Czekasz na nowe Radeony R9 300 z rdzeniem Fiji? Możesz się srogo zawieść

Strona główna Aktualności

O autorze

Osoby wstrzymujące się z zakupem nowej karty graficznej do premiery kolejnych układów AMD Radeon mają poważne powody do zmartwień – według ostatnich przecieków zupełnie nową architekturę zobaczymy jedynie w topowym, bardzo drogim modelu. Reszta kart które zostaną zaprezentowane w najbliższym czasie będzie jedynie odświeżeniem już od dawna dostępnych serii.

Nieprzyjemne dla fanów „czerwonych” informacje opublikował serwis SweClockers, który jest dobrym i wiarygodnym źródłem informacji. Według niego nowy rdzeń graficzny o nazwie kodowej Fiji zobaczymy jedynie w modelach Radeon R9 390 oraz R9 395X2, który będzie wykorzystał dwa układy na jednej płytce drukowanej i który zastąpi obecnie sprzedawane R9 295X2. Karty te będą korzystać z architektury Graphic Core Next 1.3, będą posiadać 4096 procesorów strumieniowych (w przypadku R9 390), a także 4 GB pamięci typu High Bandwich Memory tworzonej przy współpracy z Hynixem o przepustowości aż 640 GB/s. Wszystko to wygląda bardzo zachęcająco, ale dotyczy jedynie drogich kart z najwyższej półki.

Dla mniej zasobnych użytkowników przygotowywane są inne układy Grenada, jakie znajdą zastosowanie w np. Radeonie R9 380. Niestety w ich przypadku nie zobaczymy nowej architektury – według przecieków będzie to odświeżona wersja Hawaii XT wprowadzonej pod koniec 2013 roku. Być może poprzez zmianę procesu technologicznego uda się nieco ograniczyć pobór energii i ilość wydzielanego ciepła, ale nie powinniśmy spodziewać się rewolucji. W jeszcze niższym segmencie znajdziemy natomiast Radeona R9 370 na rdzeniu Trinidad, który jest tak naprawdę nową nazwą dla układów Tonga znanych z np. Radeona R9 285. Wygląda więc na to, że karty zostaną po prostu nieco poprawione – nie jest to zła wiadomość, bo Radeony oferują bardzo wysoką wydajność, ale chyba nie do końca tego oczekują użytkownicy. Ciągłe obniżki cen nie są natomiast receptą na sukces.

Jeżeli te informacje się potwierdzą, to na rynku układów graficznych najprawdopodobniej nastąpi poważna stagnacja, znana już zresztą z rynku procesorów. Zupełnie nową architektura dostępna jedynie w topowym modelu oznacza, że sięgnąć po nią będą mogli jedynie najbardziej wymagający użytkownicy z bardzo zasobnymi portfelami. Osoby zainteresowane tańszym kartami, a więc większość kupujących, staną przed trudnym dylematem: do wyboru będą miały odświeżone kotlety w postaci „nowych” Radeonów, lub karty NVIDII wykonane z wykorzystaniem architektury Maxwell. Wybór zielonych wcale nie jest oczywisty, bo choć ich ostatnie GPU są wydajne i energooszczędne, to jednak trapią je pewne problemy, które stawiają pod znakiem zapytania tego typu zakup.

Bardzo popularny model GTX 970 okazał się mieć sfałszowaną specyfikację techniczną i dziwnie zaprojektowaną szynę pamięci, która powoduje problemy w przypadku wielu bardziej wymagających produkcji. Tańszy model GTX 960 jest z kolei kartą o wiele słabszą, która czasami wypada pod względem wydajności nawet gorzej od leciwego już GTX 760. NVIDIA dobrze wie, że AMD obecnie nie jest w stanie pokazać nic konkurencyjnego, dlatego właśnie dochodzi do sytuacji, w której jeden producent dyktuje warunki i coraz ostrzej pogrywa sobie na cierpliwości klientów. Ci nie mają jednak dużego wyboru i nic nie zapowiada zmiany tej sytuacji w najbliższym czasie. Wątpliwości zostaną rozwiane w dniu premiery nowych Radeonów, jej termin nie został jednak wyznaczony.

© dobreprogramy