę monitoringu przesyłek. Czujnik jest tu tylko narzędziem, pozwalającym na zbieranie potrzebnych danych.

Ważna jest zawartość, nie opakowanie

Ich wiarygodność jest wysoka z uwagi na fakt, że czujnika nie wrzuca się po prostu do paczki lub na paczkę jak dzieje się z urządzeniami konkurencji. Jest on umieszczany bezpośrednio na przewożonym produkcie za pomocą specjalnego systemu mocowania, zbierając informacje o siłach działających bezpośrednio na ładunek, a nie np. na ochronne gąbki we wnętrzu opakowania czy na jego ścianki.

Co więcej, internetowa aplikacja będzie pokazywała nie tylko parametry liczbowe, dotyczące różnych sił, ale również wizualizacje obrotów paczki i analizę odczytanych danych. Dzięki temu pomysłowi w aplikacji można będzie zobaczyć, czy przesyłka nie zmieniła położenia. To istotne dla niektórych rodzajów ładunku, które muszą być przewożone cały czas w jednej pozycji.

Sposób na przewoźników

Biorąc pod uwagę zainteresowanie, które przekracza moce produkcyjne startupu, przyszłość przedsięwzięcia wydaje się jawić w jasnych kolorach. Najbliższe plany Dandeliona wydają się to potwierdzać. Dzięki wszechstronnemu wsparciu, jakie zapewnia Samsung Inkubator, po pozytywnym przetestowaniu urządzeń przez docelowych klientów, firma ma zamiar zacząć ekspansję. Mając gotowy, działający, a do tego skalowalny produkt, Dandelion nie ma zamiaru ograniczać się do klientów działających tylko w Polsce.

Co więcej, po sukcesie wśród klientów komercyjnych, do zagospodarowania zostaną miliony prywatnych użytkowników. Każdy z nas będzie mógł w przyszłości skorzystać z narzędzia, będącego swoistym batem na nieuważnych przewoźników. Jak podsumowuje Dawid Rębisz:

– Chcemy dać użytkownikowi gwarancję, że towar dotrze do niego nienaruszony oraz zwiększyć jakość usług świadczonych przez firmy transportowe. A jeśli cokolwiek się stanie po drodze, odbiorca będzie wiedział, co i na jakim etapie podróży się wydarzyło.

Samsung Inkubator to nie tylko unikalna w tym regionie przestrzeń, lecz także społeczność innowatorów. Przy wsparciu ekspertów, utalentowani przedsiębiorcy mają szansę realizować swoje projekty, uczestniczyć w warsztatach czy szkoleniach oraz wymieniać inspiracyjnymi pomysłami.

© dobreprogramy