r   e   k   l   a   m   a
reklama

Czas na POWER. Google z niecierpliwością wyczekuje alternatywy dla Intela – i nie chodzi tu o AMD

Strona główna Aktualności

O autorze

Hodowca maszyn wirtualnych i psów, poza tym stary linuksiarz, bonvivant i śmieszek. W 2012 roku napisał na DP o algorytmie haszowania Keccak i wciąż pamięta, jak on działa.

Eksperymentować z procesorami, których nie wyprodukował ani Intel, ani AMD to jedno. Ogłosić, że z niecierpliwością się wyczekuje zastosowania procesorów zaprojektowanych przez IBM-a i inne firmy to zupełnie co innego. A taką właśnie deklarację złożyło Google, deklarując, że ma nadzieję w przyszłości napędzać swoją chmurę procesorami przeróżnych architektur. Czy Intel może stracić swoją obecną miażdżącą przewagę nad resztą świata na rynku serwerów?

W kwietniu, ku sporemu zaskoczeniu całej branży, Google ogłosiło, że przeniosło swoje oprogramowanie serwerowe na procesory firmy IBM. Wykorzystywane w firmie kompilatory i narzędzia budowania miały generować odtąd kod nie tylko dla x86-64 i ARM, ale też właśnie na architekturę POWER. Stwierdzono też wówczas, że w przyszłości Google chce być tak bardzo neutralne względem architektur sprzętowych, jak to możliwe.

Deklaracja nie wzięła się oczywiście z powodu jakichś animozji między sąsiadami z Doliny Krzemowej. Poszło po prostu o pieniądze. Intel napędza ponad 95% serwerów na świecie. Ciesząc się niemal totalnym monopolem w tej dziedzinie, może dyktować ceny jak chce, szczególnie że jedyny konkurent w świecie x86 jakiego ma, AMD, potrafi na razie zainteresowanym mocą obliczeniową pokazać jedynie kolorowe slajdy. Dla Google’a możliwość rozszerzenia swoich horyzontów oznacza jedno: od czasu do czasu będzie można zaśmiać się w twarz sprzedawcom Intela. Jasne, ARM-owe serwery nie mają takiej mocy, nie są żadnym zamiennikiem dla monstrów na Xeonach, ale IBM-owa architektura POWER to zupełnie co innego. Tutaj mocy jest nawet jakby jeszcze więcej…

John Zipfel, menedżer odpowiedzialny za rozwój chmurowej infrastruktury Google’a nie ogranicza się tylko do czekania na dzień, w którym ktoś Google’owi dostarczy serwery POWER w znośnej cenie. Wręcz przeciwnie. Do biblioteki projektu OpenCompute trafił schemat serwera o nazwie kodowej Zaius P9. To owoc wspólnej pracy Google’a, IBM-a i firmy Ingrasys, bardzo nowoczesna konstrukcja, którą napędzają nowe układy Power9 LaGrange, i która działa z wykorzystaniem nowej struktury połączeniowej OpenCAPI. Jest ona daleko wydajniejsza niż nawet najnowsza wersja PCIe – i powstała dzięki staraniom wszystkich poza Intelem. W gronie twórców są takie firmy jak AMD, Dell, Google, IBM, Micron i NVIDIA.

Udostępnione na OpenCompute schematy są wolne od wszelkich obciążeń licencyjnych. Każdy producent z Tajwanu czy Chin może teraz po prostu wziąć je, wdrożyć proces produkcyjny, i zacząć sprzedawać serwery z czipami Power9 prosto do wielkich internetowych dostawców usług. Pozbawione jakichkolwiek upiększaczy, trafiają prosto do szaf. W razie potrzeby można podłączyć do nich superkomputerowe karty GPU Nvidii, wspierają bowiem tę nową superszybką magistralę zielonych – NVLink. Takie właśnie maszyny będą w najbliższej przyszłości napędzały sztuczną inteligencję usługi Tłumacza Google.

W tej sytuacji dobrze się składa, że zainteresowani wykorzystaniem czipów POWER na serwerach będą mogli skorzystać po raz pierwszy od lat z nowego desktopa (a raczej stacji roboczej), wykorzystującej procesory IBM. Na łamach serwisu CrowdSupply rozpoczęła się w ten weekend zbiórka na zbudowanie w pełni otwartej maszyny Talos. Ceny są… no cóż, inżynierów Google’a powinno być na to stać. Sama płyta główna z akcesoriami kosztuje 4100 dolarów, do tego podstawowa wersja czipu Power8 to 1135 dolarów.

A jak ktoś ma wolne 18 tys. dolarów, to może sobie kupić kompletnego Talosa z 12-rdzeniowym procesorem, 256 GB RAM (oczywiście ECC), kartą graficzną FirePro lub Tesla i dwoma dyskami 4 TB SAS spiętymi w RAID. Całość działa pod kontrolą Debiana lub CentOS-a (co kto lubi). Działa na tym nawet Unreal Engine 4 – i twórcy Talosa zachwalają swój komputer m.in. do tworzenia gier. W sumie nic zaskakującego, w większości poważnych benchmarków, wydajność tego monstrum jest średnio o 40% wyższa od najnowszych Xeonów E5 v4 (które też przecież nie są tanie).

© dobreprogramy
reklama
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieNa Facebooku zamówisz hydraulika. Nowość w Marketplace